Wywiadowca: Na początek chciałem ci pogratulować uroczystości nadania sztandaru i zapytać jak twoje wrażenia po? Usatysfakcjonowana przebiegiem, frekwencją?
Natalia Komorowska (była drużynowa 62 ŁDH-ek): hmm… do mnie dopiero powoli dociera, że to już po, jestem bardzo zadowolona z przebiegu uroczystości, z atmosfery, z frekwencji też, bo dotarła większość osób zgłosoznych i naprawdę sporo zaproszonych gości. Ale to przede wszytskim uczestników trzeba pytać, bo to im najbardziej miało się podobać.
O opinie uczestników też zadbaliśmy. Czy możesz nam opowiedzieć od jak dawna planowaliście zdobycie sztandaru? I dlaczego akurat teraz się udało?
Podczas nocnego robienia wystwki byłe instruktorki, które nam pomagały mówiły, że zasadniczo od zawsze poruszano temat sztandaru dla Ostoi, ale zawsze były jakieś ważniejsze wydarzenia, przygotowania do zlotu, ciężka sytuacja w drużynie, akcja bohater, zmiana drużynowej itd itd. Ja miałam szczęście prowadzić 62 naprawdę długo, sytuacja ZZtu po licznych zawirowaniach od 2 lat była stabilna, miałam 2 wspniałe przyboczne, wsparcie gromady, nasze konto było na tyle pełne, że można było zacząć odkładać. Poza tym drużyna się rozwijała, harcerki robiły kolejne stopnie i sprawności, odbywały się kolejne biwaki, zbiórki, potrzebne nam były nowe wyzwania i myślę, że czułyśmy, że to jest właśnie czas kiedy możemy im podołać.
Myślę, że posiadanie sztandaru to marzenie wielu drużyn i dlatego interesuje nas na jakie największe problemy natrafiłyście przy jego zdobywaniu, organizowaniu? Może masz jakieś rady dla drużynowych, którzy chcieliby zrealizować takie marzenie?
Głównym problemem są oczywiście środki finansowe. Nie możemy organizować akcji market, akcja znicz odbywa się raz wroku, salda powyjazdowe są przeznaczane na sprzęt, trudno o dobrą i dochodową akcję. Trezba też znaleźć kogoś, kto zaprojektuje sztandar, doradzi. Początkowo chciałyśmy aby nasz sztandar wyglądał zupełnie inaczej, na szczęście dh. Kasia Spanialska nam wspaniale rozrysowała 2 opcje i wybrałyśmy jedną z nich. Regulamin jest bardzo restrykcyjny trzeba więc prosić o odstępstwa od jego wytycznych. Nie jest też łatwo o osobę, która sztandar wyhaftuje. Byłam w jednej z łódzkich firm specjalizującyh się haftem sztandarowym, ale nie byłam zadowolona z tego co mi pokazano. Pan Leszek Borkowski polecił nam swoją znajomą, która haftuje sztandary, zajmuje się renowacją ornatów mariackich i podbnymi zamówieniami. Postanowiłyśmy uszyć więc sztandar w Borowie! tj niedaleko Drawska Pomorskiego, a więc 5 godzin drogi od Łodzi! Ale warto było
Na waszej stronie (blogu) znalazłem informację o bractwie sztandarowym i jego obrzędowości. Powiedz czy jako drużynowej ciężko ci było zdecydować kto zasługuje na wyróżnienie przynależności do takiego bractwa?
Na szczęście nie decydowałam sama. Pomagały mi w tym przyboczne. Miałyśmy różne pomysły, początkowo chciałyśmy żeby to były zastępowe, potem stwierdziłyśmy, że te powinny się zajmować zastępami, padały więc pomysły podzastępowych lub jakiś 4 wyróżniającyh się starszych harcerek, doszłyśmy jednak do wnosiku, że to za mało, że bractwo powinno liczyć conajmniej 7 harcerek, a więc min 2 składy pocztu, aby dziewczyny zawsze mogły mieć komfort wymiany, aby sztandar mógł być obecny wszędzie tam gdzie potrzeba bez względu an grypy, klasówki i połamane nogi harcerek z pocztu. Więc ostateczna decyzja była jendogłośna: zastępowe i podzastępowe+ ewentualnie szczególnie wyróżniające się harcerki.
Zwróciłaś wcześniej uwagę na to, że jednym z czynników, który zadecydował, że to dobry moment na pozyskanie sztandaru to siła 62. Faktycznie patrząc na to jak licznie stawiły się harcerki Ostoi drużyna rozkwita. Ile dokładnie was było na uroczystości? Ile osób liczy drużyna?
Oj, bardzo nie lubię takiego liczenia, bo jak dla mnie ilość nie świadzczy o poziomie drużyny. Kiedy przygotowywałyśmy na nadanie obwieszczenie z lista harcerek Julka ( Sokołowska- przyp. red.) doliczyła się ponad 5o ostojanek. Na uroczystości dotarło ok 45. To faktycznie bardzo dużo, głównie za sprawą dwóch najmłodszych zastępów. Po kominku oddałam drużynę i przekazałam 2 harcerki do innych jendostek, kolejne 2 czekają na przebiesienie więc myślę, że 62 będzie się utrzymywać w takim stanie.
Oczywiście, że sama ilość nie jest wyznacznikiem poziomu, ale z pewnością to dobrze świadczy o drużynie i drużynowej, gratuluję. I mimo, że to trudne chciałbym cię prosić żebyś spróbowała krótko odpowiedzieć na pytanie: Jaką drużyną jest 62 ŁDH-ek? Co was wyróżnia spośród innych jednostek?
O jej! Ależ zadajesz pytania <śmiech>. Strasznie trudno mi na nie odpowiedzieć, mamy kilka wspniałych obrzędów, które trwają od lat, niektórzy zapamiętali naszą dobrą kobiecą pionierkę, wspniałą atmosferę, jesteśmy dość wysportowane (choć ostatnio chyba raczej jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę) i rozśpiewane. Ale czy to takie wyróżniające? Nie wiem. Mamy grono naszych byłych instruktorów, które jest zawsze chętne do pomocy i które sprawia, że nazwa szczepu powinna się zmienić z myśl braterska na czyn braterstwa czy coś w tym stylu. Może ostatnio to nieco przycichło ale na obozie zawsze było mnóstwo żartów między 62 i 28. Atmosfera- to jest zdecydowanie to!
Nie obiecywałem, że pytania będą łatwe <śmiech>. Chciałbym teraz przejść do twojego drużynowania. Jak oceniasz te 4,5 roku (jeśli dobrze policzyłem)? Jak ci się prowadziło jednostkę z tak bogatą historią i wysoko postawioną poprzeczką przez poprzedniczki
Wspaniale, te kilka lat to była ogromna przygoda, dałam całą siebie drużynie i całą siebię dostałam z powrotem tylko w nieco lepszej wersji. No może nie zupełnie całą bo kawałek serca w niej zostawiłam. Drużyna mnie bardzo ukształtowała. Pozwoliła poczuć smak porażki, ale i sukcesu. Pokazała, że czasem koniec jest początkiem czegoś lepszego. A poprzeczka? Cóż była tylko wielkim mobilizatorem, nie czułam presji, miałam naprawdę dużo czasu żeby osiągnąć założone przez siebie cele. Teraz kolej na Julkę, wiem jakie ma plany i trzymam za nią kciuki.
W trakcie ostatniej uroczystości przekazałaś drużynę. Czy możesz zdradzić Wywiadowcy jakie masz harcerskie plany na przyszłość, czym chcesz się zająć? I czy naprawdę nie planujecie wyodrębnienia z tak licznej drużyny nowej jednostki?
<śmiech> Jesteś kolejną osobą, która o to pyta. Póki co nie planujemy podziału, na obozy jeździło nas po 30, a więc akurat. Jeśli frekwencja taka jak na nadaniu utrzyma się przez rok czy dwa może będzie trezba zacząć na ten temat myśleć. Ale o tym będzie decydować wtedy Julka. Póki co możemy powysyłać nasze harcerki aby zasilały i pomagały w innych jednostkach. Sama jestem ciekawa co czas nam pokaże. A ja… nie wiem. To nie jest zależne tylko ode mnie, nie wiem gdzie będę potrzebna, póki co chcę zaliczyć sesję w terminie, a latem pokursować, a dalej… czas pokaże…
W takim razie życzę powodzenia w walce z sesją, i samorealizacji na harcerskim szlaku. I bardzo dziękuję za interesująca rozmowę.
Również dziękuję i miłego wieczoru z ciepłą herbatą, bo dziś strasznie zimno.
Rozmawiał Wojciech
