Obóz przemieszczany

Temat organizacji obozów wędrownych to w naszym okręgu ciągle rzecz w znacznej mierze niepoznana. Jeśli dodatkowo obóz jest obozem zagranicznym to materia jest niepoznana także dla instytucji, które ów obóz zobowiązane są zatwierdzić. Poniżej kilka moich refleksji, radami czy wskazówkami nazwać bym się ich nie ważył.
Wybaczcie rolę „Wujka Dobra Rada”.

1. Na początku pojawia się pytanie: Gdzie jechać? Odpowiedź na to pytanie zdefiniuje cały obóz. To gdzie jechać powinno być funkcją tego co chcecie osiągnąć. Są cele uniwersalne – kształtowanie charakteru naszych podopiecznych, ale też w każdej drużynie to kształtowanie może przybierać różne formy – niektórym drużynom pomocna będzie klasyczna wędrówka, innym lepiej będzie służyć obóz nazwijmy go krajoznawczy. I tak – jeśli wybierasz wędrówkę pojedź w Bieszczady, Beskidy, ukraińskie Karpaty, jeśli wędrówka ma być bardziej konkretna – w Tatry czy Rumuńskie wysokie Karpaty. A jeśli macie skądś dużo pieniędzy to i Alpy czy Pireneje stoją otworem. Jeśli bardziej ciągną Was miasta i ludzie wybierzcie się na „objazdówkę” – czy to po Polsce Wschodniej, czy to po Dolnym Śląsku czy to Ukrainie albo Rumunii. Ze względu na to, że w tych dwóch ostatnich krajach miałem okazję być polecam je gorąco.

2. Przygotujcie się sumiennie do obozu. Polecam zbudowanie programu w oparciu o miejsca, do których jedziecie. Dowiedzcie się jak najwięcej o miejscu do którego jedziecie – czytajcie przewodniki i ksiązki, spotkajcie się z kimś kto może Wam opowiedzieć o tym miejscu, obejrzyjcie film. Niech każdy wędrownik będzie przygotowany do wyprawy – niech sam dowie się czegoś o miejscu do którego jedziecie. Jeśli jedziecie za granicę – nauczcie się podstwowych zwrotów w języku docelowego kraju. Im więcej dowiecie się przed wyjazdem, tym więcej skorzystacie z wyjazdu.

3. Na samym obozie bądźcie elastyczni programowo i dostosowujcie się do tego co zastaniecie. Nie róbcie kominka o prawie harcerskim, jeśli będziecie mogli zrobić go w Łodzi – porozmawiajcie z Waszym gospodarzem, pograjcie z miejscowymi w piłkę albo pójdźcie na wieczorny spacer – zróbcie coś co w Łodzi nie będzie możliwe. To co najdłużej zostanie przez Was zapamiętane, momenty, w których oddziaływanie wychowawcze będzie zwielokrotnione przyjdą do Was same, nie będą zaplanowane. Co nie znaczy, że nie należy planować – należy planować tak, aby te momenty wykorzystać.

4. Rozmawiajcie z ludźmi. Kontaktujcie się z miejscową Polonią. Najmocniej z obozów zapadły mi w pamięć rozmowy z ludźmi. Ksiądz z Boryspola pod Kijowem opowiedział nam o sytuacji chrześcijan na Ukrainie więcej niż dowiedzielibyśmy się z jakiegokolwiek innego źródła. Ksiądz z Kamieńca Podolskiego opowiadał o dramatach ludzi na Ukrainie tak, że obrazy stawały nam przed oczami. Rozmawialiśmy nie tylko po polsku – dogadanie się mimo braku wspólnego języka to dopiero sztuka! Rozmawialiśmy z Rumunami, a język rumuński do zrozumiałych nie należy. Rozmawialiśmy też z Ukraińcami – z nimi nie ma problemu aby się dogadać. W pociągu Lwów – Kijów wylądowaliśmy w wagonie, który stał się wspólnotą – Piotr z Lwowa, z którym toast wznosiliśmy kisielem, trzy dziewczyny z Warszawy jadące do Irkucka i Major – niesamowita postać, która po ukraińsku opowiedział nam historię swojego życia z epizodem afgańskim – służył na wojnie w Afganistanie gdzie z jego kilkudziesięcioosobowego oddziału przy życiu uszło kilku. Rozmowy uczą.

cd. być może nastapi….

4 komentarze

  • Adam Kralisz

    A kto napisał powyższy tekst? Brak jest podpisu… podobnie jak w tekście – Otwórzcie drzwi Rewolucji… Podpisujmy się ok? Może jakaś stała ksywa?

  • Znaczy co na Polesie Konstatntynowskie czy do hufca Polesie ;)?
    Polesie tez jest do zrobienia…

  • Michale … jak to czytam to komentarz mi się nasuwa jak przy Twoim artykule „No risk, no fun”. Chce się wsiąść do pociągu i jechać. A może kierunek Polesie?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *