Altruizm się… opłaca!

Ogólnie rzecz ujmując altruizm jest postawą polegającą na bezinteresownym „dawaniu siebie innym”. Celem działania altruisty jest dobro innego człowieka. Wszyscy wiemy, co to altruizm. Szczycimy się nim, namawiamy do niego innych, nagradzamy ich i podziwiamy…Słowo „altruizm” pochodzi z języka łacińskiego (alter – drugi). Naukowcy uważają, że z altruizmem mamy do czynienia tylko wtedy, gdy motywacja działania jest bezinteresowna, kiedy nie oczekujemy żadnej nagrody. Istnieją nagrody materialne i niematerialne. Nie jest na pewno altruizmem czynienie dobra za pieniądze. To zwykła odpłatna usługa. Ale dlaczego altruizmem nazywamy czynienie dobra w zamian za inne korzyści? Czy pomógłbyś ponownie tej samej obcej ci osobie, gdyby poprzednie liczne doświadczenia w tym względzie przynosiły ci tylko ból i krzywdę? Gdybyś wiedział, że za każdym razem spotka cię za to krytyka i złość ze strony osoby, której pomagasz? Czy pomagając komuś odczuwasz satysfakcję z wykonanego gestu i z jego efektów? A może pomagając myślisz też o przyszłych nieprzyjemnych konsekwencjach ewentualnej odmowy?

Istnieje w nauce pojęcie altruizmu odwzajemnionego. Osoby samodzielne, które nie zakładają, że będą kiedyś potrzebowały czyjejś pomocy, często nie są skłonne do altruizmu. Tak samo altruiści rzadziej pomagają osobie samolubnej i egoistycznej, po której nie spodziewają się odwzajemnienia.

Jeżeli ktoś na ulicy poprosi cię o jałmużnę, wówczas masz dwa wyjścia: dać albo czuć wyrzuty sumienia i jego wzrok na plecach. Zakładam, że nie jesteś socjopatą. Dajesz żeby mieć czyste sumienie. Jeżeli jednak dasz za mało, możesz zostać publicznie wyśmiany lub obrażony. Dbasz o siebie, więc dajesz od razu tyle, żeby mieć spokój. Odnosisz zatem podwójną korzyść. Czy to jest postawa bezinteresowna?

Jeżeli pomagasz komuś „bezinteresownie”, jesteś dumny i szczęśliwy z tego, że mu pomogłeś. Rośnie twoje poczucie wartości, a niekiedy poprawia się opinia społeczna o tobie. Same korzyści… Czy to jest altruizm?

Nawet jeżeli naszych działań nikt nie widzi (na przykład, gdy idąc lasem zbieramy po drodze śmieci), to i tak czujemy satysfakcję i jesteśmy dla siebie „kimś”. Czy zatem poprawianie własnego samopoczucia, nastroju, poczucia własnej wartości nie są typowo egoistycznymi korzyściami, jakie odnosimy „czyniąc dobro”?

Istnieją oczywiście różne podejścia do pojęcia altruizmu. Większość naukowców określa go jako działanie świadome, autentyczne, empatyczne i właśnie bezinteresowne. Nie zgadzają się jednak w szczegółach i ich definicje różnią się przez to znacznie od siebie.

Behawioryści (psychologowie uznający ludzkie zachowania głównie za reakcję na bodźce zewnętrzne, a nie za w pełni świadome i rozumnie inicjowane działanie) uważają, że altruizm to działanie obliczone na późniejszy zysk, korzyść. Zarówno w postaci materialnej (realna nagroda, czy choćby tylko odwzajemniona pomoc), jak i niematerialnej (wdzięczność, akceptacja społeczna, satysfakcja). Działanie na rzecz drugiej osoby jest wynikiem kalkulacji, a im większy spodziewany zysk, tym chętniej „pomagamy”.

Freud uważał, że człowiek z natury jest zły i interesowny. Pomagając innym, robi to dla siebie, ponieważ w ten sposób zaspokaja swoje potrzeby i doprowadza do osiągnięcia korzyści. Miłość matki do dziecka wynika (zupełnie nieświadomie) z chęci jego ochrony i przekazania dalej swoich genów, a pomoc osobie obcej z chęci zniwelowania frustracji żałosnym widokiem osoby potrzebującej.

Z kolei humaniści (m.in. Abraham Maslow) twierdzą odwrotnie. Człowiek jest z natury dobry i prospołeczny, a jego zachowania altruistyczne są wrodzone.

Według socjobiologów człowiek jest tylko kolejnym gatunkiem świata zwierząt i jego życie to nieustanne dążenie do przekazania swoich genów, zapewnienia ciągłości gatunku, bez oglądania się na innych. Jednak, inaczej niż u Freuda, człowiek robi to niemal bezmyślnie i instynktownie. Przykłady zachowań altruistycznych występują też przecież u „innych zwierząt”, jak choćby u pszczół, mrówek, czy piesków preriowych, ryzykujących życie ostrzegając głośno całe stado o nadchodzącym niebezpieczeństwie.

Doświadczenia naukowe udowodniły, że znacznie chętniej pomagamy osobie, którą znamy (może nam się kiedyś odwdzięczyć, bo nie jesteśmy dla niej anonimowi) lub kiedy jesteśmy sami, czy w małej grupie (poważniejsze są wtedy „konsekwencje” nie udzielenia pomocy, a kiedy grupa jest duża, odpowiedzialność się „rozmywa”). Zasada ta działa też w odniesieniu do wielkości miejscowości, w jakiej żyjemy. Im większe miasto, tym mniej chętnie pomagamy. Zawsze może to za nas zrobić „ktoś inny”… Łatwiej też przychodzi nam pomoc wtedy, gdy sami jesteśmy w złym nastroju. Pomagając innym poprawiamy swoje samopoczucie i podnosimy ocenę własnej wartości.

Nie zdziwi chyba nikogo, że wszyscy badani biorący udział w pewnej zaaranżowanej sytuacji, pomagali utrzymać w autobusie równowagę osobie poruszającej się z trudem o lasce, a tylko połowa badanych pomogła tej samej osobie zataczającej się i trzymającej w ręku butelkę z alkoholem. Udzielenie pomocy osobie nietrzeźwej bywa często okupione nieprzyjemną sytuacją, natomiast ze strony osoby niepełnosprawnej fizycznie, praktycznie zawsze czeka nas wdzięczność.

Ogólnie wiadomo, że ludzie chętniej otaczają się altruistami niż egoistami, pozostawiający tych drugich samym sobie. „Niech zdechną w samotności, niewdzięcznicy!” Lubimy otaczać się ludźmi „dobrymi”, na których zawsze można liczyć. Liczymy bowiem na ich pomoc w przyszłości. Czy to nie wyrafinowanie i egoizm?

Wielu autorów prezentuje pozytywną zależność pomiędzy wyznawaniem wartości religijnych a altruizmem. Religie generalnie piętnują zachowania egoistyczne, gloryfikując altruizm. Dla katolików również wyznaczona jest konkretna nagroda – zbawienie, życie wieczne i prawo do przebywania w pośmiertnym raju oraz równie konkretna kara – wieczne smażenie się w ogniach piekielnych i potępienie. Osoby głęboko wierzące dużo częściej udzielają pomocy innym, niż osoby o bardziej „liberalnym” światopoglądzie. Najważniejsze jednak, żeby znać granice poświęcenia się bliźniemu.

Jak wszystko, altruizm również należy stosować z umiarem. Dla osób uczynnych nagroda ma zwykle obiektywnie dużo mniejszą „wartość”, niż udzielona przez nie pomoc, dlatego całkowite poświęcenie się innym powoduje systematyczne powstawanie szkody na własnym „ja”. „Prawdziwi”, wieloletni altruiści, działają w efekcie wbrew własnemu interesowi, stając się być może po latach ludźmi szanowanymi lecz wypalonymi emocjonalnie. Zwłaszcza gdy za swoje „usługi” notorycznie nie byli „odpowiednio nagradzani”. Ale to już materiał do badań dla psychologów…

Jak widać opłaca się być dobrym, robić coś dla ludzi, a tym samym dla samego siebie. Każde nasze działanie w dobrej wierze przyniesie jakieś korzyści. Często właśnie obustronne.

Na koniec krótkie pytanie do wszystkich, którzy nie do końca są jeszcze przekonani o tym, że bezinteresowność nie istnieje: czy pomagając innym czujecie się z tym dobrze, czy źle? Jeśli dobrze, to jest to właśnie wasza nagroda i motywacja.

pwd. Andrzej Jagoda

Literatura:

Dawkins R., Samolubny gen.

Karyłowski J., O dwóch typach altruizmu.

Kenrick D., Neuberg S., Cialdini R., Psychologia społeczna.

Reykowski J., Motywacja, postawy prospołeczne a osobowość.

Śliwak J., Osobowość altruistyczna.

Szuster J., „Psychologia i Rzeczywistość” nr 1/2004.

Jeden komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *