
Spory o katolickie krzyże od długiego już czasu odbijają się szerokim echem w Polsce i na świecie. Sprawa jest na tyle niepokojąca, że władze jednej z organizacji harcerskich, zapewne ze strachu, postanowiły jakiś czas temu swój krzyż opatentować (bo nie daj… Boże, ktoś mógłby zabronić im go nosić). Zainteresowani już wiedzą, a część z nas dopiero zauważa, że o owo właśnie „swój” powstał jeden z największych sporów (między harcerzami a harcerzami) w historii harcerstwa. Słuchając prawniczych wywodów i słownych awantur: „do kogo Krzyż Harcerski należy?”, biedny jego twórca – ks. Lutosławski – w grobie z pewnością się przewraca. Padają argumenty na poziomie przedszkola: „to moja zabawka, bo miałem ją pierwszy”. No i jeszcze jeden – wydaje się nie do zbicia: „Jestem w grupie starszaków, więc mi się ona należy”. W końcu obie strony poskarżyły się „Pani”, która nie widząc możliwości zakończenia sporu, rację przyznaje „starszakom”…
Władze ZHP – bo o tej organizacji jest tu mowa – dokonały przywłaszczenia symbolu wszystkich harcerzy. Uważają, że nic złego się nie dzieje, bo inne organizacje mogą korzystać z Krzyża na podstawie udzielonej przez nich licencji. Kpina! Jakiej licencji? Harcerski Krzyż nie jest towarem handlowym, to nie logo czy znak firmowy… Tak przynajmniej było do niedawna. Okazuje się jednak, że od momentu wydania patentu jest on już TYLKO „znakiem towarowym” ZHP. Gratulujemy pomysłodawcom projektu i z niecierpliwością oczekujemy pojawienia się na rynku produktów z „logo” ZHP. No chyba, że władze tej organizacji mają na tyle jeszcze szacunku do historycznego symbolu polskich harcerzy (wzorowanego na Krzyżu Virtuti Militari), że do tego nie dopuszczą; ale skoro tak – to jaki był cel złożenia wniosku o patent? Może chcieli „utrzeć nosa” innym organizacjom – „braciom odłączonym”? W sumie to nie znajduję żadnego racjonalnego powodu. A gdzie nie wiadomo o co chodzi, to (jak mówi przysłowie) chodzi o… Ja osobiście jednak pozostanę przy pierwszej teorii – strach. I jak ze strachu Krzyż w niewolę trafił, tak trzeba teraz wielkiej odwagi, by to wszystko odkręcić. Tym bardziej, że harcerze po smoleńskiej tragedii pokazali, że można odnieść sukces działając wspólnie – mając na mundurze ten sam Krzyż. Nie zmarnujcie tego momentu – odwagi! Mam nadzieję, że władze ZHP mają jej na tyle (jak na „starszaków” przystało), by Krzyżowi Harcerskiemu przywrócić rangę odznaczenia, o które każdy harcerz długo i ciężko się stara.
phm. Paweł Joachimiak

6 komentarzy
No i sprawa wyjaśniona – UP unieważnił patent.
http://www.zhr.pl/node/77
Dzięki Stalowy :)
Szanowny druhu Michale. Faktycznie masz rację w rozumieniu nas instruktorów jako całości – ale gdyby tak generalizować to większość z nas (obu organizacji) wywodzi się z komunistycznego ZHP-u. Jednak nie wszyscy z nas instruktorów podzielają zdanie zgodne z uchwałami zjazdu. Było tak w od samego początku i jest tak w każdej organizacji. Pisząc, że nie mamy na to wpływu pragnę podkreślić że w tej demokracji jest nas zdecydowana mniejszość by o to walczyć i nie gań tej mniejszości za to…. Prowadziłem wiele rozmów z przedstawicielami delegatów ostatniego zjazdu ZHP, władz wybranych przez ów zjazd i wiem że jestem w takim zdaniu dość odosobniony co nie oznacza że zawsze większość ma rację. Nie oznacza to również że boję się wypowiedzieć to co myślę i nie będę za to wyrzucony z ZHP tak jak to bywało dawniej. Nie ganię ich za to ale staram sie tłumaczyć na czym polega problem. Bardzo podoba mi się powyższy komentarz druha skarbnika w kwestii wspólnego zastrzeżenia Krzyża i znaku Czuwaj. Jest to propozycja rozwiązania jednak dość istotnego problemu, ponieważ w obecnych czasach wszystko co da się sprzedać jest towarem handlowym. Wiem jak podchodzą do problemu obcy nam ludzie patrzący się z boku na harcerstwo, nasze problemy i to też mnie przeraża. Chyba zgodnie z duchem artykułu druha Adama wspólnie powinniśmy walczyć o wizerunek harcerstwa i dziękuję Ci Adamie za taką wyrozumiałość i cierpliwość. Jak trudno jest przekonać innych do jakiegoś celu sami chyba dobrze znacie ….
Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem satysfakcjonującym wszystkie strony byłoby wspólne zastrzeżenie przez wszystkie organizacje harcerskie krzyża i znaku Czuwaj lub wypromowanie odpowiedniej ustawy, która będzie je chroniła. Po tylu latafch nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ZHP na tym nie zależy. A obecny status prawny pozwala na zmianę stanowiska ZHP w każdej chwili, w zależności od zmiany we władzach.
Inne organizacje harcerskie (w tym ZHR) nie będą wnioskować o licencję, bo nie potrzebują licencji na harcerstwo. Zgadzam się ze Stalowym – różnimy się i to dobrze. Mamy różne statuty i założenia (choć wiele z nich jest tożsamych). Dzięki temu propozycja dla młodych jest większa i bardziej różnorodna. Nie może przy tym zabraknąć braterstwa, bo wtedy czy można nas nazywać harcerzami? Nie możemy przejmować zasad pospowania czy wręcz zasad moralnych rodem z korporacji, firm, mediów i polityki. Decyzja ZHP oraz stanowisko XXXVI Zjazdu w tej sprawie niestety idzie w tym kierunku.
Użyte przez Pawła w tytule artykułu sformułowanie „odznaka należy się starszakom” jest bardzo trafne.
Myślę, że wpływ macie … jasno swoją deklarację jako instruktorzy wyraziliście w uchwale Waszego grudniowego Zjazdu.
http://dokumenty.zhp.pl/pliki/glowny_20091215_132659_uchwala_xxxvi_zjazdu_zhp_ochrona_prawna_krzyza_harcerskiego.doc
Tak zapewne masz rację druhu Pawle. Harcerstwo od lat opierało się próbom formalizowania struktur i symboli a ci którzy tego próbowali po latech zmieniali zdanie. Żyjemy jednak w społeczeństwie i warunkach bardzo sformalizowanych. Wszystko musi mieć swój paragraf, prawa autorskie, statut itp. Takie były przyczyny m. innymi nie zatwierdzenia przez sąd organizacji „ZHP r z 1918” (nazwa w skrócie). Jest to trochę sytuacja nie zależna od harcerstwa i jakiejkolwiek organizacji społecznej, czego nie rozumieją starsi nasi druhowie (seniorzy), dla których nie ma żadnych przeszkód formalnych do jakichkolwiek działań. Nie próbuję nikogo oceniać ale z formalnego puntu widzenia (choć czuje się współzałożycielem ZHR) w pełni zdawałem sobie sprawę z tego że tworzymy inną organizacje której symbole zewnętrzne moga być przez oficjalny państwowy związek zakazane. Dalego chyba zdecydowałem się walczyć wewnątrz ZHP, choć nadal nieraz mi wstyd, że wielu ludzi nie widzi braterstwa we wszystkich sprawach ogólnoharceskich, które nie przeszkadzają w różnorodności wielu organizacji. Dzięki jednak za artykuł. Z pewnością powinniśmy o tym rozmawiać choć to trudne i nie na wszytsko mamy wpływ….