Skromna łódeczka o białej barwie
Na czarnym morzu popod chmurami,
Walczy zawzięcie o swe przetrwanie
Szukając triumfu nad żywiołami
Jak jeden piksel w High Definition:
Marna łupinka wśród wód bezkresu
Miotana wiatrem, rzucana falą,
Bez jakiejkolwiek szansy sukcesu
Mimo to sternik na posterunku
Próbuje trzymać kurs zamierzony;
Biedaczek nie spał ponad pięć wieków,
Ma więc być prawo lekko strudzony
Lecz dzierży rumpel i szoty w dłoniach
Bogu dziękując, że żagle jeszcze
Grzecznie trzymają się swoich masztów,
Mimo szarpania przez wściekłe deszcze.
Wtem wiatr uderzył podmuchem w burtę,
Przez pokład przeszła fala bez mała
Na metr wysoka; na szczęście łódka
Nie takie rzeczy wcześniej przetrwała.
Co niepojęte wydać się może,
Wraz z rykiem wody słyszeć się dało
Rozbrzmiewający wokół głos cichy,
jakby z tej fali: „Nic się nie stało”.
Ledwie za chwilę kolejne ściany
Spiętrzonej wody się przewaliły
Przez śródokręcie, a z nimi razem
głosy jak mgła łódź opatuliły.
„On cię nie lubi!” „Ja tam nic nie wiem.”
Różne emocje, tembr czy tonacje.
„… ślubuję wierność…” „Nie moja wina.”
„Tylko zjedliśmy razem kolację”.
Sternik dygocze; wcale nie z chłodu –
ziemskie się sprawy go nie imają.
Lecz za to głosy, te wkoło szepty
Prawdziwą trwogą go napełniają.
Przepełnion bólem, głębokim smutkiem,
O swój napierśnik opiera brodę.
Dawnymi czasy pancerz ten błyszczał,
Lecz czas pokazał, że źle zniósł wodę.
Słyszy też sternik – nielicznych wprawdzie,
Ale obecnych – ludzi z tej niszy
Co przyrzekali w blasku ogniska
„Na moim słowie – jak na Zawiszy”.
I to najbardziej przepełnia żalem
Jego waleczne, rycerskie serce,
Kiedy żegluje ten strażnik Prawdy
Po morzu Kłamstwa w swej poniewierce.
Jacek Tomaszewski HO
PS
Wybaczcie mi długi okres przerwy, ale Wena bywa dość kapryśna. Mam nadzieję, że wyrafinowaniem formy nadrabiam ten miniony czas. :)
A słowa tym razem brzmiały tak: napierśnik, rumpel, piksel.

Jeden komentarz
Mistrzu!