Nie jest to pisemko polityczne a temat dzisiejszego artykułu przede wszystkim kojarzy się z polityką i politykami. Gdzie można częściej i gęściej spotkać hipokrytów jak nie wśród polityków robiących wszystko aby tylko utrzymać się przy władzy różnymi gierkami? Hipokryzja to „obłuda, dwulicowość, nieszczerość”, zaś tego w polityce mamy codziennie na pęczki. A ujawniane publicznie są tylko niektóre przypadki bo przecież nie chodzimy za politykami ale żywimy się tym co dostaniemy od prasy, radia i telewizji… Naczelny zakazał jednak pisania o naszych politykach więc podam inne przykłady.
Hipokryzja to potocznie mówiąc fałsz. Radzimy innym jak postępować lub nie, a sami robimy dokładnie odwrotnie. Hipokryzja jest obecna nie tylko u nas i ma się bardzo dobrze. Dotyka wszystkich i we wszystkich środowiskach. Te najbardziej „porządne” z nazwy i definicji, są być może dzięki społecznemu przyzwoleniu i taryfie ulgowej najbardziej zakłamane. Nikt się po nich nie spodziewa najgorszego, więc działają sobie w najlepsze (patrząc z punktu widzenia interesu społecznego – właśnie w najgorsze). Irlandią i nie tylko wstrząsnęły informacje o ponad tysiącu ujawnionych gwałtów na dzieciach dokonanych w ciągu ostatnich 50 lat przez księży prowadzących katolickie szkoły i ośrodki wychowawcze. Do takiego ośrodka można było trafić dlatego, że jedno z rodziców straciło pracę albo było wyznania protestanckiego…
W USA kościół wypłacił już ponad 2,5 mld dolarów odszkodowania ofiarom molestowania przez ponad 4.000 księży, a to dopiero początek bo coraz więcej nowych spraw trafia do sądów. Siedem diecezji katolickich w USA już ogłosiło bankructwo. W Stanach księży przestępców traktuje się jak zwykłych przestępców. W Polsce, gdzie również ten problem jest gigantyczny i sięga aż do najwyższych struktur Kościoła, prokuratura umarza sprawę ze względu na to, że „ksiądz dotykał dziecko w intymne miejsca w celu przekazania mu energii leczniczej”… Ale wiadomo, że Kościół może być wielkim sojusznikiem lub wielkim wrogiem w wyborach. Niejedna partia się o tym przekonała więc wszystkie postępują ostrożnie.
W największym mocarstwie świata głowa państwa (tam jest to prezydent, który ma szeroką władzę i autorytet) odbiera pokojową Nagrodę Nobla za coś czego nie zrobiła i zrobić nie ma zamiaru, prowadząc aktualnie dwie wojny i mając w planach kolejne.
Nasz jedyny rodak jeżdżący (i to na razie słabo) w F1 atakuje rywala za to, że ten nie zjechał na trawę kiedy on go wyprzedzał. Sam się tłumaczy, że wyprzedzał w niebezpieczny sposób spychając go poza tor, bo to przecież wyścigi i rywalizacja. Zapomina, że rywalizacją jest również… nie dać się wyprzedzić. I nieważne jakie są ”przepisy”. Mówią one, że wyprzedzany kierowca ma się dać wyprzedzić (ze względów bezpieczeństwa). Ale co kiedy wyprzedzający ścina zakręt i spycha wyprzedzanego? Wtedy prawa fizyki niestety są bezwzględne – dochodzi do wypadku spowodowanego przez pirata. Prawa stanowione przez człowieka (szefów F1) nic tu nie zmienią. Kara dla Niemca słuszna choć wypadek sprowokował Polak. Taka nasza mała zemsta za Blitzkrieg.
Na naszym, harcerskim, podwórku też można mnożyć przykłady. Jaka organizacja i jacy ludzie, takie zasady i ich przestrzeganie. Często co innego mówimy a co innego robimy. Wystarczy poruszyć sprawę finansów. Ilu z nas przygotowywało zawsze faktycznie projekt, na który dostało pieniądze a nie akurat ten, który było wygodnie? Ilu z nas organizowało tylko potrzebne projekty a nie te, na które były akurat dotacje? Ilu za każdym razem zgodnie z prawdą rozliczyło wydatki (i w rzeczywistości, a nie tylko na papierze wyszło na zero, a nadwyżkę – kiedy taka była – umieściło w sprawozdaniu i zwróciło)? Ilu z nas jest faktycznie zawsze czystymi w myśli, mowie i uczynkach?
Jak widać, słowo brzmi groźnie i obco, a tak naprawdę jest bardzo swojskie, bo mnóstwo przykładów jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy się rozejrzeć wokół lub poszperać we własnej pamięci. Hipokryzja jest tak bardzo obecna w naszym życiu, że już dawno się z nią zaprzyjaźniliśmy.
pwd. Andrzej Jagoda