Podczas zajęć na kursie przewodnikowskim w Przyłęku nawiązała się ciekawa wymiana zdań, którą chciałbym na łamach Wywiadowcy przywołać. Poszło o rozumienie czym jest a czym nie jest funkcja wychowawcza w ZHR. To ciekawe bo sam przekonałem się, że nie wszystko do końca jest jasne w świetle obowiązujących regulaminów – przede wszystkim Regulaminu Służby Instruktorskiej, który obowiązuje od listopada 2009 r.Gdy podawałem przykłady funkcji pełnionych przez instruktorów nie było różnicy zdań tylko przy funkcjach drużynowego i hufcowego – wszyscy byli zgodni, że są to funkcje wychowawcze, oczywiście z tego względu, że pracują bezpośrednio z harcerzami lub młodymi drużynowymi na tzw. pierwszej linii rozwiązując problemy swoich podopiecznych, organizując, zbiórki, odprawy, zajmując się stopniami, sprawnościami, itp. Problem pojawił się przy kolejnych funkcjach – szczepowym, kwatermistrzu, komendancie obozu. Te funkcje traktowane są przez wielu z nas jako tylko i wyłącznie organizacyjne – związane z odpowiedzialnością za sprzęt (pracami w magazynie, spisem z natury, książką inwentarzową), transportem i zaopatrzeniem (na imprezach harcerskich i na obozie), czy też szeroko rozumianą papierologią (zgody, karty obozowe, pieczątki, umowy, listy, ubezpieczenia) i oczywiście kasą. Sprzęt, zaopatrzenie a wreszcie organizacja obozu kojarzą się nam z pieniędzmi – oczywiście w kontekście dużej odpowiedzialności za ich właściwe zapreliminowanie, wydanie i rozliczenie.
Może ze względu na obecne wśród nas wzorce sprawowanych funkcji a może poprzez uproszczenie nie dostrzegamy wychowawczych aspektów tych funkcji. Szeroko rozumiana praca sprzętowo-gospodarcza składa się z bardzo prostych, prozaicznych działań, które są moim zdaniem kwintesencją wychowania. Dbanie o sprzęt, właściwe jego konserwowanie a co za tym idzie odpowiedzialność nie tylko za tu i teraz ale za przyszłość naszego środowiska to wychowanie przez duże W. Kwatermistrz, który często pozostaje na uboczu podstawowej działalności wychowawczej jest w tej sytuacji naszym pikającym sumieniem, który uczy nas odpowiedzialności. Przy okazji dowiadujemy się bardzo wielu szczegółów technicznych, by lepiej zrozumieć zasady prowadzenia gospodarki sprzętowej.
Rzeczywiście od szczepowego oczekiwalibyśmy często dużo więcej – by był ambasadorem wszystkich zuchów i harcerzy w danej szkole czy parafii, by organizował zbiórki szczepu, wyjazdy jego kadry a może nawet korzystając ze swojego doświadczenia wspierał bieżące działania drużynowych – doradzał im, wspierał, rozmawiał o problemach. Tak w tej chwili nie jest z różnych względów. Szczepowi mają inne odpowiedzialne funkcje, albo są poza bieżącymi sprawami ZHR koncentrując swój czas i energię na rodzinie, pracy zawodowej, itp. Ciężko mieć do nich o to pretensje. Z drugiej strony obowiązuje w naszym okręgu taki nieoficjalny wzór pełnienia funkcji szczepowego, która jest ograniczona do kwestii kwatermistrzowskich.
Komendant chorągwi, sekretarz hufca i chorągwi oraz webmaster czy redaktor naczelny gazety harcerskiej to już w oczach naszego młodego przyszłego pokolenia instruktorskiego typowi harcerscy urzędnicy. Trudno się temu poglądowi dziwić. Komendant chorągwi jest kimś daleko – pracuje bezpośrednio z ludźmi, którzy są przełożonymi i to często nawet nie bezpośrednimi naszych kursantów. Kojarzy się z osobą nadzorującą i co najwyżej inspirującą. Co prawda dzięki swojej aktywności i włączaniu się w różne ciekawe projekty na forum chorągwi albo też prowadzeniu zajęć na kursach przypomina o tym, że pełni funkcję wychowawczą. Jest już jednak przede wszystkim osobą wspierającą – żadko na pierwszej linii pracy wychowawczej, choć zdecydowanie na pierwszej linii pracy organizacyjnej. Sekretarz i webmaster to typowe funkcje, które mają mało okazji pracować z innymi i w jakiś sposób na nich bezpośrednio oddziaływać. Czy pisanie rozkazów chorągwi, prowadzenie archiwum, korespondencji i załatwianie różnych formalnych spraw w przypadku sekretarza stawia go na równi z innymi instruktorami? Czy prowadzenie strony internetowej, umieszczanie na nich różnych informacji, aktualności, relacji, itp. Jest wystarczającą służbą dla webmastera – instruktora? W moim przekonaniu zdecydowanie tak. Kursantom zobrazowałem to tak: co by się stało gdyby na obozie zabrakło Wam krzyży harcerskich i nie moglibyście przyjąć Przyrzeczenia Harcerskiego?
Takich i podobnych sytuacji jest wiele. Mam wrażenie, ze nie doceniamy funkcji wspierających bezpośrednią pracę wychowawczą. Nie cieszą się one popularnością – chociaż nie doceniamy ich znaczenia. Strona internetowa oraz lista mailingowa stały się w ostatnich latach naszą podstawową drogą komunikacji a nawet formą pewnej identyfikacji. Miesięcznik „Wywiadowca” to już nie tylko źródło informacji i opinii na tematy harcerskie, moralne, historyczne oraz wiele innych, ale też miejsce prowadzenia dyskusji na argumenty. Po każdej lekturze naszego miesięcznika odczuwam, ze czegoś się dowiedziałem, że powinienem coś poprawić, coś ciekawego zastosować w swojej służbie lub w swoim życiu, nawet jeśli jest to coś niedużego. Czy to nie jest wychowanie?
Nie zdajemy sobie sprawy, że aby być skuteczniejszymi wychowawczo – również w dziedzinie organizacyjnej, papierologicznej, kwatermistrzowskiej i finansowej musimy się rozwijać. Po to by pozyskiwać fundusze na naszą działalność poprzez udział w dotacjach i różnych projektach, by zapewnić komfort pracy drużynowych i hufcowych. Oni nie powinni bezpośrednio zajmować się pozyskiwaniem krzyży, książeczek służbowych, miejsca na obóz, jego komendanta, itp. Czemu nie zapewnić im lepszego i tańszego miejsca, gdzie będą mogli zaopatrzyć drużynę w mundury i różne harcerskie gadżety? Musimy myśleć długofalowo o pozyskiwaniu sprzętu, jego składowaniu, a więc o magazynach i metodach pracy ze sprzętem – to zapewni nam rozwój, zamiast ciągłych zmartwień czy damy radę sami pojechać na obóz.
Dlatego też drodzy młodzi przewodnicy lub przyszli instruktorzy – myślcie o Waszej przyszłości szeroko. Nie każdy z Was jest lub będzie najlepszym drużynowym, ale może ktoś z Was ma szanse być najlepszym kwatermistrzem, skarbnikiem, webmasterem lub szczepowym? Warto być najlepszym – ale nie od innych lecz mimo swoich słabości.
hm. Adam Kralisz
