1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 i 9 …
1. Większa satysfakcja.
Jak się czujecie kiedy porządnie nauczycie się tematu i zgodnie ze sztuką zdacie egazmin na 5? Wspaniale? A jak się czujecie kiedy wszystko na tym egzaminie ściągniecie i też dostaniecie 5? Gorzej trochę? Tylko efekt własnej pracy daje słuszne poczucie satysfakcji. A kto z nas go nie lubi?
2. Ściągajacy lekarze.
Nie chciałbym, żeby leczył mnie lekarz, który ściągał z anatomii. A jeśli wytnie mi nerkę zamiast wyrostka robaczkowego? Oczywiście grubo przesadziłem, ale udając się do fachowca (lekarza, spawacza, polonisty, księgowego, etc) wierzę, że przeszedł On solidną edukację i mogę mu zaufać.
3. Tylko chore ryby płyną z prądem.
„Przecież wszyscy ściągają”. To akurat do harcerzy nie powinno przemawiać. Harcerki i harcerze (Instruktorki i Instruktorzy!) powinni sami decydować o swoim życiu. Inni nie są żadną wymówką. Nalezy zadać sobie pytanie – czy jestem tu żeby zdobyć papier, czy żeby czegoś się nauczyć.
4. Zaborcy wyjechali.
Historia polskiego ściągania to historia oporu wobec zaborców. Do roku 1989 w Polsce władza była wrogiem. I z wrogiem należało walczyć nw wszystkich frontach także edukacyjnym kombinując jak się da i przechytrzając depolonizujących nauczycieli. Najpierw byli zaborcy,germanizacja i rusyfikacja, bohaterstwem była postawa rodem z „Syzyfowych prac”. Po 20 latach wolnej polski nadeszła okupacja niemiecka i znowu należało robić wszytsko aby niemieckiego się nie uczyć. Po 45 roku nadszedł czas rządów sterowanych ze wschodu i kolejny raz nauczyciel był często przekaźnikiem wrogiej propagandy.
Teraz żyjemy w wolnej Polsce i nie trzeba już nikogo więcej oszukiwać. Ściągać też nie trzeba, co więcej patriotyzm nakazuje solidnie i uczciwie podejść do nauki jako do przygotowania do służby.
5. To że wykładowcy akceptują to nie wymówka.
Niestety bolączką polskiego szkolnictwa na wszytkich poziomach sa wykładowcy, którzy najpierw robią trudne sprawdziany a później pozwalają na nich ściągać. Albo robią łatwe i tez pozwalają na nich ściągać. Ale to, że młody doktor czy nauczyciel pozwala na ściąganie to nie znaczy wcale, ze trzeba to robić.
6. Tylko harcerze mogą być awangardą.
Nie znam drugiego takiego środowiska, które mogłoby coś zmienić w swojej postawie i ogólnym podejściu do tematu edukacji. Druhny i Druhowie – jesteśmy w stanie to zrobić. Możemy uczyć się, studiować bez ściagania. Możemy spróbować to robić. Jak nie my to kto? (tutaj pograłem na ambicjonalno – elitarnej nucie, niech Was to nie zwiedzie – nie uważam, że harcerze są lepsi od innych, uważam, że mają duży potencjał).
7. Dążymy do „zachodu”.
Nie wszytsko z tego „zachodu” jest dobre. I większości rzeczy to ja wcale nie chce przejmować. Ale akurat to, ze za ściąganie dostaje się wilczy bilet na uczelni uważam za godny wzorzec. Stajemy się zachodni – i z tym stańmy się zachodni.
8. Nie jesteśmy ekspertami w dziedzinie ukałdania programu.
Jednym z częściej spotykanych argumentów jest „ale to jest przedmiot który i tak mi się nie przyda więc se go ściągnę”. Ale, halo, kto z nas jest ekspertem w swojej dziedzinie i wie co mu się przyda w życiu i pracy późniejszej a co nie? Ja jednak ufam tym, którzy wymyślają te programy, że wiedzą czego powinienem się nauczyć. Są tam przedmioty, które muszę znać: 1. bo mi się przydzadzą, 2. bo bez nich nie zrozumiem innych 3. bo wypada. Nie ze wszytkiego muszę mieć 5 – to jasne, z niektórych przedmiotów (…statystyka?, hydrologia?) mogę mieć 3 i też będzie okej. (znacie rebus Panda 3?). A moze jak jakiś mało interesujący przedmiot będę musiał zgłębić to jednak okaże się on ciekawy? Miałem tak już nie raz.
9. Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy.
Last but not least. Tutaj komentarza nie trzeba.

6 komentarzy
co racja to racja, ale o chemii zdania nie zmienię.
To, czy komuś się coś przyda, czy nie weryfikuje życie. Bez względu na rozkład czasu zajęć przewidzianych w programach nauczania, podjęcie decyzji o nauce w szkole o profilu ogólnym jest zobowiązujące. Podobnie jak podjęcie decyzji o pracy w danej firmie. Na początku nie wiesz co Cię w niej czeka, ale dopóki nie zmienisz pracy (szkoły) jako harcerze powinniśmy Nasze zadania wykonywać w duchu PH- czyli dobrze.
Mam zadanie dużo trudniejsze niż Nasi rówieśnicy, ale powinniśmy tak właśnie działać. Każdy z Nas miał nie 1 przedmiot, za którym nie przepadał np. matma. Dziś jednym podpisem MEN sprawił, że uczniowie szkół plastycznych mają duży problem. Być może m.in., że uznali ją za przedmiot zbędny do bycia „artystą”.
„…halo, kto z nas jest ekspertem w swojej dziedzinie i wie co mu się przyda w życiu i pracy późniejszej a co nie?”
Istotnie, wiedza ogólna jest umiarkowanie przydatna, ale 6 godzin chemii na 3 lata nauki w klasie mat-inf jest na przykład „lekkim” przegięciem. I włączając w to fakt, że tego przedmiotu nienawidzę to skrupułów nie mam na nim ściągając. poza tym to chyba moja sprawa czy ta moja chemia mi się w życiu przyda, czy nie… ;/
Oj uderzmy się wszyscy w piersi. Mnie najbardziej przekonują argumenty 2 i 8. 2 bo w danej dziedzinie, którą wybraliśmy i w niej się doskonalimy MUSIMY być ekspertami a brak wiedzy i umiejętności może prowadzić do poważnych konsekwencji i błędów oraz źle o nas świadczyć. Argument 8, bo myślę, że czasem nie jest źle dostać 3 z przedmiotu, który nas nie interesuje (np. nie będziemy go zdawać na maturze), to jest bardziej uczciwe.
Argument 9 to nasze sumienie.
O tym następnym razem. :)
A ja myślałem, że to chodzi o ściąganie plików z internetu! ;)