Strona główna / Trzepak / Miasto 44 – recenzja

Miasto 44 – recenzja

„Miasto 44” to produkcja wyreżyserowana przez znanego w Polsce z „Sali samobójców” młodego reżysera Jana Komasę, który jest jednocześnie twórcą scenariusza. Akcja rozgrywa się podczas powstania warszawskiego, kiedy to władze Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej decydują o rozpoczęciu zrywu w zniewolonym przez nazistów mieście. Cały seans trwa 129 minut, których widz nie powinien żałować.

Przed konspiracją

Na początku filmu poznajemy postać Stefana w którego rolę wcielił się Józef Pawłowski. Widzimy jak on i jego rodzina radzą sobie z problemami życia w okupowanej stolicy. Po kilku scenach jesteśmy świadkami sytuacji, w której bohater traci pracę i zwraca się o pomoc do Kamy granej przez Annę Próchniak. Właśnie przez postać Kamy, Stefan zostaje wprowadzony między członków konspiracji, co później skutkuje jego dołączeniem do powstania. Jednocześnie poznajemy główną bohaterkę produkcji – Alicję o przezwisku „Biedronka” (odtwórczynią tej roli jest Zofia Wichłacz).

Walka

Kolejna część obrazu przedstawia już samo powstanie warszawskie. Widzimy powstańców przekonanych, że zryw potrwa tylko parę dni i pełnych nadziei pokładanej w armii sowieckiej, która czekała już pod Warszawą. Pomimo tego, że głównym tematem filmu jest dość skomplikowany wątek miłosny dotyczący trójki wyżej wymienionych bohaterów to łatwo zauważyć, że najważniejsze w całej fabule są wydarzenia rozgrywające się obok tego romansu, czyli bitwy Warszawiaków z okupantami.

Jednak oprócz motywów związanych z miłością głównych bohaterów i koszmarem mieszkańców stolicy możemy również zaobserwować wewnętrzną tragedię przeżywaną przez Stefana. Historia dramatu chłopaka i to jak sobie z nią nie radzi krzywdząc Alicję, która przez cały film stara się go chronić, stanowi drugą połowę fabuły. Akcja kończy się kiedy Stefan i Biedronka wyrywają się z powstańczego piekła. Ostatnia scena jest tak poruszająca, że nie będę jej opisywał, aby nie psuć seansu czytelnikom, którzy mają zamiar wybrać się na film.

Niekolejny film wojenny

„Miasto 44” zupełnie nie wygląda jak kolejny z wojennych filmów, do których przyzwyczaili się wszyscy Polacy. Każda scena, jest pełna energii a podczas oglądania czuć świeżość, którą produkcja zawdzięcza zapewne młodemu reżyserowi. Jednak mimo wielu plusów minusy obrazu również rzucają się w oczy.

Pierwszą i chyba najbardziej zauważalną wadą jest muzyka, a właściwie jej dobór. Często muzyka to szczegół, który umyka nam podczas oglądania filmu jednak w tym przypadku widz na pewno zwróci na nią uwagę. Przekrój muzyki jest w „Mieście 44” ogromny. Od szlagierów, które bardzo dobrze oddają klimat polskiej stolicy, po muzykę chóralną towarzyszącą bohaterom w najbardziej emocjonujących momentach. Jednak brwi same unoszą się w górę, kiedy na ekranie widzimy śmierć dziesiątek powstańców, a z głośników docierają do nas przeboje Czesława Niemena. Równie zaskakująca może być scena erotyczna w rytmie dubstepu.

Kolejnym zastrzeżeniem, które oglądający mogą mieć do filmu jest dziwny styl, w którym nakręcone są poszczególne sceny. Mimo tego, że cała produkcja utrzymana jest w poważnej atmosferze, trudno jest powstrzymać uśmiech, kiedy widzimy scenę pocałunku w samym środku świszczących wokół głów pocisków, wyglądającą na wyrwaną z zupełnie innego filmu rodem z Hollywood. Równie zaskakujący jest fragment przedstawiający ucieczkę Warszawiaków kanałami miejskimi. Jednak mimo swojej groteskowości i ta podziemna scena trzyma w napięciu i raczej dobrze oddaje emocje towarzyszące głównym bohaterom. Takich ekscentrycznych smaczków jest w filmie wiele i odbiorcom może się to spodobać lub nie, zależnie od gustu i podejścia.

Miasto a historia

Jeśli chodzi o zgodność historyczną to „Miasto 44” może spełniać oczekiwania, choć trzeba pamiętać, że jest to film bardziej fabularny niż historyczny. Kilka razy rzucają się w oczy harcerze, którzy w niektórych scenach palą papierosy. Harcerstwo nie jest zbytnio wyeksponowane w filmie, chociaż nie można pominąć scen w których młodzi łącznicy poświęcają życie, by wykonać swoją misję lub gdy jeden z głównych bohaterów ginie i pokazany jest krzyż harcerski na jego piersi cały w pyle i krwi, którą powstańcy oddali walcząc z okupantem.

Jednak mimo tych kilku wad trzeba także opisać zalety których film ma z pewnością więcej.

Wiele plusów

Pierwszym i najważniejszym ze wszystkich plusów jest scenariusz. Zgrabnie przedstawiony, pełen dobrych dialogów i emocjonujących chwil. Nie sposób jest przesiedzieć filmu bez wbijania palców w fotel z napięcia i ciekawości. Przez całe 129 minut nic nie powinno znudzić widza. Dzięki scenariuszowi, ale także fantastycznej wizualnej stronie produkcji, atmosfera Warszawy pogrążonej w wojnie została bardzo dobrze oddana. Moją ulubioną sceną jest moment, w którym kilkuletni brat Stefana odkrywając jego przygotowania do powstania, prosi go żeby nie odchodził. Drugorzędny wątek braci w filmie świetnie pokazuje, z jakimi wyborami musieli zmagać się powstańcy i jak musieli znosić ich konsekwencje. Ponadto postacie głównych bohaterów są interesujące. Kama jest pełna życia i charyzmy, choć wydaje się wstydzić swojego pochodzenia i jest zupełnym przeciwieństwem równie ciekawej Biedronki, która mimo swego poświęcenia i oddania powstaniu, tak naprawdę pragnie tylko i wyłącznie spokojnego życia. Przesłanie filmu z pewnością podzieli widownie, gdyż jasno widać, że obraz przedstawia powstanie w niekorzystnym świetle, jednak scenariusz to z pewnością największy atut produkcji.

Następnym plusem, który na pewno rzuci się w oczy widzów jest poziom efektów specjalnych. Realizacja Komasy miała dość wysoki budżet jak na polski film, jednak efekty dorównują najdroższym amerykańskim produkcjom. Dzięki swojej efektowności „Miasto 44” może okazać się bardzo efektywne przyciągając wiele młodzieży, która zwraca uwagę głównie na wygląd dzisiejszych filmów.

Gra aktorska jest również bardzo dobra. Choć rola głównej bohaterki jest umiejętnie odtworzona, moją uwagę zwróciła głównie aktorka wcielająca się w postać Kamy. Anna Próchniak przedstawiła ją jako pełną energii dziewczynę, która mimo nieszczęść jakie ją doświadczyły nigdy nie traci pogody ducha. Patrząc na tę postać można wyobrazić sobie wszystkich powstańców, którzy wbrew losowi musieli zachować wiarę w sprawę, o którą walczyli. Kolejnym świetnie odegranym bohaterem jest Stefan. Jego postać przez połowę filmu nie mówi prawie nic i paradoksalnie jest to lepsza połowa. Józef Pawłowski świetnie pokazuje wewnętrzne zmagania Stefana i traumę, którą chłopak przeżywa po śmierci najbliższych. Większość ról drugoplanowych również zasługuje na uwagę.

Podsumowując „Miasto 44” to z pewnością film, na który warto się wybrać. Oprócz wciągającej fabuły i akcji, która z pewnością spowoduje u widza wiele przemyśleń, jest to ważna produkcja pod względem historycznym. Mimo kontrowersyjnego przekazu i nietypowości, film jest moim zdaniem godną polecenia i oryginalną ekranizacją ważnego momentu w historii Polski.

Filip Kapusta

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *