Strona główna / 3. Dwa łyki z metodyki / Pomysł na... / Pomysł na… Grę nocną

Pomysł na… Grę nocną

Budzisz się w nocy. Słyszysz przeraźliwy świst, dopiero po minucie orientujesz się, że to dźwięk gwizdka, słyszysz dojmująco poważny i zdecydowany, miarowo powtarzany komunikat: “TO NIE SĄ ĆWICZENIA, ZBIÓRKA PRZY BRAMIE, ZOSTAŁY 3 MINUTY”. Nagle na swojej lewej ręce dostrzegasz coś świecącego, dotykasz tego ręką, tak, to jest czerwona, fluorescencyjna opaska. Jeszcze zaspanymi oczami pytasz siebie “Co to wszystko znaczy, gdzie ja jestem?”. Ktoś zagląda do namiotu, świeci Ci latarką po oczach i krzyczy “ŻOŁNIERZU – TY JESZCZE W ŚPIWORZE? ZBIÓRKA PRZY BRAMIE, ZOSTAŁA CI TYLKO MINUTA. UBIERZ SIĘ CIEPŁO!”.

Zrywasz się z pryczy, gorączkowo zakładasz najbardziej odpowiednie ubrania, a w zasadzie te, które wpadły Ci w ręce. Wybiegasz z namiotu, czujesz uderzające zimno, dostrzegasz swoich kolegów gromadzących się przy bramie, przepychających się, by odczytać coś ze świecącej z daleka kartki. Na żółtej, fluorescencyjnej karcie formatu gazety widnieje następujący komunikat:

ŻOŁNIERZU

Czas na ostateczny sprawdzian.

Zostałeś powołany.

Na Twojej lewej ręce znajdziesz opaskę z odpowiednim kolorem.

Odszukaj punkt na mapie, on wskaże Ci lokację, do której masz się udać.

Przygotuj się na spędzenie nocy w lesie.

Masz 10 minut.

W pośpiechu odczytujesz z mapy lokację swojej grupy. Poprawiasz ekwipunek i zakładasz skarpetki, o których z wrażenia zapomniałeś. Biegniesz, potem idziesz, potem znów biegniesz. Docierasz do wyznaczonego miejsca, tam czeka na Ciebie Twój nowy przywódca. Słyszysz pierwsze rozkazy:

Żołnierze! Musimy jak najszybciej stąd wiać, nasze położenie znane jest innym. Według posiadanych przeze mnie instrukcji mamy zbudować obóz w lesie w oddaleniu 150 – 500 parokroków od naszej obecnej pozycji. Musimy się spieszyć, mamy tylko 10 minut.

Biegniemy, wybieramy odpowiednie miejsce. Układamy gałęzie. Dowódca wzywa nas do siebie. Wyciąga z kieszeni duży, czerwony, świecący pałąk, niby świetlny miecz. Odczytuje instrukcje od wodza naczelnego.

Żołnierze! Wasz dowódca trzyma w ręku coś bardzo cennego. Ta fiolka jest sekretem Waszej siły. Podobny płyn znajduje się w Waszych opaskach. Waszym celem jest utrzymanie posiadania czerwonej fiolki. Aby zwiększyć swoją siłę, możecie także zdobyć zieloną fiolkę. Podczas wykonywania misji możecie odebrać opaskę każdej klepniętej osobie, o ile ma na sobie zieloną opaskę. Jednak jeśli spotkacie kogokolwiek z niebieską opaską, a on Was klepnie, to Wy musicie oddać mu swoją opaskę i udać się do obozowiska. Celem niebieskiej grupy jest pozbawienie Was waszej fiolki, zaś Wasza misja to utrzymanie czerwonej fiolki i zdobycie zielonej. W kopercie znajdziecie czerwoną taśmę, którą musicie wyznaczyć dwa współśrodkowe okręgi o średnicy odpowiednio 5 i 10 metrów. W centrum, na wysokości poniżej 2 metrów umieśćcie czerwoną fiolkę. Wolno Wam pozostawić w kręgu między 5 a 10 metrem od centrum 2 strażników, którzy będą mogli złapać każdego, kto znajdzie się w tej strefie. Lecz jeśli komuś uda się dostać do kręgu wewnętrznego, nie możecie go ruszyć przez najbliższą minutę.

Jeśli zdobędziecie fiolkę lub opaskę, musicie dostarczyć ją do swojej bazy. Fiolkę przeciwnika należy powiesić obok swojej. Jeśli podczas drogi spotkasz kogoś z niebieskiej drużyny i on Cię klepnie, musisz oddać mu wszystko, co jest w Twoim posiadaniu.

Po usłyszeniu trzech długich gwizdków należy zabrać wszystkie posiadane opaski i fiolki i udać się bezzwłocznie do obozu.

Szybko i sprawnie wykonujemy instrukcje. Wyznaczamy okręgi, dwóch z nas zgłasza się na strażników, zostają. My biegniemy. Na początku staramy poruszać się po cichu, jednak zniecierpliwieni zaczynamy biegać po lesie. Nagle z krzaków wybiega ktoś z zieloną opaską na ręku, zaczynamy go gonić. Ale nie! On trzyma w ręku coś jeszcze, czyżby to była NIEBIESKA FIOLKA? Tak! To na pewno ona. Trafiliśmy na kogoś, kto właśnie ukradł niebieskim ich skarb, a teraz nie ma rady, musi biec do bazy, inaczej już po nim. To nasza szansa! Gonimy go, w oddali, jakieś 20 parokroków od nas widzimy zieloną poświatę. To musi być ich baza. Nasza zdobycz jest jednak bardzo szybka i z niezwykłą sprawnością wskakuje do wewnętrznego kręgu. Ale nie ma rady. Musi tam zostać. Przed nami gra o wszystko. Jeśli wykradniemy dwie fiolki i zabierzemy je do bazy, już nic nas nie zatrzyma. Muszę działać szybko. Zanim znajdziemy się za blisko pozwalam moim kolegom dobiec do zewnętrznego kręgu, sam zmieniam kierunek biegu i wpadam w głębokie zarośla. Mam nadzieję, że zrozumieją, jaki mam plan. Kiedy oni będą napędzać stracha zielonym strażnikom, ja zakradnę się od drugiej strony i wskoczę do wewnętrznego kręgu. Akcja jest prosta, nie ma co się zastanawiać. Cichaczem okrążam bazę przeciwnika, wybieram najgęstszy fragment lasu. Powoli, patrząc na każdy krok, zbliżam się do zewnętrznego kręgu, odrzucam z ziemi każdy, nawet najmniejszy patyczek. W tym czasie moi koledzy nieźle się spisują. Strażnicy, prawie przerażeni, są już skupieni tylko na nich. W tym czasie ja jestem już przy zewnętrznym kręgu! Nie ma co się zastanawiać. TERAZ! Wyskakuję, 3 duże kroki, prawie w powietrzu. Udało się, jestem w wewnętrznym kręgu. Mam! Mam obydwie fiolki oraz kilka niebieskich opasek. Mam minutę na wydostanie się ze środka. Strażnicy oniemiali, nie przeszkadzają, ale wyraźnie śledzą każdy mój ruch. Wiem, że liczy się każda sekunda.

Biegnę! Byle przed siebie, przede mną biegną moi koledzy. Liczę sekundy, zostało mi ich jeszcze 20. W oddali widzę już czerwone koła, ale nie wiem, czy mi się tylko wydaje. Teraz już tylko pozostaje dobiec do celu. Nagle, z lewej i z prawej strony wyskakują “Niebiescy”. Mądrzy są. Widzieli co się dzieje i tutaj na mnie czekali. Puścili moich kolegów przodem i czekają na mnie. Wiedzą, że jestem ich przepustką do zwycięstwa. Wiem, że nie mam szans… Krzyczę do swoich: “Józek, mają mnie, łaaaap”. W ostatniej chwili udało mi się rzucić fiolki w jego stronę. Niebiescy już mnie mają, nie wyrywam się, ale i oni mnie nie trzymają, automatycznie wyrywają mi opaskę i biegną za Józkiem. On jednak jest już daleko i wbiega do czerwonego kręgu. Niebiescy gromadzą się stadnie, zaczynają bezmyślny atak, są już ugotowani. Ale wtem rozlega się trzykrotny, przeciągły gwizd. Każdy łapie oddech, niektórzy padają ze zmęczenia na ziemię. Powolnym krokiem wracamy do obozu.

Drużynowy ustawia nas w szyku kolorami patroli. Okazuje się, że z trzema fiolkami i dziesięcioma opaskami zdobywamy ponad sto punktów. Niebiescy mają ich ledwie 24, zaś zieloni 15!

Wiem, że nie przeżyłem, że wróciłem do obozu bez swojej opaski. Po wszystkim Józek podchodzi do mnie i mówi:

“Gloria Victis – chwała zwyciężonym.”

Przez godzinę nie mogę jeszcze zasnąć…

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *