Strona główna / Wyróżnione / O sensie słowa SŁUŻBA i nie tylko

O sensie słowa SŁUŻBA i nie tylko

Tyle w naszej organizacji mówimy o służbie. Odmieniamy to słowo przez wszystkie przypadki. Określamy nim większość naszych działań, przede wszystkim w podniosłych i ważnych chwilach. O służbie dowiaduje się już młody harcerz na pierwszych zbiórkach (na razie kojarzy się mu ona z dobrą zabawą).

Następnie pełny sformułowań „służba” jest pierwszy obóz, a dla tych wybranych kurs zastępowych. Tam nasi potencjalni kandydaci dowiadują się, że bycie zastępowym to ciężka i odpowiedzialna służba wymagająca pracowitości, konsekwencji i wytrwałości. Potem rzeczywistość zazwyczaj przerasta wyobrażenia – służba zwana przez niektórych harówką jest realna, namacalna i rzeczywiście wymaga od zastępowego tych wszystkich wyżej wspomnianych cech. Słabsi, mniej zmotywowani, mniej ideowi nie dają rady – potrzebne jest im wsparcie, którego niestety często nie otrzymują (ale to temat na inne rozważania). Dobremu przybocznemu i drużynowemu też nie jest łatwo. W czasach, w których bombardowani jesteśmy różnymi propozycjami spędzania wolnego czasu, w których często wcześnie, obok studiowania nawet na dwóch kierunkach, podejmujemy pracę zarobkową, przychodzi nam poświęcać swój wolny czas w imię służby na rzecz naszych podopiecznych.

Hufcowi, komendanci chorągwi oraz inni czynni instruktorzy wspierający pracę na tych poziomach kończą studia, decydują się na drogę zawodową, starając się odnaleźć na trudnym rynku pracy oraz zakładają rodziny. Łączą to z odpowiedzialnymi funkcjami (których jedynym „luksusem” jest możliwość wyboru dni tygodnia i godzin poświęconych dla ZHR), które wiążą się z dużymi oczekiwaniami podwładnych, ale i przełożonych. Słowo służba nie jest dla powyższych osób puste. Stanowi całe ich życie. Nikt nie liczy godzin, dni, tygodni, miesięcy poświęconych na rzecz ZHR. Rówieśnicy poświęcają ten czas nie tylko na szkodliwe zbytki, ale również na podróże, rozwój osobisty (kolejne kierunki studiów, kursy, konferencje, itp.) i szukanie swojego powołania.

Nie piszę tych słów by zapytać czy warto, bo jestem przekonany, że tak. Poza tym uważam, że służba, o ile pełniona jest na całego, w najlepszy możliwy sposób przyczynia się do naszego wzrastania. Daje nam dobrą okazję do kierowania się w stronę harcerskich ideałów. Powyższe rozważania opisują jedynie jeden rodzaj służby, który nazwałbym stałym i skierowanym do wewnątrz. Oznacza to, że ma charakter długofalowy czy też cykliczny i koncentruje się na harcerzach ZHR – naszych podopiecznych. Przyjmując tę terminologię można wyróżnić jeszcze trzy rodzaje służby: okazjonalną do wewnątrz, stałą na zewnątrz i okazjonalną na zewnątrz.

Służba stała na zewnątrz to wszelkiego rodzaju obowiązki, których dobrowolnie podejmujemy się na rzecz społeczeństwa, a raczej różnych mniejszych społeczności. Należą do nich: szkoła, parafia, dom dziecka, fundacja, osiedle, okoliczny park lub las (służba na rzecz przyrody). Miejsce i czas tej służby zazwyczaj zależy od nas samych. To my decydujemy w co i w jakim wymiarze czasu się zaangażujemy. Może być to wynikiem jakiegoś docierającego do nas sygnału, ale odbywa się to na zasadzie propozycji, na którą nie musimy, a czasem nie możemy odpowiedzieć pozytywnie, co nie powinno wpłynąć na zły odbiór społeczny harcerzy.

Organizacja obozu przez instruktora na urlopie lub w rezerwie, wsparcie organizacji święta drużyny, przez byłych jej członków to typowa służba okazjonalna do wewnątrz. Tak samo jak podjęcie się pomocy instruktorowi, który znalazł się w trudnym położeniu. Obstawienie ślubu instruktora lub instruktorki to chyba najmilsza forma służby – obowiązek, który staje się przyjemnością. W drużynie też mamy do czynienia z tą formą służby, np. wtedy, gdy jeden zastępowy wraz ze swoim zastępem pomaga w organizacji zbiórki ponaborowej lub gdy harcerz podejmuje się jakiegoś zadania, dajmy na to załatwienia transportu na biwak drużyny.

W kontekście ostatnich wydarzeń najbardziej interesująca wydaje się służba okazjonalna na zewnątrz, a raczej nasz do niej stosunek. To trudna forma służby z wieloma pułapkami. Charakteryzuje się przede wszystkim niewłaściwym momentem występowania okazji. Gdy potrzebna jest nasza służba, albo gdy ktoś się o nią zwraca prawie zawsze jest to niewłaściwy moment. Albo mamy swoje napięte plany, albo nam się nie chce, albo nie mamy motywacji – a najczęściej występują wszystkie trzy sytuacje na raz. Ważna jest też umiejętność selekcji. Należy odpowiednio rozpoznać kiedy służba jest naprawdę ważna, albo wręcz konieczna, a w którym momencie stanowi próbę wykorzystania harcerzy.

Tragedia Smoleńska i służba pełniona w Warszawie, pomoc powodzianom to przykłady służby, którą bez względu na wszystko trzeba podjąć. Słowo trzeba powinno zlikwidować wszystkie stękania i tłumaczenia. To jest taki moment próby. Moment, w którym należy uderzyć obcasami i zrobić wszystko by stawić się na zbiórce. Wiemy, że jest trudno, że mamy szkołę, pracę, egzaminy, swoje drużyny, dziewczynę, rodzinę, itp. Są jednak takie momenty, że to wszystko musi zejść na dalszy plan, bo jeśli tak się nie stanie – jakimi jesteśmy harcerzami? Co wtedy oznacza dla nas służba?

Taka sytuacja zaistniała na początku sierpnia po Zlocie ZHPpgk w Zegrzu k/Warszawy. Nie wnikając w przyczyny, palącą potrzebą okazała się pomoc w zwinięciu namiotów po tym zlocie. Garstka instruktorów i harcerzy ZHPpgk nie była sobie w stanie dać sama rady z ogromem pracy. Kapryśna pogoda, czekające do załadunku ciężarówki wojskowe i szybko mijający czas generował nerwowość i prośbę skierowaną do ZHR o pomoc. Miała ona polegać na przysłaniu trzech ekip na trzy dni (liczących po ok. 5 – 10 osób) a następnie na suszeniu i zwijaniu namiotów NS.

Wydawało się, że znalezienie takiej liczby osób w sierpniu (większość obozów już wróciła, nie ma szkoły) nie będzie stanowiło wielkiego problemu. Tym bardziej, że chodziło o pomoc naszym braciom, do których jest nam tak blisko. Nic bardziej mylnego. Prośby spotykały się z niezrozumieniem i niechęcią, odbijały się od muru obojętności a przede wszystkim umiejętnych tłumaczeń. Byli też tacy, którzy potwierdzili swoje przybycie o czym ZHPpgk zostało poinformowane, a następnie się nie pojawili. Nie przekazali też żadnej informacji, że ich nie będzie. Ocenę takiej postawy pozostawiam czytelnikom.

W świetle powyższego pragnę serdecznie podziękować i wyróżnić harcerzy, instruktorów oraz przyjaciół ZHR z 3 Płockiej Drużyny Harcerzy „Pneuma”, a także z naszej chorągwi. Dwa dni pracy w Zegrzu w moim mniemaniu uratowały nasz honor. Pokazały, że są harcerze ZHR, dla których słowo służba nie jest wyświechtanym sloganem. Mateuszu, Wojtku, Jacku, Pawle, Macieju, Mateuszu, Karolu i Kamilu – są takie chwile, które wiele mówią o człowieku. Wasza postawa świadczy, że jesteście ludźmi, dla których słowo służba ma to właściwe znaczenie, że jest przez Was dobrze rozumiane.

Pamiętajmy – okazja do służby nie przychodzi wtedy gdy my tego chcemy, gdy jesteśmy na nią gotowi, lecz zazwyczaj w momentach najtrudniejszych. Nie oznacza to przecież, że mamy ją odrzucać…

KrAd

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *