Obraz harcerstwa we współczesnym społeczeństwie jest infantylny i mocno wykrzywiony. Niedawno podczas Święta Wszystkich Świętych usłyszałem wypowiedź kilkunastoletniego chłopaka rozmawiającego z ojcem: „Nie kupujmy zniczy u harcerzy, bo ci to ostatnio zrobili wiele zamieszania i już wystarczy”. Myślę, że nie muszę pisać o co chłopcu chodziło.
Co widzi społeczeństwo? Poukrywane mundury, o które ich właściciele niejednokrotnie nie za bardzo dbają, albo które ukrywają pod kurtkami i bluzami. Dostrzega jakieś bieganie, zabawę i śmiech. Czy harcerstwo kojarzy się z czymś jeszcze? Może z latami młodości, dla niektórych naznaczonymi krótką historią w harcerstwie – jeden, dwa obozy, kilkanaście lub kilkadziesiąt zbiórek, palącego papierosy komendanta zgrupowania, wieczorne imprezy w komendzie, gdzie „Druhowie” zapraszali „Druhny”, itp. Jest oczywiście też miejsce na wspomnienia o pierwszych przyjaźniach (może miłościach) i o ciekawie przeżytych przygodach.
Tymczasem harcerstwo jest czymś zupełnie innym. Jest ruchem ideowo-wychowawczym dla młodych ludzi. Miejscem, gdzie nie ma już miejsca na hipokryzję i podwójne standardy moralne. Może to jest właśnie kluczem do tak raptownego zmniejszenia się stanu liczebnego harcerzy działających we wszystkich organizacjach harcerskich w Polsce? Harcerstwo nie jest przecież dla wszystkich i nigdy nie osiągnie moim zdaniem charakteru masowego, chyba, że zrezygnuje ze swoich ambitnych celów wychowawczych opartych na Prawie Harcerskim.
Harcerstwo daje możliwość pięknego rozwoju i wzrastania w wartościowych grupach społecznych już od wieku 7 lat, gdy dziewczyna lub chłopak ma okazję trafić do gromady zuchów, w której dominuje zabawa w oparciu o gry, pląsy, obrzędowość, sprawności i aurę tajemniczości. Później w wieku od 11 lat można trafić do drużyny harcerskiej, w której poza ciekawymi propozycjami programowymi i przeżywania przygód w odpowiednio poprowadzonych grupach rówieśniczych – zastępach, pojawiają się pierwsze obowiązki i zadania do wykonania. Poza rzeczami danymi – są rzeczy zadane, by harcerz miał szansę do rozwijania swoich umiejętności, predyspozycji i wiedzy w sposób praktyczny. Temu służą stopnie i sprawności harcerskie oraz funkcje, które może wykonywać z pożytkiem dla innych. Braterska atmosfera sprawia, że każdy dąży do grupy, w której jest akceptacja i zdrowe zasady, dzięki którym można się wyróżnić zarówno indywidualnie (zdobywając sprawność, stopień, otrzymując pochwałę od przełożonego lub nagrodę za zwycięstwo w danej konkurencji) jak i w grupie (zwycięstwo w turnieju zastępów, ukończenie zwiadów, wygrana w konkurencji drużyn, itp.).
Ci młodzi dorastają a zdobyte w praktyce umiejętności pozwalają na objęcie kolejnych funkcji – zastępowego, przybocznego, drużynowego, itd. Wtedy powoli z wychowanka stają się wychowawcami w bardzo płynny sposób – po prostu realizując metodę harcerską. Oni też aktywnie podchodzą do otaczającego ich świata. Chcą nie tylko być jego biorcami, ale dawać innym coś od siebie. Większość zaangażowania kierują do tych najmłodszych, dla których tworzą odpowiednią atmosferę wychowawczą i ciekawy program, który przyciąga do harcerstwa wielu kolejnych młodych ludzi. Harcerz to jest człowiek, który chce więcej, pragnie realizować swoje marzenia, iść pod prąd i robić coś wartościowego. Czymś takim jest właśnie inicjatywa Tygodnia Patriotycznego. Rok temu podczas podsumowania gry miejskiej z okazji Święta Niepodległości grupa młodych instruktorów postanowiła zrobić coś na najwyższym poziomie – coś zauważonego i pozytywnie odebranego przez łódzkie społeczeństwo. Ideą była maksyma „Myśl globalnie – działaj lokalnie”. Dzięki pracy tych młodych osób udało się. Może plany były jeszcze bardziej ambitne, ale efekty i tak są godne docenienia. A przecież mogłoby nie być nic. Ach to harcerstwo!
Niebieski Orzeł
p.s. Czymże jest patriotyzm? Czy aby nie naszą codziennością, którą staramy się wnosić na możliwie najwyższy poziom dla dobra wspólnego?
