Zastanawiałem się kiedyś jakiej harcerze słuchają muzyki? Bo w sumie znam niemało harcerzy i to czas całkiem długi a nie mogę sobie wyrobić w umyśle jakiejś zależności miedzy byciem harcerzem a preferencjami muzycznymi. Szukalem tez jakiejś płyty której harcerze mogliby posłuchać. No bo wszytkie te gdzie muzyka jest niezła traktują o wyzwolonym seksie, narkotykach, podawżaniu autorytetów ewentualnie obalaniu systemu. A wszytkie te co to mają treści przystępne – o Bieszczadach, połoninach, szlakach, lasach, jeziorach muzyką (oczywiście w moim subiektywnym odczuciu) nie zachęcają do słuchania dalej niż 100 metrów od ogniska. Do tego dobra płyta dla harcerzy powinna pochodzić z Polski – no bo jakże inaczej?
Aż tu – masz ci – znalazłem. Płyta o której mowa to wydawnictwo Gaby Kulki (córki Konstantego Andrzeja Kulki) – Hat, Rabbit. Gaba Kulka jest zdumiewającą postacią na polskim rynku muzycznym. Jej muzyka jest przyjemna dla ucha przy tym jest wyjątkowo świeża – nie słuchałem czegoś takiego odkąd pamiętam. Niesamowity efekt osiągany jest za pomoca bardzo prostych środków – głównie wokalu Gaby, wspomaganego głównie fortepianem. Jak wiadomo jednak głos ludzki jest najwspanialszym instrumentem i tu tez wychodzi on na pierwszy plan co skutkuje sukcesem muzycznym (znowu w moim odczuciu) płyty. Inna interesująca płyta z wokalem w roli głównej to „Medulla” autorstwa Bjork. Zresztą porównanie z Bjork jest tu chyba bardzo na miejscu – ja mam podobnie dobre wrażenia estetyczne. Pojawią się być może zarzuty, że muzyka to niemęska, że prawdziwy mężczyzna to powinien słuchać Iron Maiden albo Ramsteina jakiego. Nic bardziej błędnego. Rolą mężczyzny jest afirmacja kobiet a piękny głos to coś można afirmować zawsze i bez obaw o naruszenie zasad wierności.
Artykuł jest sponsorowany przez program „Nie bądź piratem – amerykańska flota w zatoce Adeńskiej czuwa”.
Michał Grelewski
12 komentarzy
anarchia – mówiłem o utopijnej wizji tegoż systemu. a że niesposobna ją wprowadzic to już co innego. z resztą, jak już mówiłeś to temat na nieco inną dyskusję.
hip-hop oraz dobre rnb – jak sam napisałeś „dobre”. nikt raczej nie sięga po dody czy inne wymysły cukierkowego popu czasów obecnych.
miles davies – mam respekt ale nie lubię ;p
podsumowawszy myślę, że mimo wszystko nasze gusta muzyczne da się jako tako uporządkowac i plasują się one raczej na te „górnej półce”
To też zalezy od tego w jakim wieku wstąpiłeś do harcerstwa i jak bardzo jesteś przywiązany do muzyki, którą słuchasz. Ja np nigdy nie porzucam tego co, wcześniej lubiłem, a jeżeli ktoś mi podsunie coś nowego to po prostu poszerzam swoje muzyczne horyzonty.
Drodzy czytelnicy ! :)
Przede wszystkim jestem Wam wdzięczny, że tak licznie odpisaliście na mój niewinny z pozoru artykuł. Bo też, jak pewnie wyczuliście, trochę w nim tez prowokacyjnych, które do wypowiedzi miały skłonić. 9 komentarzy to chyba rekord.
Odnosząc się do poszczególnych kwestii:
1. Ketonie, przepraszam najmocniej, oczywiście RAMMSTEIN
2. Jacku, nie do końca się zgodzę, mi na przykłada zdarza się czasem hip hopu słuchać.
3. Znaczy, ze niesforni harcmistrzowie dobrych rzeczy słuchają! Chociaż Miles Davies jakoś mnie nużył zawsze (kontakt raczej powierzchowny miałem, może dlatego)
4. „jeszcze co do “obalania systemu”. widzisz w tym coś złego? przyjmując obiektywny punkt widzenia można śmiało stwierdzić, że anarchia to ustrój doskonały, jednak niestety ludzkość do niego dojrzała. z resztą z taką samą pogardą anarchista mógłby spojrzeć na Ciebie czy mnie :)” No z tym, ze anarchia jest najlepszym ustrojem to mimo wszytko nie mogę się zgodzić, choćby patrząc na rodzimych piewców tej idei. Obalanie systemu to chyba jednak całkiem inna dyskusja, wszystko zależy co rozumiemy przez system.
5. Znam kilku harcerzy, który dobrym hip hopem, techno czy dnb nie gardzą.
6. mike84 – wydaje mi się, ze wstępując do harcerstwa wielu z nas nie ma ukształtowanych gustów muzycznych – one kształtując się kiedy już harcerzami jesteśmy, między innymi pod wpływem innych harcerzy.
Jeszcze raz gratuluję ożywienia wywiadowcy.
A ja uważam, że nie należy kojarzyć harcerstwa z konkretnym rodzajem muzyki, gdyż oznaczałoby to, że ktoś, kto wstępuje do harcerstwa unifikuje się z nim na tyle, że zmienia swoje muzyczne gusta. A tak przecież nie jest.
W harcerstwie słuchają najprzeróżniejszej muzyki, nie ma na to żadnej reguły. Ja osobiście słucham metalu i rocka, znałem ludzi, co słuchali hip-hopu i całą masę innych, co słuchali punk-rocku.
Jednak moim zdaniem to dobrze, że jednak zachowujemy swoją indywidualność pomimo takich samych strojów :)
Zgadzam się z Adamem – Lao Che to zespół warty posłuchania. Ich albumy są cudownie koncepcyjne, pełne świeżego brzmienia i ambitnych tekstów.
A podług mnie popularność T-love’u się utrzymuje choć może nie tak wielka. Gra on muzykę wielce pozytywną, przynajmniej moim zdaniem, plasującą się w „dobrym, polskim rocku”. Jest on nieco inny bardziej naładowany energią i takim powiedziałbym „jasnym” brzmieniem ;p dobrze oddaje panującą u nas atmosferę.
I dziękuję dh. Adamie za polecenie tak wyśmienitego zespołu ;)
Jako osoba „wiekowa” dodam może, że w łódzkim ZHR pewnie ponad 10 lat temu była niesamowita moda na T.Love – zdecydowanie większa niż popularność tej skądinąd znanej kapeli. Myślę, że wynikało to ze wspólnoty – spędzania razem wolnego czasu (Sylwestry harcerskie, urodziny, wycieczki zagraniczne ZHR). Niektórzy wkręcali w tę muzykę kolejnych i jakoś się kręciło. Z dzisiejszej perspektywy może ta popularność dziwić, ale mówimy o innym T.Lovi-e – tym z Kinga, Prymitywa, Al Capone – gorąco polecam.
Na dzisiaj wg mojej orientacji dużą popularnością cieszy się zespół Lao Che. Gorąco polecam, szczególnie dla osób, którzy szukają czegoś nowego – ciekawego podejścia do muzyki, do tekstów, do sposobów śpiewania, ekspresji. Lao Che to zespół, który ciężko przyporządkować do jakiegoś rodzaju muzyki. Płyty wydaje niezwykle rzadko, ale gdy się ukazują – zawsze jest to duże wydarzenie artystyczne i socjologiczne.
ah. i jeszcze abstrahując do pierwotnego pytania to zgadzam się całkowicie z Jackiem. Rozbieżność jest co prawda od rocka progresywnego przez Metale i inne takie, jednak rzadko spotkać można zagorzałego hip-hop’owca czy słuchacza techno.
„No bo wszytkie te gdzie muzyka jest niezła traktują o wyzwolonym seksie, narkotykach, podawżaniu autorytetów ewentualnie obalaniu systemu.”
Mało niezłej muzyki słuchałeś, naprawdę mało ;)
zgodzę się, że treść wielu piosenek dobrego brzmienia nie jest zbyt ambitna. Jednak zanim wyrazisz taką opinię warto bardziej zgłębić się w temat. Jako przykład podam piosenkę wymienionego przez Ciebie zespołu Iron Maiden – „Paschendale”, opowiadającą o mękach podczas najkrwawżej bitwie podczas I Wojny Światowej. Czy też może „Ich wil” albo „Amerika” dobrze opisujące toczące świat choroby – napisane i wykonane przez Rammstein’a również w twoim tekście wspomnianego a także ich Sonne stanowiące ciekawą interpretację dobrze znanej baśni.
„nothing else matters” metallici, „still haven’t found what i’m lookin’ for” wykonane przez U2. Żeby nie było że daję tylko zagranicznych wykonawców to rzucę jeszcze „wódką” czy „krwią boga” Kultu. Ogólnie cała polska undergroundowa scena z ciężkich czasów – Perfekt, Manaam, T-Love. Dla wielbicieli lżejszej muzyki polecam Ewę Bem, kórej teksty są lirycznym cudem a muzyka cudownie wycisza. Może jeszcze mało znany amerykański wykonawca Dough Getting czy nasze polskie Vavamuffin, Habakuk, że o Strachach na Lachy czy Pidżamie Porno nie wspomnę. Już więcej nie muszę chyba wymieniać ;)
Oczywiście gust muzyczny jest kwestią bardzo zmienną i inną dla każdego z nas, jednak myślę że ktokolwiek może znaleźć udpowiadającą mu muzykę z odpowiednim przesłaniem w tekście. często jest on głębiej ukryty i należy rozważyć go pod różnymi kątami, jednak z podanym przez Ciebie założeniem się nie zgadzam ;)
jeszcze co do „obalania systemu”. widzisz w tym coś złego? przyjmując obiektywny punkt widzenia można śmiało stwierdzić, że anarchia to ustrój doskonały, jednak niestety ludzkość do niego dojrzała. z resztą z taką samą pogardą anarchista mógłby spojrzeć na Ciebie czy mnie :)
ewentualnie można słuchać wykonań instrumentalnych czy orkiestry, co eliminuje nam problem mało ambitnego tekstu.
korzystając jeszcze z okazji chciałem wszystkim gorąco polecić zespół Beltaine oraz Modest Mouse!
:)
A co z harcerzami słuchającymi jazzu albo klasyki?
Wieczny ogień i potępienie??? … :))
:))
Właśnie sprawdziłem jakie 4 ostatnie płyki leciały w moim odtwarzaczu, gdy składałem „Gońca Zlotowego”:
1. Miles Davis – „Porgy and Bess”
2. The Modern Jazz Quartet – „Blues on Bach”
3. The Dave Brubeck Quarter – „Time Out”
4. The Cinematic Orchestra – „Motion”
Dla tych, którzy są zainteresowani, i chcą sprawdzić co wciągają na uszy niesforni harcmistrzowie – zapraszam do redakcji Gońca na Zlocie (baza w Pólku) – będę miał ze sobą te CD-ki (jak i sporo innych).
A mi się wydaje, że jest jednak jakaś zależność między byciem harcerzem (harcerką), a muzyką. W moim odczuciu np. niewiele jest przypadków jakiś hip-hopów (jeśli się pojawiają, to u świeżutkich członków), a przeważa (szczególnie wśród starszych) rock i klimaty pokrewne.
Michale, pisze się RAMMSTEIN:)