Jesteśmy nad wyraz wyjątkową organizacją: wyróżniamy się pod różnymi względami. Istnieje też mnóstwo opinii o nas samych. Niektórzy się dziwią, że jeszcze istniejemy i że nie wyginęliśmy z mamutami (to nie jest wyolbrzymienie, bo takie zdanie usłyszałem osobiście), inni z kolei myślą, że ktoś popełnił błąd i dopisał nóżkę przy literze P, ale są też ludzie i organizacje, które niejednokrotnie dostrzegają naszą wartość i zorganizowanie i dziwią się, że ktoś może być nastawiony do nas nieprzychylnie.
Chciałbym wrócić do dwóch słów z poprzedniego zdania: zorganizowanie i wartość.
Czy my, jako ZHR, uważamy się za organizację zorganizowaną? Za taką na pewno chcemy uchodzić i cały czas przekonujemy ludzi, że tak jest. Ale ilu z nas śmiało powiedziałoby, że właśnie tacy jesteśmy?Chciałbym przytoczyć słowa (które zmroziły mi krew w żyłach) usłyszane podczas rozmowy instruktorów na tematu tego, czy jeszcze kiedyś wybuchnie wojna na skalę światową i co się wtedy stanie: „gdyby wybuchła wojna, musielibyśmy rozwiązać naszą organizację”. To zdanie podparte było argumentami opartymi właśnie o brak zorganizowania.
Z drugiej jednak strony, patrząc ile akcji rocznie organizujemy, w ilu wydarzeniach bierzemy udział, ile czasu na to poświęcamy, to myślę, że pod tym względem żadne organizacje nie mogą się z nami równać. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie nas o to poproszą, nawet jeśli jest to organizowane na ostatnią chwilę. Tak jest, ale znów tylko w jednym przypadku… Tylko kiedy ktoś z zewnątrz organizuje akcję i potrzebuje pomocy. Bo gdy mamy akcje robione przez nas dla siebie (wewnątrz organizacji), to trzeba naprawdę się postarać, żeby liczba uczestników była dla nas satysfakcjonująca.
Kolej na słowo „wartość”. Moim zdaniem to słowo jest dużo bardziej nam bliskie. Bo przez to, co robimy, jakie wyznajemy ideały, jesteśmy wartościową organizacją dla naszego otoczenia – czy to lokalnego, czy też na skalę całego kraju. Zajmujemy się wychowywaniem przyszłych pokoleń, a to nie lada wyczyn (zwłaszcza w dzisiejszych czasach). Wystarczy popatrzeć na ulice, miasta, osiedla, by zobaczyć, że często dorośli ludzie kompletnie sobie z tym nie radzą.
Napisałem wcześniej, że wyznajemy ideały i to stanowi naszą wartość. A jednak wszystkim wiadome są wyniki ankiety instruktorskiej, więc czy nasza ideowość też jest tylko czczym gadaniem? Cóż z tego, że tak mówimy, skoro robimy inaczej?
Te dwa pytania rzucają na nas cień, jednak nie da się takim cieniem przysłonić słońca, jakim są nasze ideały. Staramy się je pielęgnować, choć popełniamy błędy, ale zawsze walczymy! Nigdy się nie poddajemy, choć stoimy w opozycji do świata, możemy się wydawać śmieszni, głupi i dziwni, ale to nas nie zraża. Wyniki ankiety wypadły może nie najlepiej, jeżeli porównamy je do ideału, ale na tym polega też kształtowanie charakteru – na opieraniu się na dobrych wzorcach nawet, jeśli powinie nam się noga.
Dążymy do ideału i nigdy go nie osiągniemy, więc nie powinniśmy się przejmować tym, że nawet najlepszym i najgorliwszym w naszej organizacji (instruktorom) zdarzają się upadki psujące nasz wizerunek. Jednak zdajmy sobie sprawę, że Pan Jezus też upadał i nikt go za to nie wini. Trzeba pamiętać, że za każdym razem wstawał i szedł dalej i myślę, że właśnie ten fakt z życia Jezusa, który zawsze naśladujemy, czyni nas jeszcze bardziej wyjątkowymi i wartościowymi.
Konrad Pawlak
3 komentarze
cóż ze względu na wyniki tej ankiety nie została ona opublikowana Jacku :)
domyśl się jak wypadły:)
Jak sama nazwa wskazuje, była to ankieta instruktorska – kierowana dla instruktorów i oni (Ci, którzy skorzystali z możliwości i uczestniczyli w Złazie Programowo – Metodycznym w Warszawie) widzieli wyniki…
Nie jestem chyba „wszyscy”, bo nieznane są mi wyniki ankiety instruktorskiej. Jest to gdzieś dostępne publicznie?