Strona główna / Wyróżnione / Pieniądze śmierdzą krwią

Pieniądze śmierdzą krwią

Cesarz Wespazjan mawiał „pecunia non olet”. Czy miał rację?  W tym artykule odpowiem, dlaczego nie i jaki to ma związek z Kopernikiem. Na początek kilka faktów historycznych, które stworzą tło do dalszych wyjaśnień.

Barter i pieniądz towarowy

Ludzie od zawsze dzielili się pracą – każdy robił to, w czym był lepszy. Jeden uprawiał pole, drugi polował. Gdy chcieli urozmaicić dietę wymieniali się produktami. Taka wymiana to barter. Strasznie niewygodna sprawa, bo rolnik nie zawsze ma ochotę na dziczyznę. Na szczęście niektóre produkty (jak np. sól) cieszyły się ogromną popularnością i stanowiły produkt pośredni w wymianie. Myśliwy mógł wymienić dziczyznę na sól, a sól na płody rolne. Sól w ten sposób stawała się pieniądzem. Oczywiście ten pieniądz nie pachniał krwią, to była zwykła sól.

Już wiemy, że pieniądzem staje się towar, który cieszy się dużą popularnością. Oznacza to, że łatwo go nabyć i zbyć. Jak każdy towar może być także konsumowany w alternatywny sposób (sól konserwuje i dodaje smaku), dzięki czemu jego cena nie spadnie poniżej pewnego poziomu nawet, jeśli przestanie być pieniądzem.

Dodatkowymi atutami pieniądza są: podzielność (wypłacanie reszty) i trwałość (odkładanie na potem) i łatwy transport. Pieniędzmi były:

  • bydło (pecus) w Lacjum
  • Sól u Słowian
  • Konie u Scytów i Awarów
  • Tytoń na dzikim zachodzie
  • Czekolada w PRLu (a także wiele innych produktów, których brakowało w sklepach)

Większość z nich się nie sprawdziła. Zadanie dla Ciebie: ocen, jakiej cechy im brakło.

Bilony i psucie pieniądza

Z biegiem czasu miejsce produktów konsumpcyjnych zajęły kruszce. Monet nie wymyślili jednak Fenicjanie – już w 600 roku p.n.e. używano ich w Chinach i Lidii. Metale, z których robiono ozdoby, miały wszystkie cechy dobrego pieniądza. Były popularne, trwałe, podzielne i łatwe w transporcie. Prymat wiodło srebro i złoto.

Z czasem pojawił się kolejny problem: fałszerze pieniędzy, którzy zawyżali cenę pieniądza (np. pisali na „metce” 100% srebro, choć srebra była tylko 1/3). Rozwiązaniem były restrykcje w stosunku do oszustów i czujna konkurencja demaskująca fałszerstwa. Klasycznym przykładem niech będzie tutaj tymf z 1663 roku. Był to wyrób mincerza Andrzeja Tymfa, menagera kilku mennic koronnych. Powiedzenie „dobry żart tymfa wart” jest odbiciem bardzo niskiej jakości monety. Tymfy bito masowo i bardzo niedbale. Deklarowany nominał wynosił 30 groszy, jednak srebro użyte do produkcji miało wartość nie większą niż 10–15 groszy. Powodem tego były próby ratowania królewskiego budżetu po potopie szwedzkim. Gdy fałszerstwo wyszło na jaw, Tymf musiał uciekać z Polski.

Banknot i Kopernik

Najstarsze europejskie banknoty ukazały się w 1665 roku w Szwecji, jako kwity depozytowe pod zastaw srebra. Pierwotnie banknoty były bonami skarbowymi, które w razie potrzeby wymieniano na monety kruszcowe. Takie depozyty pozwalały nie martwić się o ciężar sakiewki czy napady zbójców. Banki często emitowały więcej bonów skarbowych niż posiadały monet – jeśli oszustwo wykryto, bankiera wieszano po szybkim procesie.  Z czasem banknoty zastąpiły złoto i srebro. Zjawisko 200 lat wcześniej przewidział Mikołaj Kopernik. Odkrył on, że gorszy pieniądz wygrywa z lepszym: Jeśli jednocześnie istnieją dwa rodzaje pieniądza, pod względem prawnym równowartościowe, ale jeden z nich jest postrzegany jako lepszy, ten „lepszy” pieniądz będzie odkładany na czarną godzinę, a w obiegu pozostanie głównie ten „gorszy”.  Mówiąc prościej: ludzie nie ufali papierkom i dlatego szybko się ich pozbywali, a złoto trzymali w sejfach.

Początek końca

Do II WŚ Dolar Amerykański miał pokrycie w złocie, co oznaczało, że każdy posiadacz dolara mógł iść do banku i pobrać swoje złoto. Po wojnie obywatelom USA zarekwirowano złotu i w zamian wydano dolary. Parytet wycofano w roku 1971. A posiadacze dolarów zostali z kwitkiem, dosłownie! Od tej pory papierowe „pieniądze” tracą z każdym rokiem na wartości. Dzieję się tak za sprawą stymulowanej inflacji i malejącego zaufania do drukarza. Nie martwmy się na zapas. Z czasem pojawi się coś gorszego i zgodni z prawem Kopernika zastąpi znany nam pieniądz. Co to będzie?

Nie odpowiedziałem jeszcze na pytanie, czym pachną pieniądze. Otóż sprawę zbadali chemicy z Virginii. Pieniądze pachną krwią.  Jest to efekt reakcji kwasów tłuszczowych z ludzkiego potu z jonami miedzi wchodzącymi w skład monety. Czemu miedzi? Bo zgodnie z prawem Kopernika miedź i nikiel wyparły z obrotu srebro i złoto.

Łukasz Korycki

Jeden komentarz

  • Bardzo zaciekawił mnie ten artykuł, ale odczuwam niedosyt, zbyt mało, za mało kontrowersyjnie, proszę o więcej!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *