Strona główna / Wyróżnione / Aleksy Rżewski – jeden z 11 dzielnych

Aleksy Rżewski – jeden z 11 dzielnych

Poniżej tekst o pierwszym prezydencie Łodzi w niepodległej Polsce. Nie byle jakim prezydencie. W moich oczach był „niezłym kozakiem” – sytuuję jego charakter  gdzieś w okolicy rotmistrza Pileckiego.

Warto przeczytać, szczególnie w kontekście zbliżającej się gry miejskiej o Rżewskim i mających powstać filmów: dokumentalnego oraz fabularnego.

Tekst jest autorstwa Ryszarda Bonisławskiego, pochodzi z książki „11 dzielnych ludzi” wydanej przez NCK.

Niepokorny – Aleksy Rżewski

źródło: NAC
źródło: NAC

Był jednym z najaktywniejszych członków Polskiej Partii Socjalistycznej w Łodzi. Zasłynął jako niezmordowany działacz niepodległościowy i społeczny, był ceniony nawet przez przeciwników politycznych za prawość, odwagę i bezkompromisowość. Jego działaniom przyświecał zawsze ten sam cel – Ojczyzna. Gorący patriota Aleksy Rżewski pozostał wierny Polsce do końca.
Życie Aleksego Rżewskiego to dobry materiał na scenariusz filmu sensacyjnego.
Urodził się 6 lipca 1885 r. w Łodzi, w rodzinie robotniczej, która wcześniej posiadała młyn we wsi Srebrna pod Łodzią, ale za udział stryja Henryka w powstaniu styczniowym władze carskie odebrały młyn i ziemię. Walka o niepodległość miała u Rżewskich długą tradycję przypominaną przy każdej okazji. Najczęściej przywoływano postać pradziadka, który walczył w Legionach Polskich u boku gen. Henryka Dąbrowskiego.
Trudna sytuacja materialna rodziny zmusiła 12-letniego Aleksego do podjęcia pracy w przędzalni Gampe i Albrecht w Łodzi. Otrzymał twardą proletariacką szkołę, tak wspominaną po latach:
… na własnej skórze poznałem dolegliwości ustroju kapitalistycznego, a więc niska płaca, 12-godzinny dzień roboczy, praca ponad siły, niedostatek w domu, ciasne mieszkanie, w którym musiało się pomieścić osiem osób, słowem życie zwykłego proletariusza łódzkiego (…). W 15. roku życia otrzymałem pod wielkim sekretem od jednego znajomego numer nielegalnego pisma krakowskiego „Polaka”. Ostry antyrządowy ton przypadł mi do gustu i po półrocznym nowicjacie (…) zostałem wciągnięty do organizacji Ligi Oświaty Narodowej.
Zaangażowanie w pracę oświatową było pierwszym stopniem do działalności niepodległościowej i miało ogromny wpływ na kształtowanie charakteru przyszłego prezydenta Łodzi.
… ciekawość i żądza wiedzy przemogły wszystko. Systematyczne samokształcenie sprawiło, że głos własnego sumienia stał się dla mnie czynnikiem rozstrzygającym. W kilka tygodni później przybyłem na pierwsze zebranie kółkowo-fabryczne PPS…
W 1903 r. Rżewski był już czynnym współpracownikiem Tomasza Arciszewskiego, założyciela łódzkiej organizacji bojowej PPS, która m.in. organizowała demonstracje robotnicze przeciw poborowi na wojnę z Japonią. Otrzymał partyjny pseudonim Przebój, który doskonale podkreślał najważniejszą z cech młodego robotnika – przebojowość połączoną z odwagą i nieuznawaniem żadnych przeszkód. Kiedy w czerwcu 1905 r. Łódź została ogarnięta falą rewolucyjnych walk, „Przebój” bronił barykad na Widzewie, a jesienią zaangażował się w prace agitacyjne, przemawiał na wiecach, redagował pierwsze numery PPS-owskiego „Łodzianina”, wysyłał artykuły do „Robotnika”. Ciętym językiem podbijał serca słuchaczy i czytelników, choć był tylko samoukiem.
W 1906 r. był delegatem na zjazd PPS we Lwowie, a w następnym roku został powołany na stanowisko sekretarza Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Włókienniczego. W tym też roku został ranny w potyczce z rosyjskimi żandarmami pod Cedrowiczami, poznał wtedy po raz pierwszy smak więziennej kawy w Łęczycy. Zwolniony z braku dowodów jesienią 1907 r. znów stanął do walki, tym razem rany były znacznie cięższe, w szpitalu pozostawał pod obserwacją carskich agentów, którzy w grudniu przewieźli go do więzienia w Łodzi na ul. Długą (obecnie ul. Gdańska), a następnie do więzienia w Sieradzu. W więzieniach spotkał podobnych sobie, niepokornych marzycieli o wolnej Polsce. Pomiędzy przesłuchaniami był czas na dyskusje, samokształcenie i snucie planów. Inicjatorem i przewodnikiem „więziennego uniwersytetu” był Władysław Komorowski, któremu zgodnie z opinią Rżewskiego „wielu działaczy robotniczych zawdzięcza nie tyko wiedzę, ale także drogowskazy etyczne i moralne będące dla nich ostoją w ciężkich zmaganiach życiowych. Aleksy Rżewski pisał w tym czasie wiersze, pieśni i więzienne kolędy. Budził nimi ducha, dawał nadzieję.
W lutym 1908 r. wyrokiem sądowym został skazany na zesłanie do kozackiej osady Woskresienskoje w stepach orenburskich. W maju na dwa tygodnie trafił do osławionych Butyrek w Moskwie, a stamtąd dotarł do wskazanej osady. Pasł konie, pisał wiersze i oddawał się nauce.
Na skraju wsi, w wynajętym od atamana kozackiego domu, mieszkało nas pięciu Polaków: dr filozofii Korczyński, inż. Świtek (z Ligi Narodowej), T.R. (student politechniki ryskiej) i nas dwu łodzian. Dla zabicia tęsknoty za krajem studiowaliśmy z zapałem nauki społeczne i przyrodnicze.
Pamięć o bohaterstwie przodków rozpalała fantazję młodego zesłańca, postanowił dopisać do własnego życiorysu niezwykłe przedsięwzięcie, ucieczkę z Syberii. Po roku i czterech miesiącach opuścił osadę w kozackim przebraniu. Przedzierał się kilkadziesiąt wiorst przez rozległe lasy i rozlewiska. Znużony, głodny i krańcowo wyczerpany zdecydował się wstąpić do napotkanej po drodze wioski z nadzieją na zakup prowiantu. Wybrał chatę stojącą na skraju wsi, zdziwiony jej schludnością podjął rozmowę z gospodynią , której uroda wskazywała, że nie jest Rosjanką. Zamówił chleb, ser i masło. W tym momencie do chałupy wbiegł młody Kozak ze strzelbą w ręce, rzucał przekleństwami, rozbijał naczynia i krzyczał, że Polak chce mu zabrać Nataszę. W tej groteskowej, a zarazem groźnej sytuacji Rżewski stał jak skamieniały, nie rozumiał wybuchu emocji. Dopiero płacz gospodyni i zdanie wypowiedziane najczystszą polszczyzną zahamowały gniew Kozaka. Zaczął ją przepraszać, a na stole znalazły się świąteczne potrawy i wódka. Długa rozmowa wyjaśniła zaistniałą sytuację. Siergiej Waliakin, gospodarz domu, opowiedział uciekinierowi historię swojego życia i miłości do żony Natalii Loszkowskiej – polskiej zesłanki, która olśniła go swoją urodą i kulturą. Bał się, że jakiś Polak mu ją odbierze. Ona także opowiedziała o swoim życiu, pochodziła z Łodzi, pracowała w jednej z fabryk, aresztowano ja za przenoszenie nielegalnych wydawnictw. Od rodziny z Łodzi nie otrzymywała żadnych wiadomości.
Gospodarze zaprosili Rżewskiego na nocleg, a rano Siergiej wręczył mu swój paszport, wyposażył w plecak pełen jedzenia i odwiózł do odległej stacji kolejowej. Natalia prosiła o przesłanie listu z wiadomościami o bliskich. Po pełnej przygód podróży Rżewski dotarł do Łodzi. Zagrożony aresztowaniem przedostał się do Francji, podjął pracę w fabryce wagonów w Lunéville. Obce środowisko i słaba znajomość języka sprawiły, że wyruszył do Niemiec. Zatrzymał się w Ludwigshafen, pracowało tu wielu polskich robotników. Rżewski ciężką pracę fizyczną urozmaicał patriotycznymi pogadankami, a po paru miesiącach założył dwa polskie stowarzyszenia Sokół i Polonia. Znów był w swoim żywiole, organizował kursy oświatowe, studiował nauki społeczne, a pod płaszczykiem zajęć gimnastycznych prowadził szkolenie bojowe według instrukcji otrzymanych ze Związku Walki Zbrojnej we Lwowie. Prusacy nie mogli dłużej tolerować takiej bezczelności „uciążliwego cudzoziemca” i Rżewski umknął do Francji (Strasburg, Paryż, Nancy, Marsylia). Wszędzie podejmował rozmowy w środowiskach emigracyjnych, namawiał do czynu niepodległościowego, spotykał się jednak z obojętnością i wzruszeniem ramion. W 1913 r. zakończył się stan wojenny, a car Rosji ogłosił amnestię. Rżewski wrócił do Łodzi, jednak carscy agenci nie spuszczali go z oka. On udając, że jest już „po resocjalizacji”, zatrudnił się w tramwajach podmiejskich jako konduktor. Mógł teraz bez przeszkód przewozić tajne pisemka PPS, konduktorska torba i różne skrytki w wagonach ułatwiały zadanie.
Kiedy wybuchła I wojna światowa i do Łodzi wkroczyli Niemcy, wznowił z całą energią działalność niepodległościową. Rozumiał podobnie jak jego rewolucyjny idol Józef Piłsudski, że nadeszła długo oczekiwana chwila dająca nadzieję na odzyskanie niepodległości. Czynnie wsparł przedsięwzięcia na rzecz tworzonych Legionów Polskich. Wstąpił do POW, założył Komitet Narodowy i prowadził akcje werbunkową,. Redagował odezwy, pisał artykuły do nielegalnych wydawnictw wydawanych w założonej przez siebie nielegalnej drukarni, zakładał agendy spółdzielcze i oświatowe. Był w Łodzi niezwykle popularnym politykiem, toteż w wyborach do Rady Miejskiej w 1917 r. uzyskał mandat radnego. Zasłynął jako autor niezwykle ostrych, stanowczych wystąpień kierowanych pod adresem władz okupacyjnych. Chociaż umiejętnie wymykał się policji, dopadła go 2 grudnia 1917 r. Aresztanta przesłuchano wstępnie w biurze policji polowej przy ul. Piotrkowskiej, po czym odesłano pod opieką dwu żołnierzy do więzienia przy ul. Długiej. Warto sięgnąć do opisu tego dnia:
Zacząłem przemyśliwać nad sposobem ucieczki. Ulica Piotrkowska w niedzielę o godzinie siódmej wieczorem była jak zwykle zapełniona (…). Czułem, że zbliża się dla mnie chwila rozstrzygająca: albo postawić na kartę wszystko, lub też zgodzić się muszę na powolne konanie w więzieniu pruskim. W pewnym momencie zauważyłem, że tramwaj zrównał się z nami. Zacisnąłem silnie pięści i grzmotnąłem potężnie Prusaka między oczy. Cios był skuteczny, bo Prusak coś zabełkotał i wypuszczając karabin z ręki, runął jak długi na ziemię.
Błyskawicznie chwyciłem antaby dodatku (wagonu) tramwajowego i skoczyłem do wagonu (…). Przebiegłem przez całą długość wagonu i wyjąwszy z lewej strony drzwiczki, wyskoczyłem w biegu.
Okupanci skazali go zaocznie na cztery i pół roku więzienia, uciekł więc na tereny okupowane przez Austriaków. Zamieszkał w Lublinie i kontynuował działalność niepodległościową pod przybranymi nazwiskami. Redagował nielegalne „Nasze Hasło”, należał do Komisji Wykonawczej Stronnictw Niepodległościowych w Lublinie. Za organizację i udział w demonstracji antyhabsburskiej znów trafił na kilka miesięcy do więzienia. Zwolniony na leczenie uciekł do Radomia, gdzie objął kierownictwo akcji niepodległościowej. Brał czynny udział w rozbrajaniu okupacyjnej załogi miasta ( Radom był pierwszym wyzwolonym miastem w Polsce), a 7 listopada wkroczył na czele radomskiej kompanii POW do Lublina, gdzie także rozbrajał okupantów.
Rząd mianował Aleksego Rżewskiego Komisarzem Ludowym Radomia i powiatu, a 4 grudnia 1918 r. premier Jędrzej Moraczewski powierzył mu funkcję Komisarza Rządowego na miasto Łódź. Sprawował ją do wyborów samorządowych w 1919 r.
Został z ramienia PPS radnym, a 27 marca wybrano go na pierwszego prezydenta niepodległej Łodzi!
Sprawował tę funkcje do 1 grudnia 1923 r., a był to bardzo trudny okres w dziejach miasta. Obrabowane przez okupantów, z nieczynnymi fabrykami, skazane na głód i choroby, pełne analfabetów, pozbawione wielu urządzeń komunalnych stanowiło nie lada wyzwanie dla każdego gospodarza. Rżewski postawił przed Radą Miejską jako główny cel rozwój oświaty i likwidację innych zaniedbań odziedziczonych po zaborcach. W 1919 r. wprowadzono i zrealizowano po raz pierwszy w Polsce obowiązek powszechnego nauczania. Wybudowano dla potrzeb szkolnictwa kilka nowoczesnych, wzorcowych w skali kraju szkół. Dla zmniejszenia bezrobocia wprowadzono prace komunalne, a powołany do życia Urząd Walki z Lichwą ukrócił działalność spekulacyjną. Przejęto pod zarząd Magistratu: gazownię, Pogotowie Ratunkowe, Teatr Miejski, Muzeum Nauki i Sztuki oraz Bibliotekę Publiczną. Utworzono: Kasę Chorych, pierwszą w Polsce aptekę miejską, pierwszą w kraju Miejską Bibliotekę dla Dzieci i Młodzieży, Miejską Pracownię Psychologiczną, Miejski Uniwersytet Powszechny itp.
We wszystkich tych działaniach Aleksy Rżewski odgrywał decydującą rolę. Po kolejnych wyborach został mianowany naczelnikiem Urzędu Stanu Cywilnego, był także społecznym prezesem rady nadzorczej Łódzkiego Banku Spółdzielczego utworzonego przez PPS.
W 1924 r. wskutek partyjnych nieporozumień wystąpił z PPS, doszły wtedy do głosu osoby, które w najgorętszych rewolucyjnych latach nie wychylały głów  z ukrycia.
Rżewski oddał się w tym okresie bez reszty rodzinie i studiom w Wyższej Szkole Nauk Społecznych i Ekonomicznych oraz na wydziale prawa w Wolnej Wszechnicy Polskiej.
Od kwietnia 1927 r. pełnił funkcję starosty powiatu łódzkiego, był także przewodniczącym Wydziały Powiatu i Sejmiku Łódzkiego. Do jego osiągnięć należy dopisać utworzenie Miasta-Lasu Tuszynek, odbudowanie ze zniszczeń wojennych Aleksandrowa Łódzkiego i Konstantynowa Łódzkiego, a także zorganizowanie bardzo nowoczesnej szkoły rolniczej w Czarnocinie.
Oddany całym sercem rodzinie zakończył w 1933 r. pracę na państwowych stanowiskach i otworzył biuro notarialne. Napisał cztery książki, setki artykułów i wierszy. Za swą działalność i pracę zawodową został nagrodzony najwyższymi odznaczeniami państwowymi. Dla wszystkich łodzian, niezależnie od przekonań politycznych, był zawsze wzorem patriotycznej, obywatelskiej postawy.
W listopadzie 1939 r. okupanci aresztowali Aleksego Rżewskiego, osadzono go, podobnie jak setki łódzkich inteligentów, w obozie na Radogoszczu.
20 grudnia został zamordowany w jednej z tajnych egzekucji w lesie łagiewnickim. Hitlerowcy zamknęli ostatni rozdział niezwykłego życia socjalisty i bojownika niepodległościowego.
W pamięci najbliższych Aleksy Rżewski na zawsze pozostanie dobrym człowiekiem, który zachował wieczną młodość, optymizm, wiarę w piękno i dobro.

Ryszard Bonisławski

Jeden komentarz

  • Ciekawie opisana historia mego prawuja :) Pochodził on z rodziny drobno-szlacheckiej ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *