Zatoka Wielorybów, 1911
– Hjalmar, musimy iść! Scott ma zmotoryzowane sanie, musimy wyruszyć czym prędzej, jak tylko skończy się noc polarna – Amundsen gorączkowo tłumaczył swój pośpiech.
– Spokojnie, Roald – odparł Johansen – Może ty lubisz -60°C, ale ja nigdzie nie idę. To szaleństwo rozpoczynać marsz o tej porze.
Johansen był weteranem arktycznych wypraw Nansena, legendarnego norweskiego podróżnika i laureata nagrody Nobla. Był także jedynym członkiem ekspedycji, który nie został osobiście wybrany przez Amundsena. To Nansen wstawił się za nim u dowódcy.
– Jak chcesz. Zostań, a wy przygotujcie sanie! – rozkazał Roald swym towarzyszom. Ośmiu mężczyzn wyruszyło z bazy, Framheim, kierując się na południe.
– Spójrzcie na te wspaniałe psy! – krzyknął entuzjastycznie Amundsen, kiedy pędzili po antarktycznej równinie.
– Nie rozumiem, jak Anglicy mogą tak bardzo ich nie doceniać. W tym tempie z łatwością ich wyprzedzimy. Dalej, naprzód!
Pokonywali nawet 30 km każdego dnia. Niektóre psy trzeba wręcz było odwiązywać z zaprzęgu, aby wszyscy mogli nadążyć.
Jednakże piątego dnia los się odwrócił. “Ledwo spałem w nocy przez to zimno.” – powiedział Hanssen wychodząc z namiotu. “Patrzcie, nawet psy mają odmrożone łapy!”. “Na pewno nie pokonamy dziś zbyt długiego dystansu, a każdy krok naraża nas na większe niebezpieczeństwo” – dodał ktoś. “Wracamy.” – powiedział posępnie Amundsen. – “Nie mogę ryzykować naszego życia. Zostawimy część ekwipunku po drodze, żeby sanie były lżejsze.”. Droga powrotna dała się drużynie we znaki jeszcze bardziej. Musieli iść pod wiatr. Wiał on silnie, potęgując działanie zimna. Niektóre psy zamarzły na śmierć. W końcu jednak wszyscy ludzie dotarli bezpiecznie do bazy. “Za kilka miesięcy spróbujemy jeszcze raz.” – podsumował Amundsen.
Dlaczego to on wygrał wyścig o podbój Bieguna Południowego, tryumfalnie zatykając na nim norweską flagę państwową? Dlaczego Robert Falcon Scott, oficer brytyjskiej marynarki królewskiej, również doświadczony podróżnik, zginął wraz z towarzyszami podczas próby zdobycia bieguna?
Wyprawa na biegun, szczególnie na początku XX wieku, to było ogromne przedsięwzięcie, trwające lata, podobne nieco do startu rakiety wieloczłonowej. Nie można tak po prostu przejść od brzegu do celu. Najpierw konieczne jest przygotowanie składów zaopatrzenia w regularnych odstępach na trasie. Dzięki temu zmniejsza się ciężar, jaki muszą transportować poszczególne zespoły. Ważna jest też precyzyjna nawigacja w nieznanym i raczej trudnym terenie, a także roztropne rozłożenie sił ludzi i zwierząt.
Amundsen opisał to następująco: „Jedynie staranne planowanie, rzeczowa ocena, bezgraniczna cierpliwość w rozpracowywaniu najdrobniejszych szczegółów wyposażenia i przezorność mogą zapewnić powodzenie w lodach Antarktydy. One to właśnie gwarantują ten bezcenny współczynnik bezpieczeństwa, niezbędny w pokonywaniu zagrożeń i nieoczekiwanych trudności oraz w nadrabianiu opóźnień. Zwycięstwo człowieka nad naturą zależy nie tylko od siły mięśni, ale i umysłu”.
Rzeczywiście, ta staranność dowódcy zwycięskiej ekspedycji przejawiała się chociażby w dokładniejszym doborze racji żywnościowych. Nie znano jeszcze witaminy C i choroby takie jak szkorbut często trapiły podróżników. Wiedząc o tym niebezpieczeństwie, Amundsen postanowił wypróbować zwiększenie ilości warzyw, płatków owsianych i świeżego mięsa fok w planowanych posiłkach. W swym wyborze posłużył się najbardziej aktualną wtedy wiedzą i doświadczeniem ludów północy.
Oznaczenie szlaków i rozmieszczenie składów zaopatrzenia również zostało znacznie lepiej przeprowadzone przez norweską ekspedycję. Do oznaczenia drogi wykorzystano m.in. flagi co 8 mil, z dodatkowymi czarnymi znacznikami na każdą milę. Składy były oznaczone z wielu stron na dłuższym dystansie. Amundsen rozstawiał je ponad trzykrotnie gęściej niż Scott. Ten ostatni oznaczał je zaś pojedynczą flagą, co przysparzało jego wyprawie nieustannych trudności i opóźnień związanych z poszukiwaniem drogi.
Roald Amundsen potrafił nie tylko poczynić solidne przygotowania i wybrać właściwych ludzi, lecz także podejmował roztropne decyzje podczas drogi. Miał odwagę przyznać się do błędu i zawrócić, kiedy okazało się, że wyruszył zbyt wcześnie. Następnie ponowił próbę, aby bezpiecznie osiągnąć cel.
Paweł Hajdan
