Akcja Letnia 2011

W związku z tym, że rozpoczynają się przygotowania do Harcerskiej Akcji Letniej 2011 pragnę w imieniu Zarządu Okręgu Łódzkiego przedstawić okoliczności i wynikające z nich sugestie dotyczące organizacji obozów w przyszłym roku.

  1. 2011 r. jest rokiem Jubileuszu 100-lecia harcerstwa i w terminie 22-28 sierpnia odbędzie się w Małopolsce Zlot dla zastępów harcerskich w formie trzydniowej wędrówki oraz trzydniowego spotkania harcerek i harcerzy. Warto w związku z tym wziąć w nim udział, jak i pamiętać by nasze obozy i kursy skończyły się wcześniej.
  2. Jeśli jakieś środowisko lub drużyna chcą pojechać na „nietypową” formę obozową, np. w ramach innego okręgu, na obóz wędrowny lub obóz samodzielny Zarząd Okręgu prosi o jak najszybsze zgłoszenie tego faktu, by mieć całościowe spojrzenie dotyczące planów środowisk.
  3. Intencją Zarządu Okręgu jest zorganizowanie obozów dwuturnusowych – by praca w ich przygotowaniu, załatwiania miejsca, praca grupy kwatermistrzowskiej, wykorzystywany sprzęt, koszty transportu osobowego i ciężarowego rozłożyły się na dwa zgrupowania obozów.
  4. Dzięki wprowadzeniu dwóch turnusów łatwiej będzie załatwić komendantów i być może część kadry obozowej, gdyż ich potencjalna służba będzie łatwiejsza, również ze względu na dwa niżej przedstawione pomysły.
  5. Gdyby środowiska wyraziły zgodę na powyższy pomysł Zarząd Okręgu pomoże znaleźć odpowiednie miejsca obozowe. Kolejnym pomysłem jest to, by były one blisko siebie – w odległości do ok. 40 km – tak by możliwe było odwiedzanie się lub realizacja wspólnego programu, tym bardziej ważna, że dziać się to będzie w 100-lecie harcerstwa.
  6. Pomysłem Zarządu Okręgu są tzw. dwójki komendantów. Obóz prowadzić mieliby komendant i jego zastępca – obaj z uprawnieniami kierownika placówki wypoczynku. Jeden z większym doświadczeniem, drugi przyuczający się do tej funkcji. Nie musieliby obaj być przez cały obóz (tylko w ustalony sposób się wymieniać, np. komendant pierwsze dwa a zastępca ostatnie dwa tygodnie). Dzięki temu łatwiej załatwić urlop w pracy.
  7. Wstępnym pomysłem na miejsca obozowe jest Bartoszylas i Męcikał oraz jeśli będzie potrzebne trzecie miejsce, należy znaleźć odpowiednie w ich pobliżu. To zapewniłoby od 4 do 6 zgrupowań, np. w terminach 1-23.07 i 23.07.-14.08. Jednakowe terminy i bliskie miejsca obozów pozwoliłyby na załatwienie wspólnego pociągu kolonijnego, który dojeżdżałby np. do Chojnic, co znacznie obniżyłoby koszty.
  8. Od strony organizacyjnej, ale i wychowawczej byłoby dobrze, gdyby na obozy jechały dwa środowiska (szczepy, bratnie drużyny) – mocniejsze ze słabszymi (okazja do podciągnięcia się słabszych drużyn), posiadające sprzęt – z nie posiadającym wystarczającej ilości sprzętu. W tej sytuacji byłoby to 4 do 6 drużyn, od 60 do 100 osób.

Korzyści z organizowanych w ten sposób obozów:

  1. Możliwość realizacji wspólnego, ponad obozowego programu, w 100-lecie harcerstwa. Warto by harcerki i harcerze spotykali się, by widzieli, że jest ich więcej, by uczestniczyli w ciekawszych propozycjach programowych. Moim pomysłem jest rywalizacja między drużynami, polegająca na tym, że wszystkie danego dnia spotkałby się na miejscu jednego obozu i tam rywalizowałyby w typowo harcerskich konkurencjach, tj. bieg na orientację, HBT, festiwal, olimpiada sportowa, podchody, gra terenowa, majsterkowanie, itp.
    – tańsze obozy – możliwość zmniejszenia odpłatności lub większa suma kosztów obozowych, która może być przeznaczona na sprzęt lub ciekawy program. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że w dzisiejszych czasach jeszcze większego znaczenia nabiera 9. punkt Prawa Harcerskiego. Wcielając w życie oszczędność przy organizacji obozów nie możemy myśleć o innych oraz o możliwości redukcji naszych kosztów. Myśląc o ofiarności – możemy ją realizować wobec potrzebujących dofinansowania harcerkach i harcerzach dzięki poczynionym oszczędnościom. Warto też pomyśleć o kilku fajerwerkach programowych – by stulecie harcerstwa było przez naszych podopiecznych dobrze zapamiętane.
  2. Mniejszy wysiłek organizacyjny, który będzie lepiej wykorzystany. Przygotowania do obozu, kontakty z odpowiednimi służbami, załatwienie Toi Toi, żerdzi, budowa kuchni, stołówki, pieca, zgrupowania – wszystkie te problemy rozkładają się na dwa turnusy.
  3. W związku z powyższym obóz ma szansę w mniejszym stopniu przypominać obóz pracy – zamiast ok. 6 dni budowy i rozbudowy, mamy do czynienia z ok. 4 dniami. Czy naprawdę nie mamy dość ciężkiej pracy wykonanej na kwaterce i budowie obozu? Warto by jej efekty służyły trochę dłużej. Drugi turnus dzięki temu może znacznie spokojniej przygotować się do rozbudowy i właściwego zadbania o sprzęt wracający do Łodzi.
  4. Dwójka komendantów – zwiększa szansę na zgodzenie się na prowadzenie obozu, daje szansę na podzielenie się w praktyce swym doświadczeniem przez starszego komendanta, co powoduje, że nie popełniamy wiele razy tych samych błędów oraz podnosimy standardy obozowania. Młody komendant jadąc na obóz uczy się wielu rzeczy od nowa i popełnia te same błędy, co jego poprzednicy. To jest naprawdę zniechęcające. Ilu z tych komendantów, którzy w ostatnich latach pełnili funkcję po raz pierwszy, już nigdy więcej się na to nie zdecydowało?
  5. W sytuacjach nagłych, tj. wypadek, awaria samochodu, przejściowe problemy z kadrą, zaopatrzeniem drugi pobliski obóz może pomóc temu, który ma problem. Sama świadomość obecności naszych przyjaciół, gdzieś w nieodległej okolicy wpłynie na nasz spokój ducha.
  6. Zdjęcie części pracy z drużynowych, którzy przede wszystkim powinni zająć się bardzo dobrym przygotowaniem drużyn na obóz i wypełnieniem swoich zobowiązań. Należą do nich: składki, karty, zbieranie pieniędzy, organizacja zebrań przedobozowych, itp. Część zadań nie będą musieli robić również sami komendanci. Zadania przejmie Zarząd Okręgu lub powołani przez niego instruktorzy.

Ten model organizacji obozów już obowiązywał w naszym okręgu w latach 90-tych i moim zdaniem, mimo pewnych wad, sprawdził się. Z perspektywy ambitnego drużynowego może się on jawić jako przymuszanie do danej formy organizacyjnej, ale pamiętajmy też o perspektywie całego naszego środowiska. Co dla niego jest najlepsze? Tylko dobrze zorganizowane i ambitne pod względem programowym obozy mogą wesprzeć nasze drużyny w ich rozwoju.

hm. Adam Kralisz

P.S. Proszę o Wasz głos w dyskusji.

6 komentarzy

  • I co z decyzją? została podjęta?
    nie wiem kiedy odbywają się posiedzenia zarządu więc pytam

  • Adam Kralisz

    To jest propozycja dyskutowana w gronie Zarządu Okręgu. Spotkała się z dobrym przyjęciem i będzie chyba wprowadzana. Decyzja na najbliższym Zarządzie.

  • dobrze przekonaliście mnie co do terminów i miejsc jednak co do sprzętu to nadal mam wątpliwości. owszem to co mówi Adam jest jak najbardziej prawdą; „dotychczasowe bałaganiarstwo nie jest usprawiedliwieniem nie robienie dwuturnusowych obozów” jednak myślę że to jest głębszy problem bo takie myślenie jest chyba oczywiste. i Jakby nie spojrzeć cały ten sprzęt i tak należy do okręgu więc jest wspólny więc wszyscy powinni o niego dbać. W takim razie zadaje pytanie: Czemu tak nie było? Wiem że wszystko można zmienić i gorąco na to liczę, bo ten fakt strasznie mnie irytował. Jednak skądś się to brało.

    Aha i mam jeszcze jedno pytanie, bo rozumiem że ta propozycja dotyczy już od tego roku całego okręgu. Kiedy zapadnie decyzja? czy realizujemy ten projekt czy nie? bo niektóre środowiska już na poważnie zajęły się organizowaniem obozu więc myślę że warto by czym prędzej podjąć wiążącą decyzję.

  • Adam Kralisz

    Odnośnie terminów – w przyszłym roku jest Zlot 100-lecia w terminie 22-28 sierpnia , ale dla zastępów, więc mógłby odbyć się obóz kursowy po drugim turnusie. Krecie już tak było w 2007 roku w Kiełpinach. Odbyły się tam dwa turnusy a po nich kurs i można spokojnie zdążyć i wszyscy chętni mogą pojechać bez problemu. W 2011 jeśli nie prowadzą zastępów, które zakwalifikują się na Zlot też będą mogli pojechać, ewentualnie będą musieli wyjechać wcześniej.
    Zgadzam się, że jest to pewnego rodzaju narzucanie – są tego minusy, ale czasem mam wrażenie, że wybór miejsca przez drużynowych nie jest przemyślany. Oczywiście góry, czy też morze mają swoje walory i sprawiają, że obóz jest inny (czy lepszy – szczególnie w górach – kwestia dyskusyjna), ale poza tym czy pojedzie się na Pojezierze Wielkopolskie, Pomorskie, do Borów Tucholskich czy na Kaszuby nie ma wielkiego znaczenia.
    Co do miejsc Krecie to te miejsca są blisko siebie i są fajne – trzeba je tylko zaklepać.
    Jeśli chodzi o sprzęt to Keton mnie wyręczył. Chcę jedynie dodać, że dbałość o sprzęt powinna nam wejść w krew i dotychczasowe bałaganiarstwo nie jest usprawiedliwieniem nie robienie dwuturnusowych obozów, bo byłoby to przyjęcie postawy: „takim mnie Panie Boże stworzyłeś i takim mnie masz”.

  • to ja bede drugi:)

    ciesze sie, ze istnieje pewna wizja, ktore uwzglednia wiele aspektow. wielkim plusem wg mnie sa dwojki komendantow, poniewaz zaobserwowalem, ze mlodzi instruktorzy bywali komendantami tylko raz. szkolenie komendantow zgrupowan to bardzo wazny krok, przy okazji rozwiazuje sprawe urlopow.
    co do sprzetu nie ma co odwolywac sie do zlotu, poniewaz na takim obozie jest sprzetu jest mniej i mniej osob z niego korzysta, mowiac prosciej latwiej jest nad nim zapanowac, mysle, ze rozwiazaniem jest kwatermistrz na obozie, ktory bedzie zarzadzac sprzetem na obozie, pozniej przekaze liste sprzety kwatermistrzowi z nastepnego turnusy itd..
    terminy zawsze beda problematyczne i wiem jak ciezko jest przygotowac oboz zaczynajacy sie tuz po sesji (trzeba miec albo dobrego przybocznego albo zrezygnowac z pewnych rzeczy), ale tego nie przeskoczymy systemowo, poza tym ten problem nie jest nowy i do tej pory druzyny jezdzily na obozy.

  • Ktoś musi być pierwszy więc ja może zacznę.

    Może nie będzie po kolei, grunt że z sensem.

    Myślę że znaczącym plusem jest organizowanie obozów obok siebie (w granicy tych 40km), daje to oczywiście (przynajmniej dla mnie) same plusy (informacja o przyjeździe sanepidu, możliwość podchodzenia, odwiedzania innych drużyn i uczenia się od nich), dodatkowo ułatwia poziom organizacyjny obozu, ma tylko jedno ale… muszą wszyscy pojechać w to samo miejsce więc każdy z drużynowych ma je narzucone, nie ma że ktoś chce w góry, czy nad morze, albo blisko jakiegoś ciekawego obiektu, bo żeby znaleść 3 miejsca obozowe obok siebie w określonym terenie, graniczy czasami z cudem, co zmniejszy ilość nowych miejsc obozowych (w moim odczuciu)

    Dwóch komendantów, to moim zdaniem świetny pomysł, sam jako iż mam nadzieje kiedyś nim być domyślam się jak trudno jest go robić nic o tym nie wiedząc, więc myślę że to świetne rozwiązanie jeżeli dodatkowo rozpatrzy się aspekt urlopowy.

    co do kwaterki, na na 3 byłem i przyznam się szczerze że to był wspaniałe części obozowego życia, męczące i tak dalej, ale jednak miło je wspominam. i myślę że nie ma problemu z rozbijaniem pionierki po obozie, jeśli się to dobrze zaplanuje, więc argument ten co do zmniejszenia ilość czasu przeznaczonego na budowę w ogóle mnie nie przekonuje. a jedynie dokłada mi zmartwienia, bo wiem ile rzeczy zginęło mi po zlocie… ot chodźby skrzynia śledzi 216 szt. rozpłynęła się, a miała wrócić, pożyczyłem je w dobrej wierze okręgowi na zlocie… i dobre 40kg (bo gdzieś tyle ważyły) zniknęło bezpowrotni… i chyba wszyscy wiemy że jak sami nie zadbamy o swój sprzęt to nikt inny o niego dobrze nie zadba.
    Myślę że to jest nasz błąd wychowawczy, który się za nami od dawna ciągnie i nadal trwa… Ja bym bał się zostawić sprzęt na dwa obozy… choć wiem że to jest i tak olbrzymie obniżenie kosztów.

    aha i podwójne terminy niemal zmuszają drużynowych studiujących do wybierania drugiego… w takim razie kiedy kursy? bo pewnie w drugim terminie… czyli trzeba wybrać czy chłopak jedzie na obóz czy na kurs?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *