Strona główna / 4. Historia magistra vitae / Jak się obozy przed wojną robiło!

Jak się obozy przed wojną robiło!

Dnia 8 maja 1912 roku Łódź stała się jednym z ośrodków tajnej pracy skautowej na ziemiach Rzeczypospolitej. Latem tego roku pierwsi łódzcy skauci udali się na obozy szkoleniowe. Konkretnie było ich trzech: Konstanty Zachert, Teodor Berlach i Tadeusz Kalusiński. Dwóch pierwszych udało się na kurs instruktorski Polskich Drużyn Strzeleckich, a ostatni na obóz kursowy do Skolem.[1]

banner_kwieciea_2009

Najprawdopodobniej pierwszy łódzki obóz skautowy odbył się latem 1914 roku. Został zorganizowany przez Łódzką Drużynę im. Waleriana Łukasińskiego w majątku na Buczku (między Łaskiem, a Zelowem). Jego komendantem był Wacław Lipiński, a oboźnym Edward Pfeiffer. Wzięło w nim udział 25 skautów. Ze względu na specyfikę ówczesny ch warunków dla władz okupacyjnych skauci byli grupą uczniów pracującą zarobkowo przy żniwach. Kolonia zakończyła się 31.07.1914 w związku z wybuchem wojny.[2]

praca1-1praca3-1Pełnię swobód w pracy metodycznej dało odzyskanie przez Polskę niepodległości. Obozy i kolonie, podobnie jak dziś były najważniejszym momentem w całorocznej pracy drużyn. Dla ówczesnej dziatwy była to bardzo atrakcyjna forma wypoczynku. Początkowo używano nazwy „kolonia”, później przyjęto rozróżnienie na „obozy” pod namiotami i „kolonie” w budynkach. Głównym organizatorem wypoczynku letniego był drużynowy wraz z opiekunem drużyny i KPH. Na przykład w XV ŁDH im. A. Małkowskiego w całym dwudziestoleciu uczestniczyła ona w samodzielnych obozach stałych i wędrownych. Oznaczało to, że ciężar organizacyjny spoczywał na barkach każdego drużynowego.[3]
Jednostki dobrowolnie wybierały miejsca obozowania. Podobnie jak dziś poszukiwano lokalizacji atrakcyjnych turystycznie, także dostosowując ją do możliwości kwatermistrzowskich. Często drużyny starały się o pomoc ziemian. Dawało to pewne zabezpieczenie warunków bytowych dla obozu. W wielu dworach chętnie przyjmowano harcerzy, udzielając im kwater i żywności. W zamian pomagali oni przy pracach polowych.

Harcerz w pracy, w polu i na zbiórce

Obozy były lokowane na polanach lub w lasach nieopodal mieszkania gajowego-leśniczego lub właściciela terenu. Uczestnicy spali w zbudowanych przez siebie szałasach lub namiotach, stodołach lub budynkach dlań przeznaczonych. Gotowali na kuchni polowej.

Po przygotowaniu obozowiska drużyna przystępowała do realizacji programu obozowego.[4] Harmonogram, był podobny do dzisiejszego dnia obozowego. Rano około 7:00 była pobudka, po czym następowała gimnastyka i toaleta poranna. W ciągu dnia był czas na posiłki: śniadanie, obiad i kolacja, których godziny, kolejno: 8:10, 14:00 i 20:00 były nie zmienne. Przerwę między nimi wypełniały zajęcia obozowe. Po kolacji około godziny 21:00 chłopcy udawali się na ognisko. Dzień kończył apel wieczorny i modlitwa. Jak wyglądały zajęcia obozowe zilustruje poniższa galerii grafik z przedwojennej kroniki 20 ŁDH im. Zawiszy Czarnego.

Na każdym obozie najważniejsze jest dobre jedzenie. Podczas przedwojennego obozu „piętnastki”, aby posiłki były na czas, często do pomocy kucharzowi przydzielano pomocników. Do ich zadań należało m.in. chodzenie po mleko do gospodarza terenu.
„(…) murowana mleczarnia, skąd przechodząc bliżej zalatywały smakowite zapachy mleka, sera, śmietany i wspaniałego masła – słowem bukiet.
[5] Po mleko nie trudno było znaleźć ochotników, a byli potrzebni dwaj! Ja zgłosiłem się pierwszy no i mój kolega Czesio Dobrowolski (…) Mleko nosiliśmy w ten sposób, że [ucha] nawlekało się [laskami skautowymi na] kocioł i opieraliśmy go sobie na barkach. Trzeba było tylko uważnie iść, by się mleko nie powylewało. Było takie miejsce gdzie rosły brzozy. Upatrzyliśmy sobie to miejsce na odpoczynek wracając z dworu z kotłem mleka i tu był spokój na przeprowadzenie degustacji. Muszę zaznaczyć, że nie była przeprowadzana kosztem kolegów.” [6]

Podobnie jak dziś problemem dla harcerzy była kwestia finansów, a co za tym idzie zaopatrzenia w prowiant. Zapasy gotówki i jedzenia bardzo szybko się kończyły. Z pomocą wtedy przychodziła pobliska ludność, która częstowała harcerzy ziemniakami, kapustą, marchewką itp.[7]

Poniższa tabela ilustruje preliminarz obozowych wydatków na wyżywienie. Finalna kwota 914,30 zł przedstawia jego prawdopodobne koszty dla 32 harcerzy podczas 30 dniowego obozu.

Preliminarz obozowy 20 Łódzkiej Drużyny Harcerzy im. Zawiszy Czarnego w Piotrowie k/ Kalisza z dnia 15 maja 1934

Równoważnik żywnościowy
nazwa artykułu Racja dzienna na 32 harcerzy cena artykułu wydatki x 30 dni Uwagi
chleb żytni 25,6 kg 6,25 zł 187,50 zł
konserwy kawowe ——————- —————- —————- ze szkoły
herbata ——————- —————- 6,00 zł
mleko 16 litrów 4,80 zł 144,00 zł z dworku
mąka pszenna ——————- —————- —————- tygodniowo 8 kg
mąka żytnia ——————- —————- —————- tygodniowo 15 kg
kasza ——————- —————- —————- tygodniowo 8 kg
ziemniaki ——————- —————- —————- tygodniowo 85 kg
cebula świeża ——————- —————- —————-
włoszczyzna świeża ——————- —————- —————-
cukier 3,0 kg 4,20 zł 126,00 zł
mięso 2,0 kg 2,40 zł 72,00 zł
słonina 1,25 kg 2,50 zł 75,00 zł
masło 1,5 kg 6,00 zł 180,00 zł
jaja 32 szt. 1,81 zł 54,30 zł
sól kuchenna 0,6 kg 0,15 zł 4,50 zł
korzenie ——————- —————- 10,00 zł
ocet ——————- —————- 5,00 zł
groch ——————- —————- —————- tygodniowo 8 kg
opał do gotowania ——————- —————- 50,00 zł
Razem 914,30 zł

Źródło: Kronika Obozowa 20 ŁDH, ChŁ ZHP, Preliminarz obozu 20 Łódzkiej Drużyny Harcerzy w Piotrowie.

W okresie międzywojennym intensywny wzrost liczby obozów i uczestników następuje dopiero w drugiej połowie lat 30. Związane to było z coraz skuteczniejszą działalnością Zarządu Okręgu w kwestii pozyskiwania funduszów na organizację letniego wypoczynku. Chociaż nawet wówczas znaczną część kosztów pokrywali uczestnicy.[8]

ms


[1] K. Jurek, Lilijka i łódka. Historia harcerstwa łódzkiego do 1939 roku, Łódź 2006, s. 14, T. Kalusiński, Wspomnienia z pracy skautowej w Łodzi 1911-1914, „Kurs skautowy w Skolem. Wycieczka na Paraszkę. Nocny Koncert. Powrót do Łodzi”, Zeszyt III, s. 18-45 (kopia maszynopisu w zbiorach autora).

[2] K. Jurek, tamże, s. 17, W. Lipiński, Szlakiem I Brygady, Warszawa 1935, s. 1-3.

[3] K. Jurek, tamże, s. 111.

[4] W. Kamiński, Kolonia harcerska w Męckiej Woli, s. . 3 – 4.. (maszynopis w zbiorach G. i J. Broniewskich).

[5] W. Kamiński, dz.cyt., s. 2 – 4.

[6] Z pierwszym transportem mleka na obóz wiąże się historyjka, że po degustacji chłopaki nie przyzwyczajeni do dużych ilości surowego mleka, zostali przezeń „przeczyszczeni”. (W. Kamiński, dz. cyt., s. 4)

[7] Tamże, s. 6

[8] K. Jurek, tamże, s. 111-113.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *