Idą wybory – wraca temat apolityczności ZHR i poszczególnych jego członków. Miałem wątpliwą przyjemność śledzić dyskusję mailową na temat udziału instruktorów w kampanii wyborczej.
Co na to statut?
„Związek jest niezależny organizacyjnie i ideowo od jakiejkolwiek partii politycznej.”
„Nie można łączyć funkcji kierowniczej (komendantki, komendanta, przewodniczącej, przewodniczącego) jakiejkolwiek jednostki organizacyjnej Związku oraz udziału we władzach naczelnych Związku, władzach okręgów i w zarządach obwodów z udziałem w kierowniczych instancjach organizacji politycznych (wszystkich szczebli) bez względu na pełnione tam funkcje.”
Związek jest niezależny – finansowo, kadrowo, programowo, etc. Nie agitujemy politycznie na zbiórkach. Instruktor nie pełni kierowniczych stanowisk w partii. Tylko tyle.
Co wolno?
Czy roznoszenie ulotek danej partii jest zgodne z tymi zapisami? Jak najbardziej! Ba! W kraju demokratycznym, gdzie wybory ktoś wygrać musi, brak zaangażowania politycznego może być odebrany jako obojętność na los kraju. Instruktor, który ma (jego zdaniem słuszne) poglądy polityczne i który popiera program konkretnej partii – powinien starać zwiększyć jej szanse w wyborach. Jeśli będzie bierny, maleją szanse na zrealizowanie (jego zdaniem) słusznego programu politycznego.
A czego nie?
Jakie działania są w takim razie niezgodne z zapisami statutu? Moim zdaniem: kandydowanie do parlamentu z ramienia partii. Kierowanie biurem poselskim, koordynowanie kampanii, kierowanie zespołami partyjnych think tanków.
I co mną wstrząsnęło, czyli cytaty z listy mailowej:
„To jest po prostu oferta pracy w dobrym czasie dla studentów” – agitacja polityczna to oferta pracy? To już zakrawa na nierząd polityczny. Właśnie na takie poglądy druh Kamyk odpowiedział swego czasu: „Idźcie pracować do drużyn”
„Poseł X już z nami współpracował; […] ufa harcerzom, że ulotki i plakaty nie znajdą się w śmietniku” – czy właśnie nie na tym polega zaangażowanie polityczne ZHR? Poseł ufa nam jako organizacji, zatrudnia instruktora do koordynowania kampanii, korzysta z naszych struktur. PZPR też ceniło członków ZMP za solidność i pracowitość.
Na koniec apel Rady Naczelnej ZHR
Apeluję do wszystkich instruktorek i instruktorów, aby powstrzymywali się od podejmowania takich działań o charakterze politycznym i medialnym, które mogłyby niekorzystnie wpływać na apolityczny wizerunek i wiarygodność Związku. Działania, których efektem może być kojarzenie przez opinię publiczną Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej z konkretną ideologią, programem czy partią polityczną, powinny zostać uznane za działalność na szkodę ZHR.
Słoń w składzie porcelany
3 komentarze
@ papieski
Polityka to sztuka rządzenia polis. Czy chodzi o „dobro wspólne” czy na przykład „utrzymanie władzy i profitów z niej płynących” nie da się określić, bo szczegóły zależą już od definiującego.
Natomiast sformułowania „apolityczny” użyła przede mną rada naczelna.
Jeśli te wymienione przeze mnie funkcje się nie nadają, to jakie są objęte zakazem statutowym?
@ Adam Kralisz
Moje zdanie jest wyrażone w artykule. ZHR nie może stać się narzędziem w rękach polityka. Jeśli instruktorzy pomagają w kampanii polityka na którego nie zamierzają głosować ( albo z którego poglądami się nie zgadzają), tylko dlatego że zaoferował im najlepsze stawki, to coś jest nie tak.
Dopiero teraz dotarłem do tego artykułu i muszę przyznać, że nie rozumiem Twoich intencji Słoniu. Co chcesz więc nam powiedzieć w sprawie apolityczności czy też apartyjności, jakie masz zdanie odnośnie udziału w kampanii wyborczej?
Drogi Słoniu,
Po pierwsze ZHR nie jest apolityczny tylko apartyjny. Polityka to troska o dobro wspolne wiec ZHR nie moze byc apolityczny.
Po drugie, wszystkie wymienione przez Ciebie funkcje w paragrafie „A czego nie?” nie sa objete zakazem statutowym. Zadna z nich nie jest bowiem „udziałem w kierowniczych instancjach organizacji politycznych (wszystkich szczebli) bez względu na pełnione tam funkcje.”.
O reszcie mozna dyskutowac :-)