Pytanie zawarte w tytule było dla organizatorów, szczególnie dla osób odpowiedzialnych za program, dość trudne. Trzeba było wymyślić obiektywny i prosty sposób wyboru najlepszej z 10 drużyn. Duża liczba drużyn leśnych sprawiła, że trzeba było przygotować sprawne konkurencje sprawdzające punktowo konkretne techniki. Zastanawiając się nad tym, co powinniśmy sprawdzać, stwierdziłem, że najważniejszym kryterium będą wymagania stopni i sprawności, które harcerze drużyn leśnych powinni posiadać. W instrukcji kategoryzacji jest za mało punktów, które da się przekuć na zadania, aczkolwiek wycisnęliśmy ile się dało. Założyliśmy, że każda drużyna liczy przynajmniej 3 zastępy, przybocznego oraz 16 harcerzy – kto miał więcej potencjalnie zwiększał swoje szanse, a kto mniej, musiał włożyć więcej wysiłku. Rywalizacja była podzielona na etapy, które miały taka samą rangę w punktacji; prawie z każdych etapów składał się z kilku konkurencji.
Pierwszym etapem były zadania przedturniejowe, które, mam nadzieję, czytelnik widział, obserwował i „lajkował”. Dlaczego akurat właśnie filmy naborowe i zdjęcia miały być umieszczane na portalach społecznościowych? Aby drużyny wyszły na zewnątrz, aby ich pracę mogło zobaczyć więcej osób niż tylko kadra i uczestnicy turnieju. W założeniu chciałem, aby każdy uczestnik turnieju zobaczył w domowym zaciszu to, co przygotowały wszystkie drużyny. Ciekawym zadaniem było dostarczenie rozkazów drużyny z zeszłego roku harcerskiego: było to sprawdzenie wymagania, jakim jest prowadzenie dokumentacji drużyny. Jakie wnioski wynikają z analizy tych rozkazów zostaną przedstawione w innym artykule.
Drugi etapem była gra zastępów. Chcieliśmy sprawdzić, jak radzą sobie zastępowi, sami, bez opieki drużynowych. Równolegle drużynowi i przyboczni mieli zajęty czas. Ubolewam nad tym, że trochę inaczej sobie wyobrażałem realizację tego etapu, wygrała jednak prostota. Ale wracając do idei etapu. Założyliśmy, że w każdej drużynie działają trzy zastępy i każdy z nich chcieliśmy sprawdzić. Aby uniknąć sytuacji, że po lesie biega 30 zastępów wykonują te same zadania, zostały przygotowane trzy punkty z jednym konkretnym zadaniem. Drużynowi musieli zdecydować, gdzie jaki zastęp wysyłają. Zastępowi zostali sami z zastępami. W tym etapie między zastępami nie była prowadzona rywalizacji, otrzymywali punkty proporcjonalnie do prezentowanych umiejętności. Zadania obejmowały pionierkę, samarytankę oraz sygnalizację. Główny mój cel został osiągnięty, ponieważ drużynowi nie mieli jak sterować zastępami, choć niektórzy się z nimi kontaktowali, ale odniosłem wrażenie, że nie chcieli im przeszkadzać.
Tutaj małe wtrącenie. Od samego początku turnieju chciałem, aby wszystkie zasady gry były znane drużynowym. Na turnieju pojawiły się drużyny w składzie mniejszym niż 16 harcerzy, ale wzięły udział w rywalizacji za wiedzą i zgodą innych drużyn. Drużyn z mniejszą liczbą harcerzy otrzymywały proporcjonalnie mniej punktów. Ponadto konkurencje, gdzie była stosowana punktacja gradacyjna (czyli każde kolejne miejsce otrzymuje mniej punktów) były skonstruowane tak, aby o miejscu decydował czas, liczba wykonanych zadań. Co udało się nawet przy musztrze, choć przy niej także braliśmy pod uwagę 'walory artystyczne’, ale dość obiektywnie.
Wracając do etapów. Następnym była gra strategiczna. Jej głównym cele było sprawdzenie, jak drużynowi radzą sobie z zarządzaniem harcerzami. Z racji dużej liczby uczestników zdecydowaliśmy się na lekko zmodyfikowane proporce, ponieważ mają proste zasady, które są powszechnie znane. Każda drużyna posiadała 4 proporcje: 1 proporzec drużyny, który brał udział jako zwykły proporzec w tej grze (chodzi o zasady zdobywania, odbijania). Pozostałe 3 proporce były dedykowane zastępom – zastęp, który stracił swój proporzec, odpadał z gry. Proporce zastępów były dostarczane do centralnego punktu na terenie neutralnym, do głównego sędziego. Dodatkiem do proporców były harce i zagadki. Otóż zastęp albo osoba, którzy odpadli z gry, mogli wykonywać harce albo rozwiązywać zagadki, przez co cały czas zdobywali punkty dla swojej drużyny. W samej grze pojawiały się nieoczekiwane zwroty akcji; przyznam, że w tej konkurencji była pewna losowość, aczkolwiek miała to być duża terenowa gra strategiczna, jak najbardziej harcerska, z emocjami i wysiłkiem fizycznym.
Kolejnym etapem była karuzela. Chodziło o szybkie, symultaniczne sprawdzenie kilku podstawowych technik dla wielu drużyn jednocześnie. W rywalizacji znalazły się: pokaz musztry, harcerski bieg terenowy, test wiedzy harcerskiej oraz dwie konkurencje strzeleckie. O musztrze napisałem już wcześniej. Powiem, że prawie każde z drużyn prezentowała sobą wysoki poziom, choć perfekcja nie została osiągnięta, ale najważniejsze, czyli kreatywność i pomysłowość, są obecne i wykorzystywane przynajmniej w tej dziedzinie. Szczerze mówiąc, to już przy tym etapie mam pewien problem z jego opisaniem i podsumowaniem, bo byłem jednym z jego wykonawców i nie mogłem oceniać wszystkich, ale podzielę się tym co wiem. O strzelaniu i HBT nie będę pisać, bo komentarz jest zbędny, napiszę o teście, który był dość harcerski. W założeniu należało odpowiedzieć na jak największą ilość pytań. Za błędną odpowiedź traciło się jedną osobę z drużyny, a więc główny cel zostawał osiągnięty: promowaliśmy bardziej liczne drużyny, ale i tak wiedza była najważniejsza. Z relacji Michała Stasiak, który przygotował i przeprowadził ten punkt wynika, że w każdej drużynie pojawił się mało spodziewany bohater.
Następnymi etapami był gra nocna i orientacja, o których mogę bardzo mało powiedzieć, ponieważ wychodziły poza moje kompetencje. Były to etapy, gdzie odbywała się rywalizacja punktacją gradacyjną. Tabela z wynikami, którą przygotował Marek, w osobnym artykule. I na koniec ostatnie zdanie: z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wybraliśmy najlepszą drużynę chorągwi.
Filip Zdziennicki


