Trzeba było wstać z samego rana bo na 9:00 miała odbyć się odprawa przed grą, a jeszcze trzeba doliczyć czas dojazdu na Złotno w sobotę rano, I pewnie to było przyczyną że niektórzy
z Patrolowych (zostali o tym powiadomieni wcześniej mailami) nie zdążyli dotrzeć na początek odprawy, która w efekcie się trochę opóźniła. Następnie zostały omówione reguły gry, początkowo wydawały się dość skomplikowane jednak jak się okazało nie były aż tak trudne do zrozumienia. Cała fabuła gry opierała się o przygotowanie drużyny do obozu, a sami doskonale wiemy że na to składają się przede wszystkim zbiórki, robione sprawności oraz przygotowywanie drużyn do kategoryzacji. I wszystkie te rzeczy zostały uwzględnione w grze. Celem gry było zdobycie jak najwięcej różnych atrybutów (można je było znajdywać po wskazówka uzyskanych po zbiórce, szukać ich na terenach innych drużyn, czy też po prostu zdobywać je od innych drużyn, walcząc „ na sprawności”, krótko mówiąc kto miał więcej ten wygrywał.) oraz uzyskanie dodatkowych punktów za kategorie jaką drużyna zdobyje do końca gry. Kategorie można było uzyskać posiadając wymaganą ilość sprawności na daną kategorię, ponad to kategoria też zwiększała możliwości podczas walki (w zależności od kategorii podczas walki można było dodać sobie dwie sprawności, pomnożyć ich ilość przez dwa lub trzy).
Muszę przyznać że ta gra w moim odczuciu była najlepszą jaką kiedykolwiek widziałem, bawiłem się świetnie, nie było nieporozumień, czy nie jasności, cały czas coś się działo, a do tego czas był idealnie wymierzony, był co prawda jeden minus (niezależny od organizatorów) pogoda. Przez pięć godzin latania po dworzu w taką pogodę można było się ładnie załatwić (zachorować) ale mam nadzieję że większości udało się tego uniknąć.
Zaraz po grze nastąpił najbardziej wyczekiwany moment przez uczestników a mianowicie obiad, który trzeba przyznać był dobry (z wyjątkiem surówki z selerem), a po nim wszyscy mieli chwilę czasu żeby odpocząć, ogrzać się i pogadać.
Punkt 18:00 rozpoczęła się wielka uroczystość nadania sztandaru 62 Łódzkiej Drużynie Harcerek, całość poprowadził nie kto inny a tata drużynowej – hm. Adam Komorowski. Sala gimnastyczna była pełna od zaproszonych gości, nie tylko ze środowisk harcerskich, bo Pani Dyrektor wyżej wymienionej placówki edukacyjnej, czy też osoby które pomogły w zebraniu środków i w wyhawtowaniu sztandaru. Nie zabrakło też symbolicznego przybijania tabliczki do sztandaru czy wystąpień i przemów.
Po całych tych uroczystościach wszyscy goście zostali zaproszeni do obejrzenia wystawki przygotowanej przez drużynowe 62 ŁDH-ek, i tu kolejny punkt programu który powalił mnie na kolana, tak pomysłowo, ciekawie przygotowanej wystawki w życiu jeszcze nie widziałem. Wrażenie było imponujące! Ogrom pracy który został włożony w jej przygotowanie pokazuje tylko jak ważne było to wydarzenie dla tej drużyny. Tak jak nie lubię wystawek tak ta była naprawdę interesująca i cieszę się że mogłem ją obejrzeć. Na obejrzenie wystawki organizatorzy przeznaczyli dwie godziny i pomimo całej atrakcyjności wystawki ten czas okazał się zbyt długi, co spowodowało że wszyscy już nie mogli się doczekać kominka.
A kominek był zdecydowanie inny niż można się spodziewać bo na kominku była… gra, a właściwie taki teleturniej o wiedzy związanej z 62 ŁDH-ek oraz o wiedzy ogólnej, i trochę chaosu spowodował ten teleturniej gdyż ambicje zz-tów były równie olbrzymie co hałas jaki owe zz-ty wydawały. Na kominku również podsumowano poranną grę. Następnie nastopiło przekazanie drużyny jednak nie miałem okazji w nim uczestniczyć, a ni też w kolejnych punktach programu gdyż musiałem opuścić miejsce tej uroczystości.
Konrad Pawlak



