W lesie zawrzało. Od jakiegoś czasu dostrzegane są niepokojące zjawiska. Jeszcze niedawno Biały Orzeł odfrunął, pozostawiając na koszulkach skrzatów jakieś „orłopodobe” logo. Teraz (w ukryciu!) robaki starają się „wygryźć” symboliczną lilijkę – znak leśnych ludzi – pozostawiając po niej tylko ślad w zwiędłym już liściu.
W całym tym zamieszaniu nawet wierny, od kilkunastu lat, żuczek dał sobie wmówić, że będzie sławny, gdy jego pancerz pomaluje wielki artysta… Schował więc przyczepioną do boku lilię, myśląc, że symbol już przestarzały i będzie się gryzł z nowoczesnością. A teraz zginął gdzieś w blaskach leśnych fleszy, które puściły o nim w świat informacje, zupełnie pomijając najbliższych żukowi przyjaciół.
Zresztą co tu się dziwić zwierzętom, skoro sami leśni ludzie od jakiegoś już czasu nie dbają o to, by promować las, jego piękno i to co się w nim na co dzień dzieje – a dzieje się wiele naprawdę fantastycznych rzeczy…
Nikt już nie pamięta, by powiadamiać mądrą sowę o działaniach zwierząt i skrzatów, by zamieszczała je w leśnej prasie. Żaden skrzat nie wpadł na pomysł, żeby promować swój symbol na Leśnych Dniach Rodziny zwierzęcej; Turnieju piłkarskim bobrów czy choćby powiadomić leśny świat o wyborach nowych władz.
Klamrą w całość spina zasada byłego leśniczego, który zwykł mawiać: „To co dzieje się w wewnątrz lasu nie musi być ujawniane na zewnątrz – żyjmy w skromności, róbmy po cichu swoje, to jest najważniejsze…”.
Tak stoję sobie i spoglądam na las i jego mieszkańców… Tyle to już lat minęło, a wielkość terenu leśnego bez zmian. I choć co roku wyrasta wiele nowych drzew, pojawiają się nowi jego mieszkańcy – to lasu i zwierząt jest wciąż tyle samo…
Druhny, Druhowie nie róbmy tak dalej! W swej skromności nie ukrywajmy działań typowo skrzacich, a nowoczesności nie przedkładajmy nad tradycjami. Nasz las jest zagrożony… Jeszcze trochę i nikt już nie będzie pamiętał o tym, że skrzaty istnieją naprawdę. I trudno przypuszczać, że będzie inaczej, skoro zachowujemy ich dzieła tylko dla siebie, a wszelkie zewnętrzne działania ukrywamy pod znakiem, logiem liścia, z którego skromny robak wygryzł artystyczną lilijkę, a potem się szybko schował by go przypadkiem ktoś nie pochwalił. Tylko czy ktoś zorientuje się, że nowe logo jest nadal symbolem skrzatów?
Jako skrzat zamieszkujący wyżej opisany las, zadaję sobie i Tobie pytanie: po co prowadziliśmy walkę o dostępność skrzacich znaków dla wszystkich mieszkańców lasów; skoro sami stopniowo z nich rezygnujemy?
JoJo
2 komentarze
Alku klikam „Lubię to” ;)
Coś mi się zdaję, że owy leśny „kataklizm” to kaczka dziennikarska.
Bo z moich leśnych obserwacji wszystko gra i buczy w tradycyjnych rytmach, wzbogaconych szczyptą nowoczesności i pomysłowości. Jak to ktoś mawiał „kto nie idzie na przód ten się cofa”lub jeszcze bardziej kategorycznie „maszeruj albo giń”.
A co do nagłośnienia lasu naszego. Czy nie jest tak, że człowieka poznaje się po czynach?
Czy dobry zespół potrzebuje reklamy?
W ostatnim roku miałem 3 telefony z pytaniem „czy mógłbym zapisać moje dziecko 'na harcerstwo'”. Wcześniej mi się to nie zdarzało. Po za lasem jednak nas znają – przynajmniej Ci co powinni znają.