Od pewnego czasu zastanawiało mnie, czemu takie modne jest teraz chodzenie do ołtarza „w mundurze”. Postanowiłem rozeznać się trochę w środowisku małżeńsko-harcerskim, by uzyskać odpowiedź na pytanie, czemu tak się dzieje. Do mojego studia zaprosiłem kilka osób, by opowiedzieli mi coś o swoim życiu harcersko-małżeńskim. Zapraszam…
Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z drugą połówką ?
Basia: Obóz harcerski, spotkanie dotyczyło spraw organizacyjnych.
Sebastian: Byliśmy sobie przeznaczeni :)
Pierwsze spotkanie było w zasadzie telefoniczne. Potem pisaliśmy maile, a potem… minęło trochę czasu (historia znana jest w kręgu naszych znajomych) i poszliśmy kupować gwoździe na obóz (osobno z naszymi harcerzami!) i spotkaliśmy się (pierwszy raz twarzą w twarz) przy półce w Castoramie :)
Adam: Na obozie w Piaskach w 1997 roku. Po prostu dostrzegłem uroczą harcerkę w siostrzanej 62 ŁDH-ek. Ale od tego spotkania i jakiś kontaktów – jak to na obozie – do bycia razem jeszcze było daleko.
Anonim: W zasadzie to okoliczności miały miejsce dwa razy. Pierwszy raz w 1999 roku podczas obozu harcerskiego. Moja małżonka była wówczas zastępową. Było to spotkanie uczestników obozów. Drugi raz był już owocniejszy. Mianowicie w 2002 roku hufiec „Czuwanie” pojechał z nami na obóz i tam się w niej zakochałem. Z obozu nie wyjeżdżaliśmy jako para. Nasze „zejście” nastąpiło dopiero rok później: 15.06.2003.
Czy harcerstwo przeszkadzało, czy pomagało Wam zanim jeszcze byliście małżeństwem ?
Basia: Pomogło w ten prosty sposób, że się spotkaliśmy, oczywiście. Było także płaszczyzną porozumienia – wiadomo: te same obowiązki. Później, im dłużej związek trwał, wydawało się niepotrzebnym pożeraczem czasu.
Sebastian: Zdecydowanie pomagało – przede wszystkim ze względu na to, że znakomicie się rozumieliśmy i dogadywaliśmy. Mieliśmy wspólną pasję – harcerstwo.
Adam: Pomagało, bo umożliwiło spotkanie, dzieliliśmy wspólne przygody i troski, sukcesy i porażki. Mieliśmy temat do rozmów i wspólne wspomnienia. Choć trudne momenty związane z brakiem czasy dla siebie też były i są nadal.
Anonim: Pomagało. Każda zbiórka na poziomie Okręgu była powodem do zobaczenia ukochanej osoby. Od momentu, kiedy byliśmy razem, motywacja do udziału w imprezach poza drużyną spadła; ale wtedy po prostu zmieniłem środowisko i założyłem w nim drużynę harcerzy, więc łatwiej było spędzać czas razem na zbiórkach szczepu.
Czasem przeszkadzało mi, kiedy moja dziewczyna co tydzień w piątki od 17-19 miała zbiórki swojego zastępu. Szczególnie wtedy, kiedy ja już mojego nie prowadziłem. Ale ostatecznie harcerstwu należy się DUŻY PLUS w fakcie naszego bycia razem.
Czy rodzina popierała Twój wybór, gdy brałeś sobie za męża/żonę także osobę zaangażowaną w życie harcerskie ?
Basia: Tak.
Sebastian: Zdecydowanie tak. Przemyśleń raczej nie znam – ale zaakceptowali Magdę bardzo szybko ;)
Adam: Tak, bo rodzice generalnie mnie wspierali i wspierają. Nasze relacje polegają na wzajemnym zaufaniu. Ufają mi bo uważają, że właściwie mnie do życia i również do wyboru partnerki życiowej przygotowali. Justynę polubili za to, jaką jest osobą – szczerą, bezkonfliktową i odpowiedzialną.
Anonim: Nie mieli nic do gadania!
Czy bycie osobą o życiorysie harcerskim bardzo wpływa na małżeństwo ? Czy harcerstwo Wam pomaga w związku ?
Basia: W jakiś sposób nas (każde z osobna) ukształtowało. Ale to są raczej kwestie związane z umiejętnością pracy w grupie. Na małżeństwo, moim zdaniem, wpływa wtedy, gdy:
a) jedna osoba jest zaangażowana, druga jest spoza środowiska – to rodzi konflikt, lub zmienia tryb życia w sposób znaczny,
b) obie osoby są zaangażowane – łączy, ale także zabiera bardzo dużo czasu – często ludzie się mijają.
Czyli wpływa na sprawy organizacyjne. Sam kształt związku – to już zupełnie oddzielna kwestia, zależna od osobowości.
W naszym wypadku nie sądzę, by było pomocą. Odbieram je neutralnie.
Sebastian: Tak. Harcerstwo bardzo wpływa na życie małżeńskie, szczególnie jeśli chodzi o czas, który zamiast spędzać wspólnie, spędza się w środowisku harcerskim. ALE! w mojej opinii nie jest to do końca złe. Staramy się nie łączyć naszej pracy w harcerstwie, aby każde z nas miało swój azyl, swoje zadania i obowiązki. Dzięki temu każde z nas może rozwijać się tak, jak chce.
Co do pomagania, to również tak – przede wszystkim dlatego, że oboje jesteśmy maniakami harcerskimi i bez tego ruchu ciężko wyobrazić mi siebie. Gdyby nie harcerstwo, nie byłbym taki, jaki jestem – a takiego mnie właśnie pokochała moja żona :)
Adam: Wpływa – wydaje mi się, że pomaga w podejmowaniu świadomych, przemyślanych i odpowiedzialnych decyzji. Zasady, które wynieśliśmy z harcerstwa, na pewno pomagają w związku.
Anonim: Zdecydowanie TAK, życiorys harcerski wpływa na małżeństwo! Nigdy nie czyniłem obliczeń statystycznych, ale z moich obserwacji wynika, że ponad połowa instruktorek i instruktorów łączy się w pary w naszym Okręgu. To chyba o czymś świadczy? Co do pomocy harcerstwu w związku, to chyba zależy od roli-funkcji jaką się spełnia w harcerstwie. Raz pomaga, a raz nie. Czasem – w moim przypadku – chwieje hierarchią (Pan Bóg, Rodzina, Praca, Studia, Harcerstwo, Inne) i wciska się gdzieś na początek. Choć myślę, że to także zależy od roli-funkcji oraz stażu małżeńskiego, dzieci, sytuacji materialnej…
Czy po pewnym czasie życia małżeńskiego, możesz powiedzieć, że harcerstwo wpłynęło dobrze na Wasze życie i rodziny, czy może źle?
Basia: Minęło mało czasu. Na razie nie ma to większego wpływu, bo nie mamy dzieci. Nie musimy więc dzielić się obowiązkami.
Sebastian: hmmm, czy okres 5 miesięcy jest wystarczający? Chyba jeszcze zbyt krótko, ale myślę, że harcerstwo obojgu z nas dało podwaliny pod naszą tożsamość – a tym samym, skoro się pokochaliśmy i wybraliśmy siebie, aby wspólnie iść przez życie, to wpłynęło na nas wyśmienicie :)
Adam: Wpłynęło dobrze, bo dało nam okazję poznania, wspólnych spotkań i przyczyniło się do tego, że jesteśmy razem.
Anonim: Ze względu na staż, trudno jest mi to powiedzieć. Trochę jest też tak, że harcerstwo nie powinno być determinantem naszego życia i naszych postaw. Tu zdecydowanie powinien „przodować” Pan Bóg. Oczywiście charakter ankiety jak gdyby dotyczy spraw harcerskich, stąd zrozumiały ów harcerski determinant.
Małżeństwo jest dla Ciebie ….. ?
Basia: Partnerskim związkiem opartym na miłości, pobłogosławionym w sakramencie małżeństwa.
Sebastian: Odpowiem śpiewająco, wyłamując się trochę z koncepcji pytania:
„…aby był przy Tobie ktoś,
kogo nie zniechęci droga,
abyś plecak swoich win,
stromą ścieżką umiał nieść do Boga…”
Miłość dla mnie, to wspólna wędrówka przez życie po szlaku prowadzącym do Boga.
Idziemy w jednym kierunku pokonując wszystkie przeszkody. Razem.
Adam: sakramentem, wyzwaniem i miejscem, w którym powinna objawiać się postawa miłości, a przede wszystkim moją drogą do szczęścia.
Anonim: Rozmową, słuchaniem, oglądaniem filmów, spotkaniem z przyjaciółmi, wyborami, …
Harcerstwo jest dla Ciebie …… ?
Basia: Miejscem realizowania konkretnych umiejętności, wyzwaniem, wspólnotą.
Sebastian: sposobem na życie.
Adam:Wielką przygodą życia, miejscem, gdzie niemożliwe nie istnieje.
Anonim: Kuźnicą przyjaźni, miejscem realizowania ambicji, sprawdzaniem swoich możliwości, dwania radości innym, poznawaniem drugiego człowieka.
Dziękuję Basiu, Sebastianie, Adamie i nasz Anonimie za pomoc i chwile uwagi.
Jak widać, dla każdego harcerstwo jest czym innym i małżeństwo jest czym innym, ale jednak mają tylko wspólego, że mundur kompletnie nie przeszkadza, by iść w nim przed ołtarz.
Damian Marchlewicz
2 komentarze
Dobre! Szczególnie: „Bo ja na przykład ze swojego doświadczenia (co prawda JESZCZE nie mam żony) wiem że temat harcerstwa jest strasznie drażliwy dla nas i nie raz się już o to kłóciliśmy i Co moim zdaniem wynika z tego że harcerstwo męskie i harcerstwo żeńskie to dwie różne bajki (nawet formalnie stanowimy dwie różne organizacje), chociażby w podejściu do niektórych spraw (kursy, dokumentacja itp.).”
Od razu po tym artykule nasuwają mi się myśli takie, że im bardziej ktoś jest zaangażowany w życie harcerskie tym częściej jego druga połówka też nosi mundur.
I kompletnie nie dziwi mnie to że tak jest, jest oczywistą sprawą że wybieramy z takiego grona (zazwyczaj) z kilku powodów:
1. obracamy się w tym środowisku i tu poznajemy innych
2. mamy podobne pasje (czy znacie jakiegoś harcerza który nie lubi spędzać czasu na łonie natury, albo nie lubi podróży, wyzwań czy nie boi się niewygody)
3. mam pewność że taka osoba chce się rozwijać i zmieniać a bez tego trudno się do siebie dopasować.
Myślę że ciekawe byłoby jeszcze podrążenie tego tematu.
Bo ja na przykład ze swojego doświadczenia (co prawda JESZCZE nie mam żony) wiem że temat harcerstwa jest strasznie drażliwy dla nas i nie raz się już o to kłóciliśmy i Co moim zdaniem wynika z tego że harcerstwo męskie i harcerstwo żeńskie to dwie różne bajki (nawet formalnie stanowimy dwie różne organizacje), chociażby w podejściu do niektórych spraw (kursy, dokumentacja itp.).