Wreszcie nadeszła wiosna! Czas budzić się z jesiennego, i zimowego letargu! Już niedługo obudzi się wokół nas, tak sprzyjająca naszym leśnym harcom, natura. Wszyscy z niecierpliwością wyczekujemy tych słonecznych, zielonych dni spędzanych w lesie, przy wspólnej zabawie, i nauce. Powoli zaczynamy przybliżać się do najważniejszych wycieczek, wypraw, biwaków, wreszcie dochodzimy do obozu, i czekającego nas w tym roku zlotu.
Jak hufcowy może uczestniczyć w obozowym życiu swoich drużyn? Jak drużyny mogą pracować podczas obozów hufcem? O tym w artykule…
Istnieje kilka możliwości organizacji obozów. Najrzadziej zdarzają się samodzielne obozy drużyn – takie, na których obozuje tylko jedna drużyna. Oczywiście trudności biorą się z wielu powodów – pierwszy to kwestie prawne i biurokracja, której nie sposób obejść. Potem pojawiają się problemy kadrowe, a na koniec egzystencjonalne – codziennie któryś zastęp trafia do kuchni, codziennie ktoś musi wartować… Te wszystkie czynniki wpływają na to, że coraz częściej rezygnujemy z takich obozów.
Dużo łatwiej przychodzi organizacja zgrupowań obozowych w których przebywa kilka drużyn. To wyjście spotykane najczęściej – kilka jednostek, najczęściej damsko – męskich, około 100 osób. A gdzie w tym wszystkim hufce?
To problematyczne z tego względu, że organizacja obozu hufca – czyli takiego, w którym uczestniczą same jednostki pochodzące z tego samego hufca wymaga wiele poświęcenia – zarówno ze strony hufcowego – który staje się równocześnie komendantem (najlepiej, aby on nim zostawał), ale nie jest to łatwe również dla drużynowych, którzy muszą zrezygnować z wyjazdu z inną męską drużyną (z którą np. się lubią), bądź drużyną żeńską z którą współpracują. O wiele łatwiej zrobić obóz Szczepu, aniżeli hufca. Dlaczego? W Łodzi widać to bardzo dobrze – hufce męskie są zupełnie inaczej podzielone terytorialnie aniżeli hufce damskie. To sporo utrudnia.
Miałem okazję być na jednym takim obozie – sądzę, że wśród czytelników sporo osób może wspominać obóz hufca „Polesie” organizowanego w Peplinie w roku 2003. Wyobraźcie sobie trzy tygodnie spędzone w lesie w gronie czysto męskim. Jest to budujące – zarówno dla drużyn, które w ramach rywalizacji która objawia się z każdej strony wzmacniają swoją odrębność, tożsamość- ale również dla hufca, który także buduje swoją tożsamość, i przede wszystkim tworzy więzi między drużynami. Ze swojej strony dodam jednak, że brak dziewcząt na obozie, niesie za sobą także minusy, ale z racji tego, że artykuł nie jest poświęcony tej tematyce, pozwolę sobie tę kwestię ominąć podkreślając jednak jej wartość.
Podjęcie decyzji o wyjeździe hufcem na obóz nie należy do prostych, i wymaga niemalże 100% zgodności drużynowych. Rzadko zdarza się jednak taki stan osiągnąć… Co zatem wtedy zrobić, aby podczas obozu hufiec także funkcjonował?
Sam jako hufcowy mam w tym roku ten problem. Na szczęście mamy Zlot na który wspólnie się przygotowujemy, i który spędzimy w swoim gronie. Ale jeśli zlotu by nie było? Myślałem o rajdzie drużynami – na zasadzie wędrówek drużyn do miasta położonego w równej odległości od każdego z obozów. Jednak do tego, potrzeba chociażby takiego rozłożenia miejsc obozowych, aby rzeczywiście to było fizycznie możliwe. Co jeśli nie to?
Jeśli nie da się tego zrobić całymi drużynami, można spróbować spotkać się ZZtami. Jeśli nie, pozostaje wizytacja każdego z obozów – taka namiastka, a jednocześnie naoczne sprawdzenie jakości pracy jednostek hufca. Pomysłów mam jeszcze kilka, ale ich nie zdradzę J chcąc zachęcić Was do wymiany myśli, zapraszam do pisania Waszych pomysłów pracy hufca podczas obozu w komentarzach – wspólnie możemy stworzyć bardzo ciekawą wizję! Hufcowi! Drużynowi! Komendancie! Niebieski Ptaku! Instruktorzy! Harcerze! Dzielcie się swoimi pomysłami!
phm. Sebastian Grochala HR


2 komentarze
Obóz hufca był dla mnie jednym z lepszych, na jakim byłem. Odczuwało się atmosferę braterstwa a jednocześnie dużą rywalizację pomiędzy drużynami co też napędzało ich pracę. Nie zapomnę mojego zdziwienia, gdy dumny z tego, jak zbudowałem z drużyną wędrowników nasz obóz, podczas odwiedzić po apelu wszedłem do obozu 84 i 17 ŁDH i mnie zamurowało. Poziom pionierki był na tym obozie naprawdę wysoki.
Co do moich osobistych przemyśleń to uważam, że w życiu każdej drużyny oraz jej drużynowego warto spróbować różnych form obozowania mając na uwadze wiek harcerzy, ich ilość, ilość zastępów i ich jakość oraz szanse porównywania i rywalizacji z innymi drużynami. Dlatego jestem szczęśliwy, że byłem na dwóch typowych zgrupowaniach, na dwóch obozach szczepu (wersja pośrednia między niedużym zgrupowaniem a obozem drużyny), obozie samodzielnym drużyny i na końcu na obozie hufca. Każdy z nich był w odpowiednim momencie dla mnie jako drużynowego. Jako młody niepełnoletni drużynowy jechałem na obozy przygotowane organizacyjnie, na których poświęcałem się jedynie sprawom programowym, następne obozy wymagały ode mnie współodpowiedzialności za ich organizację, wreszcie obóz drużyny, który był na moich placach, a obóz hufca to takie zwieńczenie, gdzie jako stary doświadczony drużynowy pomogłem w jego organizacji, a sam mogłem niejako na nowo poczuć smak rywalizacji i harcerskiej przygody. Gorzej, że akurat liczebność drużyny na samodzielnym obozie (zapraszam do tekstu o obozie w Mogielu) była za mała, co nas bardzo zmęczyło. Bardzo ważne są więc te kwestie, o których pisze Sebastian (warty, służba kuchenna, itp.).
Polecam obozy hufca, ale nie co roku, czy co dwa, tylko raz na 5 – 7 lat. Kwestię braku dziewczyn oraz ich ewentualnych problemów organizacyjnych w ich obozach, można rozwiązać poprzez usytuowanie obozów w niedalekiej odległości i wzajemnych odwiedzin oraz pomocy w sytuacjach nagłych.
Już po przeczytaniu samego tytułu wiedziałem, kto napisał ten artykuł… ;) Byłem raz na obozie hufca. W 1994, też w Peplinie. Po kwaterce i 2 tygodniach obozu zaszły (że się tak wyrażę) do nas w ramach zwiadu po okolicy, 4 harcerki z ZHPu. Wieczorem tego samego dnia była już gotowa i spakowana ekipa która chciała iść 8 km w jedną stronę. W stronę ich obozu… Labądź jednak był już wtedy w podeszłym wieku i nie obeszły go nasze prośby ;)