Strona główna / 1. Głos Redakcji / Listy do redakcji / List skierowany do uczestników Zlotu Okręgu Łódzkiego w Wiśniowej Górze

List skierowany do uczestników Zlotu Okręgu Łódzkiego w Wiśniowej Górze

Tytułem wstępu pragnę wyjaśnić, że miałem być nieobecny na ognisku z komendantami chorągwi, ale tak się szczęśliwie złożyło, że dzięki harcerstwu mam przyjaciół, którzy są chętni śpieszyć z pomocą, dlatego też mogłem się pojawić. Słowa, które wypowiedziałem na ognisku, mocno różnią się od tych poniżej, ale sens przekazu pozostaje ten sam.

Łódź, 13 maja 2011 r.

hm. Adam Kralisz
komendant ŁChH-y
w okresie:
kwiecień 2008 – marzec 2010

Harcerze oraz Instruktorzy
Łódzkiej Chorągwi Harcerzy

Druhowie!

Dostałem rozkaz od Dh Komendanta Chorągwi, aby podzielić się z Wami swoim wspomnieniem o najważniejszym wydarzeniu w okresie mojej kadencji komendanta chorągwi. Każdy rozkaz mojego przełożonego należy wykonać (choć nie jestem specjalistą od słowa pisanego), także Dh Komendancie, druhowie! – chciałbym opisać nasze przygotowania i moje refleksje na temat Zlotu 20-lecia ZHR w 2009 r.

W naszej chorągwi wciąż mocne w zbiorowej świadomości jest wspomnienie zlotów z okazji 80-lecia harcerstwa w Olsztynie koło Częstochowy w 1991 r. i 10-lecia ZHR w Lednicy a także III Narodowego Zlotu Harcerzy w Warszawie w 2004 r. z okazji 60-lecia Powstania Warszawskiego. Dlatego też, gdy rozpoczęły się przygotowania do zlotu 20-lecia ZHR w Koronowie, przystąpiliśmy do nich mocno zmotywowani by tradycyjnie „po łódzku” czymś inne chorągwie, gniazda i zaproszonych gości zaskoczyć. W tym celu w gronie komendy chorągwi rozpoczęliśmy planowanie i rozszerzyliśmy grono instruktorów odpowiedzialnych za całość przygotowań i ich poszczególne elementy. Tak spotykaliśmy się kilka razy w okresie od października 2008 r. do czerwca 2009 r., najpierw snując ambitne wizje i plany, a potem przekuwając je na konkretne rozwiązania i przygotowania.

Bardzo cenię sobie ten czas, gdyż miałem szansę bliżej poznać wielu z Was i to od tej najlepszej strony – w działaniu, widząc poświęcanie własnego czasu i swoich umiejętności, po prostu w trakcie służby. Przekonałem się też, jaką moc ma motywacja. Gdy mamy przed sobą cel i jest on dla nas ważny, a do tego trudny do osiągnięcia, to wiele możemy z siebie dać, by go zrealizować. W jakimś stopniu nauczyłem się (a jest to wiedza bezcenna), jak wykorzystać talenty określonych osób do zadań im bliskich i stanowiących dla nich ciekawe wyzwanie. Współpraca przy organizacji czegoś trudnego i ważnego nauczyła nas słuchania, empatii i wzajemnego wspierania się. Tak właśnie w praktyce realizowało się braterstwo.

Sam zlot nie spełnił naszych oczekiwań odnośnie naszych wyobrażeń, wynikających z doświadczeń i opowieści starszych instruktorów. Jego program był ciekawy i ambitny, lecz zbyt przeładowany jak na ten krótki tygodniowy czas, który powinien być poświęcony na spotkania z harcerzami z całej Polski. Nie byliśmy przede wszystkim zadowoleni z siebie – długiej budowy, zmęczenia po obozach i różnych okoliczności obiektywnych, których niestety nie przewidzieliśmy. Teraz jesteśmy mądrzejsi.

Pomimo tego będziemy ten zlot wspominać jako wyjątkowe wydarzenie w naszym życiu. Jako czas integracji wokół wspólnego celu, jako czas wytężonej pracy i braterstwa dnia codziennego. Zlot stworzył okazję do nauki w praktyce, w działaniu. Sprawdził nas jako harcerzy – czy umiemy się zmobilizować, pełnić służbę, współpracować, często z dużym poświęceniem. Ten egzamin zdaliśmy bardzo dobrze. Pokazaliśmy innym, ale przede wszystkim sobie samym, że Łódzka Chorągiew Harcerzy stanowi środowisko instruktorów i harcerzy uznających wspólne wartości.

Polecam Wam – zarówno uczestnikom zlotu sprzed 2 lat, jak i tym, którzy nie mieli okazji w nim uczestniczyć, przeczytanie specjalnego numeru Wywiadowcy z sierpnia 2009 roku i późniejszych relacji na łamach naszego miesięcznika, oraz obejrzenie zdjęć i reportaży filmowych Tropem Dnia na stronie www.zlot.zhr.pl. One najlepiej zilustrują moje słowa dziś do Was skierowane.

Do zobaczenia na szlaku harcerskiej przygody!

Czuwajcie!
hm. Adam Kralisz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *