Wojna braterstwa z biurokracją

„Braterstwo ludzi jest podstawą wszystkich ideałów” – Edward  Abrahamowicz

Harcerstwo stoi u progu obchodów 100 lecia swojej działalności. Ida braterstwa towarzyszy nam od samego początku. Ostatnio, jednak w nasze szeregi wkrada się największy wróg braterstwa – biurokracja.

Nieodłącznym elementem pracy drużyn i gromad jest działanie, ale każde działanie od jakiegoś czasu wiąże się z przebijaniem się przez sterty papierów. Organizacja biwaku, zbiórki, rajdu, harców, wycieczki, kursu, obozu, kolonii, turnieju czy gry niesie ze sobą konieczność przygotowania imprezy oprócz od strony merytorycznej i wychowawczej, to od strony formalno – biurokratycznej.

Weźmy na tapetę biwak. Do „załatwienia” jest zgoda każdego niepełnoletniego uczestnika, pozwolenie na wyjazd od hufcowego, wykupienie ubezpieczenia oraz zgłoszenie wyjazdu do okręgu. Dodatkowo z każdej złotówki jaką wydamy albo nie wydamy musimy się rozliczyć. Czyli trzeba staranie kolekcjonować faktury, numerować i opisywać, każdemu uczestnikowi wystawić kwit KP. UWAGA! żebyśmy tylko nie oszukali związku albo państwa.

Zadbanie aby spełnić wszystkie wyżej wymienione formalności szacuje na minimum 4 godziny, a biwak jest jedną z podstawowych form pracy w drużynie harcerzy. Tyle zachodu żeby wychowywać.

Czas jaki spędzają drużynowi i ich przyboczni na wypełnianie papierków i załatwianie spraw formalnych przed obozem lub kolonią wpływa znacząco na poziom zajęć i na pewno nie motywuje do ciężkiej pracy. Bo przecież dziecko nie pojedzie na obóz bez karty a ubezpieczenie się samo nie wykupi. Zajęcia – zajęcia przygotują w nocy.

A przecież to nie wszystko. Trzeba jeszcze prowadzić książkę prac, książkę inwentarzową, książkę finansową śródroczną i obozową, książkę sraką i owaką… Lada dzień będzie się mówić że biurokracja jest formą pracy.

Koszt jaki jest ponoszony poprzez nadmierne zbiurokratyzowanie nie zawsze jest oczywisty. Bo oprócz finansowych kosztów utrzymania lokali i zajmowania czasu kilku osobom odpowiedzialnym za papierkową robotę w okręgu, to wydajność pracy i motywacja drużynowych, hufcowych i komendy chorągwi drastyczne spada. Ponieważ przykład idzie z góry to można już wypatrywać chwili gdy biurokracja zacznie wkradać się w pracę zastępowych a później ich zastępów.

Zastępowi, drużynowi, hufcowi itd. są poddawani ciągłej kontroli. Rozumiem że ZHR jest organizacją hierarchiczną ale bracia gdzie tutaj jest ZAUFANIE, gdzie BRATERSTWO!?

Podsumowując:
Biurokracja jest zjawiskiem, które często jest wskazywane jako jeden z czynników hamujących rozwój drużyn w ZHR. Zbyt skomplikowane regulaminy i przepisy są wymieniane w sondażach jako bariera do zorganizowania obozu. Dodatkowo, bardzo często nowo tworzone prawo nakłada na drużynowych nadmierne obowiązki, powodując po ich stronie nieuzasadnione koszty. Musimy wybrać na czym bardziej nam zależy. Czy chcemy budować zaufanie i braterstwo, czy korporacyjną biurokrację?

Słoń w składzie porcelany

Tagi:

2 komentarze

  • wydaje mi się, że płacący składki są ubezpieczeni i to jest znaczące ułatwienie i ograniczenie biurokrację co świadczy o tym, że jednak ktoś myśli o tym by było tego jak najmniej.

  • Wydaje mi się, że z przykładem biwaku to jest kiepski strzał:
    – zgody rodziców niepełnoletnich uczestników – żeby potem nie było, że rodzice nas oskarżą o to, że dziecku się stała krzywda, a oni wcale nie chcieli go wysłać na biwak, że samo uciekło;
    – pozwolenie od hufcowego – żeby mógł skoordynować to z kalendarzem pracy hufca / chorągwi;
    – ubezpieczenie – no bez jaj, logika mówi, że musi być. Chyba, że chcemy jeszcze bardziej obciążyć Związek kosztami, tym razem odszkodowań…

    Ale bez bicia się przyznaję, że nie wiem, jaki jest cel zgłaszania biwaku do
    chorągwi.

    A i wszystkie książki finansowe czy inwentarzowe wynikają z tego, że jesteśmy organizacją pożytku publicznego i musimy wykazać, że nie defraudujemy powierzonych nam pieniędzy…

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *