Pewnie nie raz w waszym harcerskim życiu zdarzyło się wam usłyszeć bądź też zadać pytanie „A jak wygląda u ciebie sprawa z 10. punktem Prawa Harcerskiego?”. Mi osobiście przydarzyło się to dwa razy. Nie chodzi mi oczywiście o luźne rozmowy z rówieśnikami, ale raczej o bardziej, nazwijmy to, służbowe sytuacje. Raz była to rozmowa z obecnym Przewodniczącym ZHR, a drugi raz zadano mi to pytanie na komisji stopnia instruktorskiego. Problemu z alkoholem nie mam, więc pytanie nie było dla mnie w żaden sposób problematyczne. Jednak teraz zadaję sobie pytanie. No fajnie, nie piję, ale co z tego? Czy jestem przez to lepszym harcerzem?
Zapewne niejeden z was miał kiedyś, bądź ma nadal wątpliwości co do potrzeby przestrzegania 10. punktu. Jednak nie o tym będą moje rozważania. Każdy kto miał przyrzeczenie harcerskie, obiecał, że będzie przestrzegać Prawa Harcerskiego więc niech teraz obietnicy dotrzymuje. Chciałbym się skupić na sprawie, moim zdaniem, ważniejszej. Czyli jak to jest z przestrzeganiem pozostałych 9 punktów? Punktów, które giną gdzieś w cieniu tego ostatniego. Nigdy bowiem nie zetknąłem się z pytaniem: Czy miłujesz przyrodę i starasz się ją poznać? Możliwe, że takie pytania też padają, tylko że ja o nich po prostu nie słyszałem. Jest taka możliwość, w końcu jestem w harcerstwie dopiero 7 lat. Jednak czy gdy sam sobie stawiasz pytanie, czy przestrzegasz Prawa Harcerskiego, to czy nie koncentrujesz się głównie na dziesiątym punkcie? Rodzi się więc pytanie dlaczego tak jest?
Niejednokrotnie rozmawiałem z różnymi instruktorami o tym po co harcerze obiecują, że nie będą pić. Przecież, dajmy na to, kieliszek wina do rodzinnego obiadu nie robi z nas pijaków. Głównym argumentem jest to, że harcerz ma dawać przykład, że można żyć bez alkoholu. Że bez tego kieliszka przy obiedzie posiłek też jest smaczny. Że na imprezie gdzie wszyscy znajomi piją, ja nie muszę a i tak jestem w stanie się dobrze bawić. Może stąd bierze się przeświadczenie o wyższości tego punktu. Mam dawać przykład innym. To czy wypiję widać. Wśród znajomych zostanę zauważony i część z nich możne nawet zainteresuje się tym, dlaczego nie piję. Tego, że postępuję po rycersku, lub że jestem oszczędny i ofiarny już nikt nie zauważy. Może tutaj tkwi problem? To, że złamię dziesiąty punkt będzie widać. Znajomi z którymi piję, pomyślą sobie: Harcerz pije. Czyli jednak bez alkoholu nie można się dobrze bawić. Nie dość, że złamię Prawo Harcerskie to ucierpi na tym wizerunek ZHR-u. Nie spełniając sumiennie jakiegoś ze swoich obowiązków, załóżmy że na przykład domowych, najwyżej mama się zdenerwuje i tyle. Nie jestem pewien, że tak to właśnie działa, ale myślę, że coś w tym jest. Drużynowemu lub innemu opiekunowi trudno jest ocenić czy w ciągu całego roku w każdym widzę bliźniego, postępuje po rycersku czy też niosę pomoc bliźnim. Za to fakt, że na jakiejś imprezie piłem, może do niego dotrzeć i wtedy wie, że nie przestrzegam tego punktu. W przypadku dziesiątego punktu działa presja kogoś z zewnątrz. W przypadku pozostałej dziewiątki, własne sumienie. Idąc tym tropem podświadomie bardziej skupiamy się na przestrzeganiu tego ostatniego i tego też uczymy swoich podopiecznych. Ale czy słusznie?
Poprzez przestrzeganie wszystkich punktów Prawa Harcerskiego sprawiamy, że osobom żyjącym wokół nas jest lepiej. Czy to jest prawda? Przekonajmy się. Służąc Bogu i Polsce, bez wątpienia. Nawet przez prowadzenie zbiórek harcerskich i przyczyniając się do rozwoju polskiej młodzieży. Będąc prawdomównym, sprawiasz, że osoby mogą ci ufać i nie raz z chęcią skorzystają z twojej pomocy. Niesienie pomocy bliźnim mówi chyba samo za siebie. To, że w każdym widzę bliźniego, oznacza, że zawsze jestem w stanie mu pomóc. Postępując po rycersku daję przykład innym. Gdy staram się zrozumieć przyrodę, mogę przyczynić się do jej rozwoju, np. sadząc nowe drzewa. Będąc posłusznym nie będę sprawiał problemu rodzicom i przełożonym. Gdy będę zawsze pogodny, lepiej będzie się żyło ludziom, którzy ze mną pracują. Pieniądze które zaoszczędzę, będę mógł przekazać komuś kto bardziej tego potrzebuje. A co zyskuje moje otoczenie przez to że ja nie palę lub nie piję? To, że dam im przykład, że można nie pić? Niech będzie i tak, ale czy z tych wszystkich punktów to dziesiąty rozwinie mnie najbardziej pod względem bycia dobrą i uczynną osobą? Ciągle nie uważam, że ostatni punkt nie jest ważny, ale czy harcerstwo ma uczyć abstynencji, czy ma wpajać wartości, które zrobią z nas porządnych ludzi?
Niejedna osoba, która czyta ten artykuł uważa pewnie, że to bzdura. Że wszystkie punkty są traktowane tak samo. Ale zastanów się. Czy kiedyś wykreślono z listy harcerza, aktywnie działającego, za to, że nie był zawsze pogodny? Wydaje mi się, że takiej sytuacji jeszcze nie było. A myślę, że niejeden taki by się znalazł. Czy to znaczy, że ósmy punkt, jest mniej ważny niż pozostałe? Czy jest mniej ważny niż punkt dziesiąty? Oczywiście ktoś może powiedzieć: „Bez przesady. Jak można być przez cały czas pogodnym? W życiu każdego człowieka są gorsze i lepsze dni”. Moim zdaniem ta osoba ma rację. Oczywiście nie rozmawiamy o uśmiechaniu się do całego świata w każdej sytuacji, ale o pogodzie ducha. Tylko, że gdy ktoś doświadcza jakiejś tragedii to nie zawsze jest w stanie tę pogodę ducha utrzymać. Jednak Prawo Harcerskie tego nie uwzględnia. „Harcerz jest ZAWSZE pogodny. Czy skoro mogę bez żadnych konsekwencji być jakiegoś dnia pochmurny to czy złamałem Prawo Harcerskie bardziej niż osoba pijąca alkohol na imprezie czy mniej? Tu z kolei może ktoś powiedzieć: „Daj spokój. Teraz to już przesadzasz. Nie można ocenić co jest gorsze a co lepsze”. Ja się oczywiście z tym zgadzam, jednak za jedno mogę wylecieć z ZHR-u a za drugie nie.
Z dziesiątym punktem jest jeszcze jeden problem. Pewnie wiele osób czytająca artykuł zwróciła uwagę na to, że pisząc swoje przemyślenia, wspominam tylko o piciu alkoholu. Tymczasem jest to najdłuższy punkt i jest w nim również mowa o byciu czystym w myśli, mowie i uczynkach. Zrobiłem to celowo ponieważ często jest też tak, że nie zwracamy uwagi na tę pierwszą część dziesiątego punku. „Nie pije alkoholu, więc spokojnie mogę uznać, że dziesiątki przestrzegam”. Ale to, że ściągam muzykę lub film przez Internet nie płacąc za nie lub że jeżdżę bez biletu to już inna sprawa. Można się oczywiście oszukiwać, że Prawo Harcerskie nic nie mówi o ściąganiu filmów lub też o jeżdżeniu „na gapę”, ale równie dobrze możesz wypić sobie „Lecha” i wmawiać sobie, że jest bezalkoholowy.
Zdaje mi się, że my, harcerze i harcerski nauczyliśmy się patrzeć na Prawo Harcerskie tak, żeby było ono dla nas wygodne. Jest tylko ten jeden mały problem z dziesiątym punktem. Wyraźnie jest w nim napisane, że harcerz nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych. Na resztę mogę przymknąć oko, bo jakoś sobie mogę wytłumaczyć dlaczego nie jestem oszczędny, dlaczego nie pomogłem potrzebującemu, którego miałem traktować jak bliźniego. Może niewłaściwe jest stwierdzenie, że dziesiąty punkt jest przestrzegamy bardziej niż pozostałe. Może po prostu jest to jedyny punkt, którego nie możemy przestrzegać po swojemu.
ćw. Filip Grodecki, 40 ŁDH
(kursant kursu przewodnikowskiego Wigry’12)
Pewnie nie raz w waszym harcerskim życiu zdarzyło się wam usłyszeć bądź też zadać pytanie „A jak wygląda u ciebie sprawa z 10. punktem Prawa Harcerskiego?”. Mi osobiście przydarzyło się to dwa razy. Nie chodzi mi oczywiście o luźne rozmowy z rówieśnikami, ale raczej o bardziej, nazwijmy to, służbowe sytuacje. Raz była to rozmowa z obecnym Przewodniczącym ZHR, a drugi raz zadano mi to pytanie na komisji stopnia instruktorskiego. Problemu z alkoholem nie mam, więc pytanie nie było dla mnie w żaden sposób problematyczne. Jednak teraz zadaję sobie pytanie. No fajnie, nie piję, ale co z tego? Czy jestem przez to lepszym harcerzem?
Zapewne niejeden z was miał kiedyś, bądź ma nadal wątpliwości co do potrzeby przestrzegania 10. punktu. Jednak nie o tym będą moje rozważania. Każdy kto miał przyrzeczenie harcerskie, obiecał, że będzie przestrzegać Prawa Harcerskiego więc niech teraz obietnicy dotrzymuje. Chciałbym się skupić na sprawie, moim zdaniem, ważniejszej. Czyli jak to jest z przestrzeganiem pozostałych 9 punktów? Punktów, które giną gdzieś w cieniu tego ostatniego. Nigdy bowiem nie zetknąłem się z pytaniem: Czy miłujesz przyrodę i starasz się ją poznać? Możliwe, że takie pytania też padają, tylko że ja o nich po prostu nie słyszałem. Jest taka możliwość, w końcu jestem w harcerstwie dopiero 7 lat. Jednak czy gdy sam sobie stawiasz pytanie, czy przestrzegasz Prawa Harcerskiego, to czy nie koncentrujesz się głównie na dziesiątym punkcie? Rodzi się więc pytanie dlaczego tak jest?
Niejednokrotnie rozmawiałem z różnymi instruktorami o tym po co harcerze obiecują, że nie będą pić. Przecież, dajmy na to, kieliszek wina do rodzinnego obiadu nie robi z nas pijaków. Głównym argumentem jest to, że harcerz ma dawać przykład, że można żyć bez alkoholu. Że bez tego kieliszka przy obiedzie posiłek też jest smaczny. Że na imprezie gdzie wszyscy znajomi piją, ja nie muszę a i tak jestem w stanie się dobrze bawić. Może stąd bierze się przeświadczenie o wyższości tego punktu. Mam dawać przykład innym. To czy wypiję widać. Wśród znajomych zostanę zauważony i część z nich możne nawet zainteresuje się tym, dlaczego nie piję. Tego, że postępuję po rycersku, lub że jestem oszczędny i ofiarny już nikt nie zauważy. Może tutaj tkwi problem? To, że złamię dziesiąty punkt będzie widać. Znajomi z którymi piję, pomyślą sobie: Harcerz pije. Czyli jednak bez alkoholu nie można się dobrze bawić. Nie dość, że złamię Prawo Harcerskie to ucierpi na tym wizerunek ZHRu. Nie spełniając sumiennie jakiegoś ze swoich obowiązków, załóżmy że na przykład domowych, najwyżej mama się zdenerwuje i tyle. Nie jestem pewien, że tak to właśnie działa, ale myślę, że coś w tym jest. Drużynowemu lub innemu opiekunowi trudno jest ocenić czy w ciągu całego roku w każdym widzę bliźniego, postępuje po rycersku czy też niosę pomoc bliźnim. Za to fakt, że na jakiejś imprezie piłem, może do niego dotrzeć i wtedy wie, że nie przestrzegam tego punktu. W przypadku dziesiątego punktu działa presja kogoś z zewnątrz. W przypadku pozostałej dziewiątki, własne sumienie. Idąc tym tropem podświadomie bardziej skupiamy się na przestrzeganiu tego ostatniego i tego też uczymy swoich podopiecznych. Ale czy słusznie?
Poprzez przestrzeganie wszystkich punktów Prawa Harcerskiego sprawiamy, że osobom żyjącym wokół nas jest lepiej. Czy to jest prawda? Przekonajmy się. Służąc Bogu i Polsce, bez wątpienia. Nawet przez prowadzenie zbiórek harcerskich i przyczyniając się do rozwoju polskiej młodzieży. Będąc prawdomównym, sprawiasz, że osoby mogą ci ufać i nie raz z chęcią skorzystają z twojej pomocy. Niesienie pomocy bliźnim mówi chyba samo za siebie. To, że w każdym widzę bliźniego, oznacza, że zawsze jestem w stanie mu pomóc. Postępując po rycersku daję przykład innym. Gdy staram się zrozumieć przyrodę, mogę przyczynić się do jej rozwoju, np. sadząc nowe drzewa. Będąc posłusznym nie będę sprawiał problemu rodzicom i przełożonym. Gdy będę zawsze pogodny, lepiej będzie się żyło ludziom, którzy ze mną pracują. Pieniądze które zaoszczędzę, będę mógł przekazać komuś kto bardziej tego potrzebuje. A co zyskuje moje otoczenie przez to że ja nie palę lub nie piję? To, że dam im przykład, że można nie pić? Niech będzie i tak, ale czy z tych wszystkich punktów to dziesiąty rozwinie mnie najbardziej pod względem bycia dobrą i uczynną osobą? Ciągle nie uważam, że ostatni punkt nie jest ważny, ale czy harcerstwo ma uczyć abstynencji, czy ma wpajać wartości, które zrobią z nas porządnych ludzi?
Niejedna osoba, która czyta ten artykuł uważa pewnie, że to bzdura. Że wszystkie punkty są traktowane tak samo. Ale zastanów się. Czy kiedyś wykreślono z listy harcerza, aktywnie działającego, za to, że nie był zawsze pogodny? Wydaje mi się, że takiej sytuacji jeszcze nie było. A myślę, że niejeden taki by się znalazł. Czy to znaczy, że ósmy punkt, jest mniej ważny niż pozostałe? Czy jest mniej ważny niż punkt dziesiąty? Oczywiście ktoś może powiedzieć: „Bez przesady. Jak można być przez cały czas pogodnym? W życiu każdego człowieka są gorsze i lepsze dni”. Moim zdaniem ta osoba ma rację. Oczywiście nie rozmawiamy o uśmiechaniu się do całego świata w każdej sytuacji, ale o pogodzie ducha. Tylko, że gdy ktoś doświadcza jakiejś tragedii to nie zawsze jest w stanie tę pogodę ducha utrzymać. Jednak Prawo Harcerskie tego nie uwzględnia. „Harcerz jest ZAWSZE pogodny. Czy skoro mogę bez żadnych konsekwencji być jakiegoś dnia pochmurny to czy złamałem Prawo Harcerskie bardziej niż osoba pijąca alkohol na imprezie czy mniej? Tu z kolei może ktoś powiedzieć: „Daj spokój. Teraz to już przesadzasz. Nie można ocenić co jest gorsze a co lepsze”. Ja się oczywiście z tym zgadzam, jednak za jedno mogę wylecieć z ZHRu a za drugie nie.
Z dziesiątym punktem jest jeszcze jeden problem. Pewnie wiele osób czytająca artykuł zwróciła uwagę na to, że pisząc swoje przemyślenia, wspominam tylko o piciu alkoholu. Tymczasem jest to najdłuższy punkt i jest w nim również mowa o byciu czystym w myśli, mowie i uczynkach. Zrobiłem to celowo ponieważ często jest też tak, że nie zwracamy uwagi na tę pierwszą część dziesiątego punku. „Nie pije alkoholu, więc spokojnie mogę uznać, że dziesiątki przestrzegam”. Ale to, że ściągam muzykę lub film przez Internet nie płacąc za nie lub że jeżdżę bez biletu to już inna sprawa. Można się oczywiście oszukiwać, że Prawo Harcerskie nic nie mówi o ściąganiu filmów lub też o jeżdżeniu „na gapę”, ale równie dobrze możesz wypić sobie „Lecha” i wmawiać sobie, że jest bezalkoholowy.
Zdaje mi się, że my, harcerze i harcerski nauczyliśmy się patrzeć na Prawo Harcerskie tak, żeby było ono dla nas wygodne. Jest tylko ten jeden mały problem z dziesiątym punktem. Wyraźnie jest w nim napisane, że harcerz nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych. Na resztę mogę przymknąć oko, bo jakoś sobie mogę wytłumaczyć dlaczego nie jestem oszczędny, dlaczego nie pomogłem potrzebującemu, którego miałem traktować jak bliźniego. Może niewłaściwe jest stwierdzenie, że dziesiąty punkt jest przestrzegamy bardziej niż pozostałe. Może po prostu jest to jedyny punkt, którego nie możemy przestrzegać po swojemu.
ćw. Filip Grodecki, 40 ŁDH
(kursant kursu przewodnikowskiego Wigry’12)

Jeden komentarz
Druhu Filipie.
Nie ukrywam, że czekałem na ten tekst Twojego autorstwa.
Uważam, że kwestia, którą poruszyłeś w swoim wywodzie jest ważną. Domyślam się, że jedną z „anonimowych osób”, które przywołujesz w swoim artykule jako te, z którymi prowadziłeś dyskusje na ten temat jestem ja ;)
Powtórzę tutaj raz jeszcze, to co międzyczasie mówiłem podczas dyskusji. Każdy z punktów Harcerskiego Prawa jest istotny. Przestrzeganie go jest jednym z warunków bycia w organizacji harcerskiej jaką jest ZHR. Nie oznacza to jednak, że jeżeli zdarza się nam Prawa nie przestrzegać, to jesteśmy skreślani. W Kościele Katolickim jest taka forma prawna jak „excommunicatio latae sententiae” – wykluczenie, które następuje automatycznie po czynie. W naszej organizacji nie ma czegoś takiego…
Może nie powinienem wspominać tego w tym miejscu, ale zdarzają się sytuacje, w których wiem, że danemu harcerzowi zdarza się złamać 10 punkt Prawa, a mimo wszystko nadal jest w Organizacji – jaki jest tego cel? No właśnie danie możliwości poprawy. Należy jednak podkreślić, że jeśli ktoś po rozmowie z przełożonym deklaruje, że nie będzie stosował tego punktu Prawa w życiu, bądź mimo obietnic nic nie zmienia w tej dziedzinie – następuje zwolnienie z ZHR.
Zapytasz pewnie: dlaczego tak nie dzieje się z pozostałymi punktami Prawa?
No właśnie – jest podobnie. Przykład punktu 1. – dookreślono w Statucie, że Instruktorzy, wychowawcy MUSZĄ być Chrześcijanami! Co to oznacza – no właśnie kolejne pytanie, które Komisja zadaje przed zamknięciem stopnia. Ale czy musi pytać – no raczej nie, skoro kandydat uczestniczy w sposób pełny w Eucharystii.
Jestem przekonany, że notoryczne nieprzestrzeganie pozostałych punktów Prawa również skutkowałoby pożegnaniem z Organizacją: niedotrzymywanie słowa; konfliktowość wobec innych harcerzy lub zażyła nienawiść; notoryczne niszczenie przyrody o dużych skutkach, nie wykonywanie rozkazów przełożonego itp. Tego typu sprawami zajmuje się Sąd Harcerski i w naszej Organizacji są przeróżne sprawy dotyczące nieprzestrzegania Prawa. Wbrew pozorom sądzę, że w większości dotyczą pozostałych punktów, bo ten 10. jest na tyle oczywisty, że nie ma sensu się procesować.
Jest rzecz, która wspomniałeś w swoim artykule, a którą chciałbym podkreślić szczególnie, to PRZYKŁAD. Masz rację, że 10 punkt tego dotyczy. Ale wszystkie pozostałe także. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której drużynowy uczy chłopaków braterstwa, a sam zaciekle zwalcza „harcerskiego wroga”… Zresztą mamy wiele przykładów ukazujących jak bardzo destrukcyjnie działają pijący harcerze na innych! Na szczęście, co chciałbym podkreślić, jest to problem znikomy i prędzej czy później wychwytywany.
Harcerzem jest ten, kto przestrzega Prawa. I może ktoś nazywać mnie „harcerzem”, „podharcmistrzem” i nie wiem jak jeszcze… a ja powiem, że zdarza mi się przez jakiś czas tym harcerzem nie być, czy nie postępować po harcersku – ale wcale nie dlatego, że nie przestrzegam punktu 10…