Nie będzie Ci łatwo przeczytać tę książkę. Przyjemne to raczej też nie będzie. Jeśli zupełnie nie kręci Cię historia, to będzie Сi się zdawać, że będzie nudno. Mimo wszystko, powinieneś tę książkę przeczytać. I raczej wciągniesz ją w dwa wieczory.
„Jakie piękne samobójstwo” Rafała A. Ziemkiewicza może sporo powywracać w twoim spojrzeniu na naszą historię. Oto Ziemkiewicz zaprasza nas na wycieczkę przez polskie dzieje zaczynając od czasów dziewiętnastowiecznych zrywów niepodległościowych, na Powstaniu Warszawskim kończąc, przy czym nacisk kładzie na narodowe klęski. Bezlitośnie rozprawia się z dość popularnym poglądem, że „tak musiało być”, ale nie przedstawia alternatywnych scenariuszy (co robi choćby Piotr Zychowicz w „Pakcie Ribbentrop-Beck”).
Celem Ziemkiewicza jest raczej … zrozumieć. Jak to się stało, że tak szlachetny naród ponosił porażki tak spektakularne i smutne. Najbardziej dostaje się polskim władzom – i to tym, o których historia nas uczy, że byli dobrymi ludźmi. RAZ pisze – może i dobrymi ale jako politycy – niesprawnymi. Dostaje się tez narodowemu romantyzmowi przegrywającemu z pragmatycznym podejściem wszystkich wokół. Dobitnie udowodnione zostaje to, że w polityce międzynarodowej nie ma miejsca na takie przymioty jak wdzięczność czy sprawiedliwość. W drugiej wojnie nie wygrało dobro ze złem, wygrało zło perfidne i sprytne ze złem bezczelnym i głupim. A winą Polski było to, że do tych zasad gry się nie dostosowała, w imię honoru poświęcając to, czego bronić powinna – biologiczną substancję narodu.
Sam wychowałem się na opowieści o bohaterstwie żołnierzy września i powstańców z Warszawy. Pamiętam jak pierwszy raz słuchałem utworów Lao Che z wielotysięcznym tłumem bananowej młodzieży, która znała wszystkie powstańcze teksty. Potem szukałem wszystkiego co napisano o powstaniu – większe wrażenie niż Davies robiły na mnie pamiętniki żołnierzy Batalionu Zośka czy “Całym życiem. Szare Szeregi w relacji naczelnika” Stanisława “Orszy” Broniewskiego. Czułem ciarki za każdym razem słuchając “Przebicia do Śródmieścia” czy czytając o tej akcji w pamiętnikach. Na ścianie miałem mapę i dokładnie śledziłem poczynania oddziałów, o których czytałem w książkach.
Dlatego dla mnie, wychowanego na archetypach walecznych Polaków “Jakie …” nie jest łatwą książką. Ziemkiewicz zresztą ich waleczności i bohaterstwa nie kwestionuje, pokazuje jednak jak przez czyjeś złe decyzje zostało ono zmarnowane. Ta książka raczej nie nadaje się na podręcznik historii – bo nie o to w nauczaniu historii chodzi, żeby rozdrapywać klęski, a o to, żeby budować narodową dumę. Ale już dla tych co tej historii nauczają – w tym i dla nas instruktorów – powinna być ważna. A może nie sama książka, ale po prostu – krytyczne spojrzenie na nasze dzieje. Nie po to, żeby kogokolwiek obwiniać, tylko żeby uczyć się na cudzych błędach. Jak pokazuje rzeczywistość, polityka międzynarodowa to wciąż żywa materia – dobrze rozumieć co się wokół nas dzieje.





