Strona główna / 1. Głos Redakcji / Felieton / Niebieski Orzeł nadaje

Niebieski Orzeł nadaje

Niebieski Orzeł
Niebieski Orzeł

Ach wiosna, lato… obozy! No i zlot. Wspaniale, bo to kwintesencja naszej harcerskiej służby. Moment przygotowań i podsumowań. Na obozie nie ma ściemy, widać czy wykonało się z drużyną czy zastępem dobrą robotę, czy śmierdziało lekką fuszerką – lekką, bo na dużą przełożeni by chyba nie pozwolili. Czynny wypoczynek, hehe – w ogóle słowo wypoczynek ma się do obozu harcerskiego jak piernik do wiatraka. Może taki młody harcerz to sobie odpocznie – wiadomo: las, zdrowe otoczenie, dobre jedzonko (to ważne – druhowie komendanci! nie oszczędzajcie!), fajne zajęcia. Ale dla funkcyjnych to obóz wiąże się z harówką – choć taką, która daje radość dobrze spełnionego obowiązku. Daje to efekty wychowawcze, a tak na co dzień uśmiech naszych podopiecznych. Czy jest lepsza nagroda?

Siła i super prezentacja drużyny są też dla nas ważne. Lepiej być w dobrej drużynie – świetnej zgranej ekipie ludzi, którzy znają się i rozumieją jak łyse konie. Nie mówcie, że nie lubicie być lepsi od innych, że nie sprawiają Wam radości zazdrosne spojrzenia pełne podziwu innych harcerzy, gdy przychodzicie w odwiedziny innego obozu w pięknych mundurach, równym krokiem, za śpiewem na ustach, albo gdy patrzą na efekty Waszej pracy w budowie i zdobnictwie obozowiska..

Dzisiaj będę mentorem, a może doradcą. Co prawda zakładam, że macie swoje zdanie i swoje rozumy (większe od mojego – ale czy skuteczniejsze?), ale może takie dobre rady Wam się przydadzą?

Po pierwsze LAS
To niepowtarzalne miejsce, z którego tak rzadko mamy okazję korzystać. To wreszcie najlepsze miejsce dla harcerzy, gwarantujące im zdrowe, autentyczne miejsce do przeżycia przygód. Duża nie zamknięta przestrzeń dająca wiele swobody na gry, harce, podchody, biegi, zwiady i co jeszcze sobie wymarzycie. W lesie mamy szansę doznać bliskiego kontaktu z przyrodą, podpatrywać zwierzynę, obserwować różne ciekawe zjawiska pogodowe i w świecie zwierząt. Jest tylko jedno tylko. Trzeba tę szansę wykorzystać – nie siedzieć całe dnie w obozie i w odległości 20 m od namiotów – nie robić gry nocnej w zgrupowaniu, żeby kucharz i cała kadra chodzili rano źli i niewyspani, nie organizować biegu na azymut z 30-to parokrokowymi odległościami między punktami, z których widać flagę na maszcie. Wycieczki, gry, zajęcia przyrodoznawcze muszą się odbyć na łonie przyrody. Dajmy szansę naszym harcerzom przeżyć taką przygodę, jaką zaserwował pierwszym skautom Baden-Powell na wyspie Brownsea.

Po drugie CZAS
To nasz sprzymierzeniec, mamy go na obozie naprawdę dużo, ale to jest zwodnicze, bo czas przecieka nam przez palce. Długie sprzątanie, przygotowania do apelu, odprawy, cisza po obiadku – to złodzieje rozbijający nasz plan. A skąd ten błąd? Ano stąd, że taki drużynowy, albo zastępowy bierze za dużo na siebie, goni w piętkę i potem już nie ma na nic czasu. Drugi powód – brak patrzenia w przód, bo niby jest plan pracy, ale jak często do niego zaglądamy? Jak bardzo jesteśmy elastyczni? Przykład – jeśli pojutrze jest bieg na orientację, powierzmy to już dziś harcerzowi, który robi sprawność terenoznawcy, by miał czas, świadomość. My lub nasi funkcyjni mogą go jeszcze sprawdzić, pomóc, itp. Rozkaz – ile razy jest tak, że piszecie go rano przed śniadaniem (lub o zgrozo – po), gdy drużyna siedzi i już nic nie robi. Trzeba to zrobić wieczorem lub powierzyć obozowemu sekretarzowi. Inny złodziej czasu to późne wstawanie – przecież jesteśmy w lesie – żyjmy więc w zgodzie z przyrodą. Po co zużywać latary, latać po nocy gdy już nic nie widać i efekty naszych działań są słabsze. Przykład? Proszę bardzo – myjąc się późnym wieczorem chodzimy spać bardziej brudni. Sen to najważniejsza gwarancja udanego obozu – musi trwać min, 8-9 godzin, ale lepiej niech trwa REALNIE od 22 (i nie później choćby nie wiem co) do 7, niż 23:30 do 8. To nie po harcersku moi drodzy przyjaciele!

Po trzecie ZDROWIE
Chyba trochę słabi jesteśmy – takie fizyczne lebiegi z nas po prostu. Brzuszki rosną, bo jeździmy samochodami, autobusami – mniej chodzimy a więcej siedzimy przed komputerem lub telewizją. Kto z Was uprawia jakiś sport – tak rzetelnie i regularnie? (może trzeba zrobić jaką ankietę?) To nasze upośledzenie przenosimy na obóz. Brak właściwej gimnastyki, zajęć sportowych lub innych wymagających po prostu wysiłku to nasze podstawowe grzechy. Musimy wymagać od siebie, a następnie od naszych harcerzy. Bez przykręcenia śruby i wzięcia się w garść jesteśmy tylko takimi imitacjami w harcerskich mundurach.

Na końcu jeszcze jeden apel. W tym wirze przygotowań przysiądźmy na chwilę i pomyślmy o naszym ostatnim obozie i o wszystkich popełnionych błędach, następnie o ich przyczynach. Przypomnijmy sobie również nasze sukcesy – sprawdzone i udane obozowe działania. Harcerstwo musi się rozwijać, a instruktorzy wyciągać wnioski ze swoich działań: to zagwarantuje nam sukces, a przecież tego pragniemy, czyż nie?

Jeden komentarz

  • ahhh.
    dzięki Ci za ten artykuł i wszystkie poprzednie. Niezwykle dobrze odnajduję się w Twoim punkcie widzenia.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *