Niedawno do kin trafiła kolejna polska produkcja filmowa pt „Sala Samobójców”. Jest to film opowiadający o historii Dominika. Maturzysty pochodzącego z bogatej rodziny, którego rodzice wiecznie zabiegani w pościgu o pracę i karierę wychowanie syna odstawili na boczny tor swojego życia. Ma przecież wszystko – włącznie z własnym kierowcą i gosposią, a prawdziwym wyczynem staje się dla niego samodzielny powrót komunikacją miejską do domu.
Nie chciałbym zbytnio opowiadać Wam o fabule tego filmu, który zbiera bardzo różnorodne opinie. Sądzę jednak, że my, jako świadomi wychowawcy i przyszli rodzice powinniśmy po prostu go zobaczyć i przez chwilę zastanowić się nad tym, w jaki sposób dbamy o młodzież, którą się opiekujemy. Śmiało mogę powiedzieć, że takie osoby, jak główny bohater filmu uniknęłyby wielu problemów, gdyby tylko miały możliwość pracy w harcerstwie.
Dla naszych podopiecznych przeniesienie się na trochę do sytuacji bohaterów „Sali samobójców” pozwoli z kolei na to, aby zastanowić się nad tym, czy warto traktować komputer jako jedyne źródło wiedzy o otaczającym nas świecie. Pomyśleć, czy rzeczywiście warto troszczyć się o to, aby nasze postępowanie motywowała ilość znaczników „lubię to”. Czy rzeczywiście nawiązane dzięki kontaktowi internetowemu znajomości mogą zastąpić nam rodzinę?
„Sala samobójców” to opowieść o wielkiej potrzebie poczucia bezpieczeństwa, zrozumienia, akceptacji. Coraz częściej właśnie takie potrzeby mają młodzi ludzie z którymi przychodzi nam się spotykać. Dlatego właśnie szukają akceptacji w innych środowiskach, dlatego sięgają po używki i dlatego rezygnują z trudnego życia jakim jest życie zgodne z jasno sformułowanymi zasadami i wartościami. Pamiętajmy, że warto czynić starania, aby to właśnie w gronie harcerskim nie bano się mówić o swoich problemach, bolączkach. Bo jeśli wśród nas nie będzie szczerości, prawdy, akceptacji naszych ułomności to bardzo szybko członkowie naszej organizacji zaczną jej szukać gdzie indziej – a najprościej zostać zaakceptowanym właśnie poprzez picie alkoholu i życie pozornie szczęśliwe.
Jeśli tylko możecie wejdźcie do „Sali samobójców” pamiętając jednak, że życie to nie gra.
Nie dajcie się wylogować!
hm. Sebastian Grochala
4 komentarze
no cóż mam trochę inne zdanie.
Film pokazuje ważny problem i tu się jak najbardziej zgadzam, tyle że w moim odczuciu źle wynajduje przyczyny problemu. Bo to nie kontakty wirtualne spowodowały ten problem tylko rodzice tego dziecka. W zdrowej rodzinie taka sytuacja nie miałaby miejsca (w moim prywatnym odczuciu).
Choć przytoczę też sytuacje którą ostatnio zobaczyłem w telewizji o sytuacji w której pewien chłopak flirtował przez internet z dziewczyną (tak przynajmniej myślał) jednak po jakimś czasie (około pół roku) „dziewczynie” znudziło się podszywanie i powiedziała że tak na prawdę to nie jest nią tylko nim. Zakończenie historii jest tragiczne, Chłopak dowiedziawszy się że był oszukiwany przez pół roku wsiadł w pociąg pojechał do chłopaka podszywającego się pod dziewczyna i zabił go, po czym wezwał policję którą poinformował gdzie się znajduje i że właśnie zabił innego człowieka…
Internet jest niebezpieczny, jeżeli nie umie się z niego korzystać.
Byłem(już jakiś czas temu) wraz z cała moją szkołą, czego nie lubię z powodu braku zainteresowania,przeszkadzania, głupich komentarzy, wyśmiewania tym co znajduje się na ekranie, gdy mówi się o trudnych sprawach, ale film jak i ta cisza… i kompletny bez ruch na sali po zakończeniu wywarło na mnie wrażenie. W mojej ocenie film jest naprawdę dobry i trafia do młodzieży(myślę że do rodziców też również). Nie pamiętam żeby jakiś film zmusił mnie do tak długich przemyśleń na temat stosunków między ludzkich.
Naprawdę polecam!
I jak film?
p.s. jeśli ktoś z Was chciałby iść, a nie chce sam, w czwartek 24 idziemy na seans na godzinę 18:30 do Cinema City. Spotykamy się o 18:15 i od razu stajemy w kolejce po bilety, także warto być punktualnym :)