Strona główna / 1. Głos Redakcji / Felieton / Collegium Nobilium

Collegium Nobilium

Szkoła już nie wychowuje. Bardziej niż instytucją wychowawczą jest fabryką, w której na edukacyjnej taśmie formuje się produkt – wykształconego (a nie wychowanego) młodego człowieka. Takiemu młodemu człowiekowi od małego wkłada się w głowę takie „ideały” jak: kariera, przedsiębiorczość, tolerancja, etc. Zgodnie ze Strategią Lizbońską i w myśl Wielkich Wartości Zjednoczonej Europy.Z drugiej strony kryzys rodziny sprawia, że w podstawowej komórce społecznej młodzi obywatele też miewają problemy ze znalezieniem oparcia, nie mówiąc już o szukaniu przykładu, jaki mogliby naśladować. Rodzina zrzuca odpowiedzialnosć za wychowanie na szkołę, a ta nie ma czasu na wychowanie, skoro zajęta jest produkcją wszechstronnie wyedukowanych jednostek. Chlubne wyjątki potwierdzają regułę.

Na naszych oczach dokonała się (czy raczej została zakończona) przemiana szkoły w miejsce świadczenia usług edukacyjnych. Nauczyciele kształtujący postawy, wychowujący młodzież na wolnych ludzi, nauczyciele – wychowawcy, których sporo jeszcze ostało się w szkołach (podobno nauczycielami zostają dwie grupy – nieudacznicy, którzy nigdzie indziej nie mogą się odnaleźć i idealiści pokroju Judyma, którym misja życiowa jest droższa niż szacunek w społeczeństwie czy dobra sytuacja finansowa) nie mogą wychowywać bo ciągle ważniejsze są wyniki edukacyjne. System awansu zawodowego, choć przypominać może system stopni instruktorskich mało ma z nim wspólnego – opiera się na zbieraniu papierów i wypełnianiu formularzy, przez co zabiera nauczycielom resztkę czasu jaki mogliby poswięcić na kontakt z uczniem będący podstawą kształtowania młodej osoby. Jeszcze kilka lat temu szkoła była instytucją wielowątkową, gdzie edukacja była moze i najważniejszym ale na pewno nie jedynym działaniem. Należę do szczęśliwego rocznika 85, który uczył się w 8 klasach podstawówki i zdawał starą maturę. Aby zdać maturę trzeba było napisać wypracowanie – a do wypracowania nie wystarczało tylko to co przerabiane było na lekcjach – trzeba było mieć swoje zdanie, swoje zainteresowania, swoje lektury, swój rozum – tego dzisiejsza matura już nie wymaga, wciskając uczniów w szablon arkusza odpowiedzi, jednoznacznie okrślający co uczeń na dany temat powienien myśleć.

Manuel Castells, hiszpański socjolog w rozmowie z Gazetą Wyborczą( „GW”, 13 czerwca 2009) powiedział, że walorami Polski są: „poczucie tożsamości narodowej i religijnej” i „wykształcona, dynamiczna młodzież”. Powiedział też, że „najważniejsze są mózgi, infrastruktura może poczekać”. I choć niby wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ciągle jako kraj kształcimy mózgi, które … zdolne będą głównie budować ową infrastrukturę a nie szeroko pojętą cywilizację.

W całym tym dziwnie poprzewracanym świecie mamy się odnaleźć my – harcerze. Proponujemy wychowanie, które nie jest popularne i wartości, które zdecydowanie dla rzeczywistości w której żyjemy są passe. I wbrew pozorom gdybym miał na harcerskiej tablicy analizy SWOT oznaczać wyżej opisaną sytuację wcale nie wpisał bym jej w pole zagrożenia a raczej w szansę. Bo przecież to, że szkoła nie wychowuje to nie znaczy, że to wychowanie nie jest potrzebne. Sporo rodziców dostrzega ten poważny brak w systemie, w którym zmuszeni sa uczestniczyć. Czasami niedostatki systemu dostrzegane są po szkodzie – „Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił” – kiedy pociecha już zostanie wymiędlona przez system i nic dobrego z tego nie wyszło. Jak niedawno pisał Tomasz Terlikowski „Polsce potrzebny jest obecnie nie tyle wielki władca, ile ruch na rzecz wielkiej reformy edukacyjnej. Dopiero uformowanie młodzieży w duchu takim, jaki znamy z Collegium Nobilium czy Korpusu Kadetów, daje nadzieję na prawdziwą reformę”. („Recydywa Saska”, Fronda nr 52 (2009) s 33)

Warto przy tym wiedzieć, że Polska na jedno z najlepszych (podobno) praw oświatowych, które pozwala dość swobodnie tworzyć jednostki oświatowe różnym organizacjom – kościołom, stowarzyszeniom itp. Może zatem czas na harcerskie Collegium Nobilium?

Na podstawie:
„Wolność umiera i zmartwychwstaje w domu” Piotr Wysocki, Fronda 54(2010)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *