Strona główna / 5. Pantheon / Gloria Victis / por. hm. Stefan Szletyński (1893 – 1940)

por. hm. Stefan Szletyński (1893 – 1940)

69 lat temu bolszewicy zamordowali polskich oficerów Wojska Polskiego. Do dziś, pozostało wiele wątków do wyjaśnienia. Jako harcerze, Polacy winniśmy o tym pamiętać. Wśród ofiar tej zbrodni był Stefan Szletyński …

Rodzina

S. Szletyński urodził się 25 stycznia 1893 roku w Radomiu. Ojciec jego Józef Ludwik Mikołaj Szletyński (ur. 5 grudnia 1856 – zm. 5 maja 1934) pracował jako zawiadowca. Z tego też powodu będąc pracownikiem kolei często zmieniał miejsce stałego pobytu. Dnia 18 października 1887 r. w Warszawie na Woli w kościele św. Stanisława poślubił Zofię Annę Eugenie z domu Daszewska (ur. 1855 – zm. 7 grudnia 1951), której ojciec był rewizorem w Guberni Łomżyńskiej. Z małżeństwa tego zrodziło się sześcioro dzieci: Halina, Stefania Amelia, Zofia Aleksandra, Stefan Marian, Jerzy Ludwik i Aleksandra. W pierwszej połowie lat 90 XIX wieku Szletyńscy wprowadzają się do Łodzi, otrzymując mieszkanie przy ulicy Nawrot 54.

Oboje rodzice bardzo mocno inwestowali w przyszłość swoich dzieci. Starali się jak najlepiej zadbać o ich wykształcenie. Dom rodzinny w bardzo mocnym stopniu wypełniony był duchem patriotycznym i religijnym. Ojciec Mikołaja, Ludwik (ur. 1803 – zm. 9 września 1883) był porucznikiem 7 pułku piechoty liniowej Królestwa Polskiego. Nic dziwnego, że synowie Zofii i Mikołaja rwali się do działalności w ruchu niepodległościowym. To właśnie młodszy brat Stefana, Jerzy jako pierwszy zaangażował się w działalność niepodległościową. Urodził się 19 czerwca 1984 r. w Jędrzejowie. Od najmłodszych lat przynależał do wielu organizacji m.in.: „Zarzewia”, „Sokoła” i wreszcie skautingu, którego był współtwórcą. Uczył się w Prywatnym Gimnazjum Męskim Zgromadzenia Kupców w Łodzi, później w Gimnazjum J. Radwańskiego. Od 14 sierpnia 1908 do 23 listopada 1909 r. przebywał w Krakowie. Tu przygotowywał się do matury, jednocześnie działał i uczestniczył w szkoleniach organizowanych przez tamtejszy ruch niepodległościowy. Po powrocie do Łodzi zaangażował się w działalność w łódzkim ruchu niepodległościowym. Wstępuje do skautingu, gdzie wkrótce obejmuje po Tadeuszu Kalusińskim I drużynę skautową. W okresie od września 1913 do 28 października 1914 był komendantem pracy skautowej na terenie Łodzi. 1 marca 1914 został aresztowany przez policję carską w momencie prowadzenia zajęć terenowych drużyny. W więzieniu przebywał do 28 marca 1914 r. W 1914 roku łódzki skauting skupiał już kilkudziesięcioosobową grupę dziewcząt i chłopców. Zastępy gromadziły niezbędne do pracy materiały programowe m.in.: książki, menażki, kompasy, mundury, mapy itp. Latem 1914 r. łódzcy skauci urządzili sobie kolonie na Buczku (między Złotowem, a Łaskiem). Na czele obozującej 25 osobowej grupy stał wówczas Wacław Lipiński i Edward Pfeiffer. Pracowali oni przy żniwach oraz prowadzili własne zajęcia i ćwiczenia. Zakończyła się ona 31 lipca 1914 w związku z zaogniającym się konfliktem zbrojnym.

Stefan w mundurze Legionowym
Stefan w mundurze Legionowym

Wybuch I Wojny Światowej zmienił sytuację w polskim ruchu skautowym. Organizacja stanęła bowiem wobec poważnego dylematu. Musiał on przyjąć stanowisko w stosunku do działań Józefa Piłsudskiego. Ośrodek łódzki był silnie związany z ruchem niepodległościowym. 1 sierpnia 1914 J. Szletyński w trybie alarmowym wysłał po rozkazy z Naczelnej Komendy Skautowej w Warszawie W. Lipińskiego. Grupa blisko 30 skautów, na czele z J. Szletyńskim zgłosiła się na akcję werbunkową do komendantury Wojsk Polskich przy ul. Mikołajewskiej 44 (obecnie Sienkiewicza). Pod dowództwem por. Panienki wyruszyli oni 28 października 1914 r. z Łodzi dołączając do I Brygady. W czasie działań zbrojnych pod Konarami zginął 25 maja 1915 J. Szletyński. Dosłużył on się stopnia starszego sierżanta. Raniono go 23 maja 1914 r. ale dopiero następnego dnia koledzy ściągnęli go nieprzytomnego z pola bitwy. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari. Dnia 1 czerwca W. Lipiński wysłał list do Stefan Szletyńskiego o śmierci jego brata. Pochowano go we wsi Olbierzowice. Grób ten 20 lipca 1918 r. odwiedził S. Szletyński .

Po wymarszu wspomnianej wyżej grupy kierownictwo ponownie nad skautingiem objął  T. Kalusiński.

Rodzina Szletyński i Zimowskich (z prawej strony stoi Jerzy)
Rodzina Szletyński i Zimowskich (z prawej strony stoi Jerzy)

Niestety nie są mi bliżej znane losy pozostałego rodzeństwa Stefana. Z posiadanej kopii drzewa rodzinnego wynika, że najstarsza siostra Halina, poślubiła Aleksego Zimowskiego, właściciela Gimnazjum, w którym S. Szletyński uczył matematyki. Siostra Halina zmarła 21 lipca 1950 r. Dwie inne Stefania i Zofia bardzo wcześnie zmarły. Najmłodsza Aleksandra, dożyła 1968 r.

W dniu 5 maja 1934 r. umiera ojciec Stefana, pochowano go na cmentarzu w Łodzi przy ul. Ogrodowej. Matka jego zmarła 7 grudnia 1951 r. zgodnie z wolą poprosiła o umieszczenie ostatniego listu S. Szletyńskiego z obozu w Kozielsku do swojej trumny. Jego odpis do dziś jest trzymany wśród pamiątek rodzinnych.

Jadwiga Szletyńska
Jadwiga Szletyńska

21 czerwca 1923 roku Stefan Szletyński ożenił się z Jadwigą z domu Wocalewską. Podobnie jak on była kilkakrotnie komendantką łódzkich harcerek. Jadwiga w okresie od września 1919 do lipiec 1920 oraz od września 1920 do stycznia 1922 była komendantką Łódzkiej Chorągwi Harcerek. Nie pracowała. Mogła dzięki temu zająć się domem. Rodzinę utrzymywał Stefan. 12 grudnia 1939 r.  została aresztowana i osadzona wraz z dziećmi w więzieniu na Radogoszczu. Następnie wysiedlono ich do Krosna. Rok 1940 rodzina Stefana spędziła w majątku we wsi Gerlachów k/ Sandomierza. W 1941 działająca już w konspiracji M. Wocalewska sprowadziła do stolicy siostrzeńców: Zofię i Jerzego, a w 1942 siostrę Jadwigę z pozostałymi dziećmi. W czasie okupacji pracowała w Domach Dziecka Rady Głównej Opiekuńczej. Podjęła się funkcji z – cy kierowniczki domu dziecka dla starszych dziewcząt przy ul. 6 – go Sierpnia 16. Jednocześnie działała w konspiracji harcerskiej. W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego wraz z siostrą Marią Wocalewską zostały uprowadzone przez Niemców z siedziby Komendy przy ul. 6 – go Sierpnia 16. Wraz z siostrą i dwiema innymi instruktorkami zginęła w nieznanych okolicznościach.

Jadwiga i Stefan mięli pięcioro dzieci: Zofia, Jerzy, Jan (zmarł po 4 miesiącach), Stanisław i Andrzej. Wszyscy chłopcy zaangażowali się później w działalność harcerską. Najstarszy z braci Jerzy został harcerzem jeszcze przed 1939 rokiem. W czasie II wojny światowej był w szarych szeregach, walczył w powstaniu warszawskim, jako żołnierz łączności, przenosił meldunki, rozkazy itp. kanałami stolicy.

Najmłodszy syn Andrzej urodził się 21 grudnia 1932 roku w Łodzi. Po wybuchu wojny został wysiedlony i osadzony w obozie przejściowym na Radogoszczu. W tym czasie wraz z bratem Stanisławem znalazł się w szaroszeregowej drużynie zawiszackiej. W lipcu 1944 opuścili Warszawę by trafić do internatu w Kościelisku k/ Zakopanego. W maju 1945 wraz z bratem Stanisławem i Markiem Głuchem (późniejszym zastępowym XV ŁDH) powrócili do Łodzi. Zamieszkali ponownie w mieszkaniu przy ul. 11 – go listopada 51. Andrzej we wrześniu rozpoczął naukę w XV Gimnazjum i Liceum im. ks. Ignacego Skorupki przy ul. Żeromskiego 10. Tu 25 stycznia 1946 r. wstąpił do XV ŁDH. Wspólnie z drużyną uczestniczył w jej obozach i pracy śródrocznej. 10 czerwca 1946 złożył przyrzeczenie harcerskie na ręce ówczesnego hufcowego hufca Łódź – Śródmieście phm. Bogdana Jakubowskiego. Od 1 grudnia 1947 był zastępowym próbnego zastępu harcerzy funkcję tą pełnił do 1 maja 1949 r. We wrześniu 1949 r. z rozkazu hufcowego hufca Łódź – Zdrowie został  drużynowym „piętnastki”. Na przełomie 1949/1950 wstąpił do młodzieżowej organizacji niepodległościowej „Związek Białej Tarczy”, w której po jakimś czasie został przywódcą. 24 czerwca 1950 na skutek rozpracowania organizacji przez Urząd Bezpieczeństwa został aresztowany. W procesie przed Wojskowym Sądem Rejonowym skazany z art. 86 paragraf 2 Kodeksu Karnego Wojska Polskiego na karę 15 lat więzienia i 5 lat pozbawienia praw obywatelskich, „za próbę obalenia ustroju ludowo – demokratycznego przemocą”. Przebywał w więzieniach w Łodzi, Rawiczu i Jaworznie do listopada 1954 r. W lutym 1955 r. ożenił się z Alicją Perz – założycielką i pomysłodawczynią utworzenia ZBT. Od marca 1955 do marca 1957 odbywał zasadniczą służbę wojskową w Wojskowym Korpusie Górniczym, pracując w kopalni węgla w Zabrzu. Po powrocie zatrudnił się w Łódzkich Zakładach Farmaceutycznych „Polfa”, gdzie pracował do odejścia na emeryturę w 1990 r. jako kierownik wydziału syntez. W czasie pracy ukończył Technikum Chemiczne. W roku 1957 po tzw. Zjeździe Łódzkim rozpoczął ponownie pracę w ZHP, jednak z przyczyn zawodowych musiał zrezygnować. Z XV ŁDH ponowny kontakt nawiązał przy okazji jej jubileuszy w latach 70. W 1996 r.  odwiedził nawet obóz. Z XV ŁDH utrzymuje kontakt do dziś. Jej obecni wychowankowie nie pozostają dłużni odwiedzając go w domu i wspominając stare dzieje. Jest członkiem Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego.

Nie łatwy los spotkał dzieci Jadwigi i Stefana. Oboje rodziców stracili w II wojnie światowej, których zamordowali różni najeźdźcy. Syn Jerzy wspominał: „Ojciec był człowiekiem dobrym, szlachetnym, prawym, uczciwym i spokojnym. Kochał żonę, dzieci, matkę i całą bliską rodzinę. Był ceniony i szanowany przez ludzi, z którymi pracował. W jego domu realizowano zasady harcerskie i pedagogiczne. Nigdy nie podnosił głosu. Nie uznawał sprzeczek, ani kłótni. Nie stosował kar cielesnych. Zamiast nich prowadził poważne, wychowawcze rozmowy. Nigdy nie używał obraźliwych i wulgarnych słów. Nie palił tytoniu, nie pił alkoholu. Na jego słowie, można było polegać jak na Zawiszy. Brzydził się kłamstwem i obmową. Pracując zawodowo i społecznie miał stosunkowo mało czasu dla rodziny. Jednak wolne chwile, a zwłaszcza niedziele i wakacje poświęcał żonie i dzieciom. Był miłośnikiem przyrody i zwolennikiem górskich wycieczek. Jego ulubioną lekturę stanowiła „Trylogia” Henryka Sienkiewicza, z której czerpał przykład męstwa, służby, i miłości do Ojczyzny. Zarówno Ojciec, jak i Matka byli gorącymi zwolennikami J. Piłsudskiego i Legionów. W domu rodzinnym bohaterem był J. Szletyński. Dzieci były wychowywane zgodnie z zasadami określonymi w Prawie i Przyrzeczeniu harcerskim. Był to naprawdę, dobry serdeczny dom, w którym żyła szczęśliwa i kochająca rodzina.”

Nauka i praca zawodowa

Zdjęcia S. Szletyńskiego (lata 30)
Zdjęcia S. Szletyńskiego (lata 30)

Podobnie jak J. Szletyński, tak Stefan podjął naukę w Gimnazjum Kupiectwa Łódzkiego. W styczniu 1906 roku wstąpił tam do II klasy. W roku szkolnym 1906/1907 jako uczeń otrzymał wzorową ocenę za sprawowanie. Po ukończeniu czterech klas wyjechał w 1909 r. do Belgii, do Kolegium Ojców Józefitów Maison de Melle pod Gandawą. Przebywał tam dwa lata. W lipcu 1911 roku zdał egzamin wstępny na wydział elektrotechniczny politechniki przy uniwersytecie Katolickim w Louvain. W 1913 r. musiał przerwać naukę z powodów finansowych. Do kraju wrócił jeszcze tego samego roku, aby podjąć się pracy zarobkowej.

Dostał ją w Towarzystwie Akcyjnym Ł.J. Borkowskiego w Łodzi. Pracował tu do wybuchu wojny. W okresie 1915-1916 r. w wakacje pracował w Komitecie Obywatelskim miasta Łodzi. W 1916 r. objął stanowisko nauczyciela matematyki w 8 kl. Gimnazjum Filologicznym Aleksego Zimowskiego ul Targowa 85/87 w Łodzi. Od tego momentu rozpoczął swoją działalność pedagogiczną. W roku szkolnym 1917/1918 prowadził wykłady z algebry w klasie III, IV i V oraz z geometrii w klasie IV i V. Łącznie miał 14 godzin zajęć tygodniowo. W jego CV szkolnym potwierdzono, że ukończył 4 klasy szkoły handlowej „Collegium Maisson de Malle” Uniwersytetu Louwain (Belgia). A także to , że posiadał świadectwo złożenia egzaminu przejściowego z I go na II kurs nauczycielski. W szkole zarabiał 2200 marek rocznie. W Gimnazjum A. Zimowskiego pracował do stycznia 1919 roku, kiedy to wstąpił w szeregi armii ochotniczej. W październiku 1920 r. dyrektor Gimnazjum wysłał do dowództwa Kompanii Harcersko – Pomorskiej w Warszawie pismo, w którym powołując się na decyzję Ministerstwa Spraw Wojskowych w sprawie zwalniania nauczycieli ochotników z szeregów armii, prosił o takowe dla Stefana. Jako przyczynę podawał, konieczność objęcia przezeń stanowiska nauczyciela matematyki, ze względu na brak kadry. Być może oprócz wyżej wymienionej przyczyny pojawiły się względy osobiste i rodzinne. W końcu S. Szletyński był szwagrem A. Zimowskiego. Zapewne siostra w jakiś sposób pośrednio przyczyniła się do prób ściągnięcia brata do Łodzi. Trzeba pamiętać, że rodzice Zofia i Mikołaj stracili w wojnie jednego z synów – Jerzego. Do tej prośby dowództwo najprawdopodobniej się przychyliło. Sytuacja na froncie wojny polsko – bolszewickiej, uległa zdecydowanej poprawie i 20 listopada 1920 został on przeniesiony do rezerwy. Równocześnie objął kierownictwo bursy harcerskiej w Grodzisku pod Warszawą. W lutym 1921 wrócił do Łodzi. Po powrocie ponownie podjął się pracy jako nauczyciel, tym razem w Gimnazjum K. Tomaszewskiego. Niestety w Archiwum Państwowym w Łodzi nie udało odnaleźć informacji nt. tej szkoły.

S. Szletyński razem z 3 ŁDH
S. Szletyński razem z 3 ŁDH

S. Szletyński pragnął ukończyć studia wyższe z tego powodu podjął starania, aby przeprowadzić się do Warszawy. We wrześniu 1921 został pomocnikiem referenta w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, pracował tam przez rok. Następnie za sprawą Władysława Radwana wstąpił na dwuletnie studium w Państwowym Instytucie Pedagogicznym w Warszawie. Dnia 28 czerwca 1924 otrzymał tymczasowe zaświadczenie nr 507/24 wydane przez Instytut,  uprawniające go do pracy w szkolnictwie. Ogólny wynik egzaminów był dobry. Został też wtedy nauczycielem przedmiotów pedagogicznych i kierownikiem szkoły ćwiczeń przy Seminarium Nauczycielskim w Nieszawie. Dodatkowo przez rok kierował funkcjonującym przy seminarium internatem. Pracował tam do maja 1930 roku, zamieszkując z rodziną w Warszawie przy ul. Podwale. Wówczas uzyskał posadę kierownika Ośrodka Harcerskiego na Buczu. W piśmie nadesłanym przez Zarząd Oddziału Śląskiego ZHP z 10.05.1930 prosi o niezwłoczne skierowanie podania do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w celu przyznania mu przez Wydział Oświecenia Województwa Śląskiego stanowiska nauczyciela w Ośrodku na Buczu. Pracę rozpoczął 1 lipca i pracował tam do 17 września 1932 r. Wtedy też objął posadę podinspektora szkolnego w Kuratorium Oświaty w Łodzi. Stanowisko to sprawował do wybuchu II wojny światowej. Jedynie na trzy miesiące od 20 stycznia 1933 r. został oddelegowany do Kuratorium Okręgu w Warszawie. Wraz z powrotem do Łodzi, gdzie z rodziną zamieszkał w kamienicy swojego teścia Bolesława Wocalewskiego przy ul. 11 Listopada 51 (obecnie Legionów), objął funkcję Komendanta Łódzkiej Chorągwi Harcerzy ZHP. Będąc podinspektorem Kuratorium Oświaty prowadził wiele zajęć na kursach pedagogicznych. W dniach od 7 września do 20 października 1933 r. wykładał na kursie ustrojowo – programowym dla kwalifikowanego nauczycielstwa szkół powszechnych zorganizowanym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Działalność w ruchu niepodległościowym i walka o niepodległość

Książeczka harcerska S. Szletyńskiego
Książeczka harcerska S. Szletyńskiego

S. Szletyński już w 1906 r. związał się w działaniu z ruchem niepodległościowym wstępując do tajnej organizacji młodzieżowej „Spójnia” w Łodzi. Po powrocie w 1913 r. z Belgii ponownie zaangażował się w działalność niepodległościową. W październiku 1914 r. wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej i ukończył szkołę podchorążych. Posiadał pseudonimy: „Jasieniec” i „Załuski„. W POW sprawował różne funkcje pomocnicze oraz prowadził zajęcia na kursach podoficerskich. W listopadzie 1914 r. uczestniczył wraz z kolegami Jerzym Neugebauerem, Mieczysławem i Benedyktem Pęczkowskimi w spotkaniu zorganizowanym przez Mariana Malinowskiego, który jako Trwało ono blisko dwie godziny. Po „gorącej i żywej dyskusji młodzież wyszła z gorącym pragnieniem czynu”. W latach 1915 – 1917 kierował Okręgiem Łódzkim Narodowego Związku Chłopskiego (później Stronnictwo Ludowe). Współpracował ponadto z Narodowym Związkiem Robotniczym prowadząc kolportaż wydawnictw niepodległościowych. 1 czerwca 1917 r. ze względu na duże obciążenie w harcerstwie został przeniesiony w POW do rezerwy i zrezygnował z pracy w NZCh. Po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości w  listopadzie 1918 r. brał udział w rozbrajaniu Niemców, jak również opanowywaniu w Łodzi ważnych punktów. Wstąpił wreszcie na ochotnika do tworzącego się w Warszawie Baonu Harcerskiego. Młodzież harcerska pełna podziwu dla czynów swojego komendanta złożyła mu następujące życzenia: „Kochany Druhu Komendancie! Jeśli w krajach normalnych, własnym istniejących życiem, ważniejszą podstawę ich organizmu stanowi wychowanie – to dla podbitego narodu jest ono jednym z tych zadań, od których śmierć lub życie zawisło. Ruch skautowy ma cele wychowawcze. Co trwać ma długo, wymaga silnej postawy, zaś ZHP, ma za godło: „Ojczyzna – Nauka – Cnota”! – najwznioślejsze ideały. Wieszcz Adam Mickiewicz błagał o rząd dusz dla siebie; Ty druhu zarządzasz tymi tysiącami młodocianych serc harcerzy, którzy pod twym kierunkiem dopiąć mają szczytów, a urzeczywistnić zdołamy to, co ustawicznie piastujemy w myśli, wcielamy w czyny, wytrwale zdążając do celu. Jeśli dziś, kochany Stefanie, składamy Ci ten skromny upominek, to dlatego by wyrazić nasz względem Ciebie szacunek, miłość i przywiązanie, zarazem podziękować Ci za godne spełnienie obowiązku władcy dusz staropolskim, szczerym: „Bóg zapłać!” Czuwaj!” Batalion Harcerski, w którym służył powstał z rozwinięcia kompanii sformowanej z harcerzy biorących udział w rozbrajaniu Niemców na ulicach Warszawy. Dowódcą jego został por. Tadeusz Młodkowski. Jednostka składała się z trzech kompanii strzeleckich i jednej karabinów maszynowych. Do wchodziło ok. 60 harcerzy z Łodzi i okolic wszyscy zostali przeszkoleni i zaprzysiężeni, następnie pełnili warty przy dowództwach wojskowych, a szczególnie przy strategicznych obiektach (gazowania, elektrownia, magazyny wojskowe itp.). W marcu 1919 r. część z nich opuściła batalion odchodząc do szkół podoficerskich w charakterze instruktorów, inni trafili do 5 pułku piechoty, częśćdo kompanii przybocznej Naczelnego Wodza. Początkowo S. Szletyński służył jako starszy szeregowiec. W dniu 25 marca 1919 rozkazem l. 84 został mianowany plutonowym Baonu Harcerskiego Wojska Polskiego. W maju 1919 r. został przeniesiony do 1 pułku lotniczego. Tu ukończył kurs meteorologiczny organizowany przez Główną Stacje Meteorologiczną. We wrześniu 1919 został przeniesiony do Łucka na stanowisko kierownika stacji meteo. Z karty „identyczności” wynika, że jego bezpośrednim dowództwem był Ruchomy Park Lotniczy. W lutym 1920 został referentem oświatowym w 1 p. lot. następnie został dowódcą Pomorskiej Kompani Harcerskiej. Była ona kompanią sztabową przy Dywizji Ochotniczej. Sformowana z uczestników kursu instruktorskiego harcerskiego w Pucku, którego latem 1920 r. S. Szletyński był komendantem. Wyruszyła ona do Warszawy do dowództwa harcerskich oddziałów ochotniczych, gdzie bierze udział w 6 dniowym szkoleniu w szkole podchorążych. 10 września 1920 awansował na podchorążego, a pięć dni później został przydzielony do Kompanii Sztabowej w Dywizji Ochotniczej. Dnia 20 listopada 1920 został zwolniony z wojska i przeniesiony do rezerwy.

PRzydziały i pełnione funkcje S. Szletyńskiego
Przydziały i pełnione funkcje S. Szletyńskiego

Mianowano go podporucznikiem ze starszeństwem od 1 lipca 1925 r., a w 1929 ukończył z wynikiem dobrym kurs w Baonie Podchorążych Rezerwy Piechoty nr 4 w Tomaszowie Mazowieckim. W następnym roku odbył ćwiczenia w 14 pułku piechoty, podczas których wykazał bardzo dobre przygotowanie do dowodzenia plutonem strzeleckim. 29 grudnia 1934 za swoją postawę w Wojsku Polskim został przeniesiony z 14 pp. do Oficerskiej Kadry Okręgu nr IV. W dniu 19 marca 1939 został mianowany porucznikiem. Z chwilą pojawiającego się zagrożenia ze strony Niemiec zmobilizowany 25 sierpnia 1939 r. i wraz z oddziałami łódzkimi 6 września wycofał się z Łodzi. Po wkroczeniu Niemców policja kilkakrotnie odwiedzała mieszkanie przy ul. 11 – go Listopada 51,  bezskutecznie go szukając. Najprawdopodobniej po 17 września dostał się do niewoli sowieckiej i został osadzony w obozie w Kozielsku. Z tymi „odwiedzinami” wiąże się historia taka: podczas jednej z wizyt drzwi otworzył Andrzej Szletyński, zapytany przez Niemca, gdzie jest ojciec odpowiedział, że poszedł „bić się z Niemcami”. Na szczęście w porę pojawiła się matka Jadwiga, kto wie co ów rozwścieczony folksdeutch mógł mu wtedy zrobić. Będąc więźniem obozu w Kozielsku często myślał o rodzinie. Wnioskować to można z listów, które wysłał. Jak wynika z późniejszych ustaleń z obozu został wywieziony do Smoleńska 15, 19 lub 20 kwietnia 1940 r. Oficerowie zostali załadowani najprawdopodobniej późnym popołudniem. Transport liczył blisko 150 osób. Do Smoleńska i Gniezdowa dotarł rano następnego dnia. Można zatem przyjąć, że został rozstrzelany między 16, a 21 kwietnia 1940 r. Rodzina o śmierci dowiedziała się 3 lata po zbrodni, w momencie odkrycia grobów przez Niemców. Zidentyfikowany dzięki legitymacji urzędnika, liście, miesięcznej karcie i legitymacji służbowej. „Opublikowany” pod numerem AM 2836. Polacy znający masowe mordy dokonywane w Polsce przez Niemców przypuszczali, że jest to kolejna zbrodnia wykorzystywana propagandowo przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Rodzina Stefana też miała wątpliwości, a nauczona doświadczeniem, że nie należy ufać niemieckim zbrodniarzom miała cichą nadzieję, że ojciec żyje, a sprawa „Katynia” to tylko chwyt propagandowy przeciwko ZSRR. W tej sytuacji postanowiła ona zataić informację o śmierci męża przed Jadwigą, która do końca życia wierzyła, że żyje. Po wojnie dzieci Stefana rozpoczęły poszukiwania w celu sprawdzenia podanej przez Niemców informacji. Zwróciły się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, aby ten potwierdził odnalezienie zwłok S. Szletyńskiego w Katyniu. Z przekazanych przez Rosjan tajnych dokumentów dotyczących zbrodni wynika, że por. S. Szletyński figuruje na liście jeńców wojennych, których NKWD ZSRR, przekazało do NKWD w Smoleńsku. Ekshumowany do bratniej mogiły, najprawdopodobniej czwartej.

Praca społeczna i służba w harcerstwie

Jak napisał w życiorysie: „Społecznie zacząłem pracować od 1914 roku. (…) Od 1915 do początków 1917 byłem przewodniczącym zarządu Narodowego Związku Chłopskiego Okręgu Łódzkiego, później Stronnictwa Ludowego.

Od 1916 r w harcerstwie znalazłem ucieleśnione to, co od dawna nurtowało we mnie jako dążenie do zachowania, uwznioślenia stosunków wzajemnych między ludźmi. Biorąc bardzo czynny udział w życiu faktycznie widziałem jest wiele najszlachetniejszych celów i zamierzeń, wysiłków i pracy idzie na marne z powodu braku wyrobienia obywatelskiego, egoizmu i niedołęstwa społecznego. W harcerstwie znalazłem drogę i środki na uleczenie tych nie domagań.

Zrozumiałem, że wychowanie w atmosferze wysokich ideałów i tężyzny fizycznej młodego pokolenia jest najpewniejszą, choć najdłuższą drogą usunięcia zła jakie w życiu Polski dźwigającej do wolnego życia potrzebowałem. Po krótkim czasie praca harcerska pochłonęła mnie całkowicie.

Jesienią 1916 roku S. Szletyński objął kierownictwo łódzkiego okręgu VI A. Wówczas ruchem żeńskim kierowała Maria Wocalewska. Oba okręgi łódzkie reprezentowały w tym czasie 785 chłopców (7 drużyn) i 340 dziewcząt (5 drużyn). W lutym 1917 roku do Łodzi przybył przewodniczący Naczelnej Komendy ZHP, ks. Jan Mauersberger, wraz z szefem Głównej Kwatery – Piotrem Olwińskim. Była to wizytacja związana z objazdem ważniejszych środowisk harcerskich w kraju. W skład okręgu męskiego (VI A) wchodziło 1150 harcerzy (w tym ok. 580 w Łodzi) w 14 drużynach (w tym 6 łódzkich). W okręgu żeńskim (VI B) było ok. 800 harcerek (w tym ok. 500 w Łodzi), w 6 drużynach (w tym 4 łódzkich). Ks. J. Mauersberger spotkał się z przedstawicielami łódzkiego patronatu ZHP, a zwieńczeniem wizytacji był przegląd drużyn. Na zakończenie 21 lutego 1917 r. wydał rozkaz zatwierdzający składy obu komend oraz zaprzysiągł ich komendantów. Mianował także kapelana harcerskiego – ks. Czesława Stańczaka. Na pracy drużyn bardzo ciążyły warunki okupacyjne. Obie komendy powołały więc wspólny Fundusz Zapomogowy im. Jaśka Wocalewskiego. Był to szczególny wyraz hołdu dla tragicznie zmarłego w wypadku tramwajowym najmłodszego przedstawiciela łódzkiej rodziny harcerskiej, a zarazem drużynowego I Drużyny im. T. Kościuszki. Do wspólnych przedsięwzięć obu okręgów należało jeszcze stworzenie Biblioteki im. Jerzego Szletyńskiego, Komisji Dostaw Harcerskich i itp. Okręgi łódzkie pod kierownictwem S. Szletyńskiego i M. Wocalewskiej na tle innych prezentowały się bardzo dobrze ustępując jedynie liczebnością Warszawie. Latem 1918 roku S. Szletyński wraz z 5 instruktorami z Łodzi poprowadził szkolenie na 4 tygodniowym kursie w Staszowie. Wśród uczestników kursu znalazło się 31 łodzian, co świadczy o dobrej pracy kierownictwa okręgów z kadrą instruktorską i promowanie ich udziału w szkoleniach harcerskich. Po wakacjach nastąpiła modyfikacja struktury organizacyjnej ZHP. Rozwiązane zostały komendy okręgowe, a na ich miejsce powołano inspektoraty. W Łodzi Inspektorem Okręgowym został S. Szletyński, a jego zastępca Antoni Olbromski, czyli nic de facto się nie zmieniło po za nomenklaturą. Na przełomie października i listopada 1918 r. widać było słabnięcie austriackich i niemieckich władz okupacyjnych. Wyzwalane były kolejne ziemie spod okupacji. Na nowo odżyła sprawa udziału polskich harcerzy w działaniach militarnych. W listopadzie „władze wojskowe” wyraziły zgodę na utworzenie odrębnych oddziałów harcerskich. 7 listopada 1918 roku rozpoczął działalność Wydział Wojskowy, jego zadaniem była rejestracja, a następnie mobilizacja przeszkolonych harcerzy. W Łodzi Komisarzem Mobilizacyjnym został zastępca S. Szletyńskiego w Inspektoracie Harcerskim, A. Olbromski. Jego zastępcą, a jednocześnie komendantem oddziału zmobilizowanych łódzkich harcerzy został Stanisław Wolski. Od końca 1920 roku Związek Harcerstwa Polskiego zaczął powracać na tory działalności pokojowej. W dniach 31 grudnia 1920 – 2 stycznia 1921 r. obradował I Walny Zjazd ZHP, na którym to zjeździe dokończono zjednoczenia  organizacji harcerskich na terenie Rzeczypospolitej. Przewodniczącym ZHP został gen. Józef Haller. 16 listopada 1919 roku przy Okręgu Łódzkim ZHP powstał Patronat. Podczas wojny 20 roku zajmował się on pomocą harcerzom służącym w wojsku., zbierał składki, artykuły żywnościowe, wysyłał paczki na front. 7 listopada 1920 r. na  zebraniu wybrano nowe władze, a członkami zostali między innymi: S. Szletyńśki, Bolesław Wocalewski i Jadwiga Wocalewska. Naczelnictwo zatwierdziło nowy skład Patronatu 10 lutego 1921. Uchwałą z dnia 3 czerwca 1921 mianowało też ono komendantem Łódzkiej Chorągwi Męskiej S. Szletyńskiego, a jego zastępcą Józefa Janiczka. Funkcję tą pełnił w okresie od lutego 1921 do września 1921, a po nim nowym komendantem Łódzkiej Chorągwi Męskiej został J. Janiczek. Po raz kolejny S. Szletyński pełnił tę funkcję jeszcze od 19 października 1933 do 1 lutego 1937. W momencie jej obejmowania stwierdzał z ostrożnym optymizmem: „Do niedawna dawała się odczuć pewna rezerwa i jakby nieufność wynikająca z braku zaufania do harcerstwa, a mająca swe źródło w niejasnym obliczu czynników harcerskich w niedawnej przeszłości”. S. Szletyński dobrze zdawał sobie sprawę z politycznego kontekstu dokonujących się zmian.

3 ŁDH podczas odwiedzin u druha Andrzeja Szletyńskiego
3 ŁDH podczas odwiedzin u druha Andrzeja Szletyńskiego

Jako komendant chorągwi kierował praca wychowawczą wśród instruktorów angażował działania łódzkich harcerzy w przy planowaniu imprez narodowych, uczestniczył w świętach i rocznicach drużyn. 17 listopada 1935 r. uczestniczył w uroczystości wręczenia sztandaru XV Łódzkiej Drużynie Harcerzy im. Andrzeja Małkowskiego. Jako komendant chorągwi szedł na czele z jej sztandarem z parafii Matki Boskiej Zwycięskiej do Szkoły Powszechnej nr 11 i 15. Po przekazaniu chorągwi wszedł on do Koła Przyjaciół Harcerstwa przy Hufcach Łódzkich, a we wrześniu 1937 został przewodniczącym Zarządu Okręgu Łódzkiego, który powstał z przekształconego KPH. Do jego zadań należała kontrola gospodarki finansowej kół, uporządkowanie ich ewidencji, udzielanie pomocy nowo powstałym kołom. W celu usprawnienia ich pracy powoływano obwodowych kierowników KPH. Dzięki temu KPH w końcu lat trzydziestych stały się ważną częścią składową ruchu harcerskiego. Bez pomocy których nie możliwy byłby rozwój harcerstwa.

Odznaczenia

Symboliczny grób S. Szletyńskiego i jego żony na Cmentarzu przy ul. Ogrodowej
Symboliczny grób S. Szletyńskiego i jego żony na Cmentarzu przy ul. Ogrodowej

Za działalność dla ZHP otrzymał odznakę „Za zasługę” przyznaną mu uchwałą Naczelnictwa Z.H.P z 3.XII. 1921, a wręczona na II Walnym Zjeździe. Za działalność niepodległościową, społeczną i udział w wojnie polsko – bolszewickiej był odznaczony: Krzyżem i Medalem Niepodległości, Krzyżem POW, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Pamiątkowym za wojnę 1918 – 1921 i Medalem Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości. Stefan Marian Szletyński został zamordowany w kwietniu 1940 r. przez NKWD.

ms


3 komentarze

  • Znalezione w sieci:
    Porucznik Stefan Szletyński (1893 – 1940)

    – Nigdy nie powiedzieliśmy mamie, że tata został zamordowany w Katyniu. Do końca życia nie dowiedziała się prawdy. Myślę, że zrobiliśmy dobrze. Umierając, miała nadzieję, że przynajmniej on przeżył. Jak zginęła? Wraz z moją siostrą została rozstrzelana przez Niemców na tyłach kościoła Świętego Zbawiciela, w pierwszych dniach powstania warszawskiego – mówi Jerzy, syn porucznika Stefana Szletyńskiego.

    On sam w 1944 roku był nastolatkiem. Brał udział w powstaniu, był członkiem oddziału Szarych Szeregów, kanałami przenosił meldunki z Żoliborza do Śródmieścia. Po kapitulacji Armii Krajowej trafił do niemieckiego obozu jenieckiego VI-J w Dorsten, a po zakończeniu wojny przedostał się do armii Andersa. Tam skierowano go do polskiej szkoły, uczył się w Londynie, ale po kilku latach zdecydował się na powrót do okupowanej przez Sowietów Polski.

    – Dlaczego wróciłem? Gdy ostatni raz widziałem tatę, powiedział mi, że teraz ja jestem najstarszym mężczyzną w domu, i muszę się opiekować mamą i rodzeństwem. Wojna rozbiła naszą rodzinę, gdy się skończyła, uznałem, że muszę spróbować to wszystko poskładać do kupy. Odbudować nasz dom – opowiada pan Szletyński. Ostatnie spotkanie z ojcem miało miejsce 5 września 1939 roku w Łodzi, gdy porucznik Stefan Szletyński z 14. Pułku Piechoty we Włocławku wyruszał na front.

    – Tata przytulił mnie i powiedział, że niedługo wróci, że niedługo się zobaczymy. Ale nie zobaczyliśmy się już nigdy – wspomina pan Jerzy. – Teraz myślę, że ojciec nie mógł przeżyć tej wojny. Gdy tylko Łódź znalazła się pod niemiecką okupacją, przyszli do nas gestapowcy, którzy chcieli go aresztować. Jeżeli nie zabiliby go Sowieci, to zabiliby go Niemcy. Jako polski nauczyciel, polski inteligent i oficer skazany był na zagładę przez obu zaborców.

    Na rodzinę Szletyńskich szybko spadły niemieckie represje. Gdy Łódź została włączona do Rzeszy i przemianowana na Litzmannstadt, ich mieszkanie zostało zarekwirowane, a oni przesiedleni do Krosna. Właśnie tam z opóźnieniem przyszły do nich trzy listy napisane przez ojca z obozu w Kozielsku. Wiosną 1940 roku korespondencja się urwała. Z obliczeń pana Jerzego wynika, że porucznik Szletyński został zastrzelony w Katyniu w połowie kwietnia.

    Jego nazwisko znalazło się na liście ofiar Katynia drukowanej w gadzinowej prasie w 1943 roku. – Na początku nie chciałem w to uwierzyć. Mówiło się wtedy, że to może nieprawda, że to kolejny propagandowy wymysł Niemców. Poza tym myśl, że ktoś mógł w bestialski sposób wymordować tysiące jeńców wojennych, nie mieścił mi się w głowie – relacjonuje Jerzy Szletyński.

    W to, że ojciec został zamordowany strzałem w tył głowy przez NKWD, uwierzył dopiero gdy znalazł się we Włoszech. Spotkał się tam z gen. Franciszkiem Edwardem Pfeifferem, dowódcą Grupy Śródmieście-Północ podczas powstania warszawskiego. Generał podczas długiej rozmowy pozbawił go wszelkich złudzeń. Zapewnił go, że do zbrodni katyńskiej doszło naprawdę.

    W 1989 roku, gdy tylko otworzyła się granica ze Związkiem Sowieckim, Szletyński wykupił wycieczkę do Smoleńska i odwiedził Katyń. – Zastałem tam zrobiony przez Sowietów pomnik, na którym był napis, że naszych oficerów zamordowali „faszyści”. Niby wiedziałem, że oni się tego wypierają, ale nawet nie wyobraża pan sobie, jak mnie to zabolało. Takie kłamstwo w miejscu zbrodni… – podkreślił pan Szletyński. Od tej pory był już w Katyniu osiem razy.

    Szletyński: – Losy mojej rodziny przypominają losy Polski. Ojca zamordowali mi Sowieci, matkę i siostrę Niemcy. Po wojnie jeden z braci dostał 15 lat więzienia za przynależność do podziemnej organizacji niepodległościowej. W śledztwie był katowany przez UB-ków. Wyszedł na wolność w 1955 roku. Ja też byłem przesłuchiwany, w pracy pomijano mnie przy awansach. Kadrowy wpisał mi do akt, że jako syn ofiary Katynia jestem „wrogo nastawiony do rzeczywistości”. Miał rację.

    Źródło:
    http://www.rp.pl/artykul/459142.html?print=tak
    http://www.rp.pl/galeria/459110,3,459142.html

  • 9 listopada 2007 decyzją Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, S. Szletyński został pośmiertnie awansowany do stopnia kapitana.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *