Nie wiele jest filmów, po których wychodzi się z kina w ciszy! Ostatnio jednak miałem „przyjemność” uczestniczyć w seansach, z których widzowie wychodzili niemal bez słów.
Do takich filmów niewątpliwie zaliczyć można „Generała Nila”, który od 17 kwietnia grany jest w kinach. Biję się w pierś, że jako historykowi zamieszkałemu w Łodzi dopiero film uświadomił jaki człowiek po wojnie zamieszkał w Naszym mieście przy ul. Próchnika 39.
Drogi druhu drużynowy, instrukotrze, wędrowniku … „zainwestuj” 15-20 zł, idź zobacz …
3 komentarze
Mamy cykl kilku filmów z historią najnowszą przez duże H, które niezależnie od ich poziomu artystycznego dają możliwość przybliżenia tragicznej historii naszego kraju i w jakimś niewielkim stopniu zapełniają białe karty naszej historii. Może warto zorganizować wieczór z takim kinem za kilka miesięcy, gdy te filmy wejdą do mniej komercyjnych kin?
Co do samego Generała Nila to nie wiem do końca czy jest to film wybitny, dobry czy zły. Z pewnością jest to film naprawdę przejmujący, pokazujący bestialski system stalinowski w najczarniejszym jego okresie, a na jego tle postawę człowieka niezłomnego. Świetna rola Olgierda Łukaszewicza.
Tak na marginesie to byłem dziś w Empiku w Galerii i z głośników leciał Marsz Armii Czerwonej – żadnego oburzenia,normalna pieśń. Ciekawe jaka byłaby burza gdyby puścili marsz Wehrmachtu? Dlaczego inaczej traktujemy oba systemy totalitarne, które tak nas zniewoliły i tyle zła wyrządziły naszemu narodowi? Dlaczego koszulki z gwiazdą czerwoną i napisem CCCP jeszcze kilka lat temu były tak modne (teraz chyba na szczęście ta moda mija)?
Może m.in. film Generał Nil otrzeźwi wielu Polaków i nauczy zło nazywać złem i oceniać je właściwie?
Byłem na „drugim” Generale. Film słaby (zwłaszcza nietypowo kręcone ujęcia), sprawiający wrażenie zbyt krótkiego i skupionego tylko na finalnej scenie, temat ciągle nie wyjaśniony, główny aktor bardzo dobry ale za młody o jakieś 15 lat… Książkowa teoria spisku w wersji kinowej. Film mało historyczny, bardziej sensacyjny. Ale warto.
P.S. Największe wrażenie robi wbrew pozorom (w każdym razie na mnie) Marcin Bosak w drugoplanowej roli adiutanta. Wcale nie Generał.
popieram rękoma i nogami!
bardzo dobrze się dzieje, że takie filmy jak ten są kręcone.
Michale, czas zobaczyć drugi z filmów poświęconych historii niezwykłej jednostki, żyjącej w czasach II wojny światowej.
Idźmy!